"Nie wyjdziemy"ZS Trybuna 18-08
Nie wyjdziemy!
IRAK * Bez Amerykanów wszystko runie
Prezydent Bush zdecydowanie odrzucił możliwość przyspieszonego wycofania wojsk
USA z Iraku, czego domaga się opozycyjna Partia Demokratyczna. Zredukowanie
liczby żołnierzy w Iraku jeszcze w tym roku sygnalizowali wiosną
przedstawiciele administracji.
Prezydent powiedział teraz, że zmniejszenie lub wycofanie kontyngentu
amerykańskiego grozi przekształceniem się Iraku w państwo kontrolowane przez
terrorystów gotowych wykorzystać ropę naftową jako instrument szantażu. W tej
sytuacji ewakuacja byłaby równoznaczna z „porażką i utratą wiarygodności
Ameryki w wojnie z terroryzmem”.
Sprawa wycofania wojsk
USA z Iraku jest bardzo drażliwa, szczególnie przed
listopadowymi wyborami. Notowania Busha spadły bowiem do najniższego poziomu, a
powodem jest wojna iracka. Jeśli mimo to
prezydent zdecydował się na rozwianie
perspektyw ograniczenia zbrojnego zaanagażowania nad Tygrysem i Eufratem,
oznacza to, że traktuje obecną sytuację jako bardzo trudną. Powód jest
oczywisty: trwające ataki rebeliantów, zagęszczające się ogniska wojny domowej
między szyitami i sunnitami oraz narastająca niechęć do wojsk amerykańskich
uważanych za okupantów.
Od kilku miesięcy każdego dnia ginie kilkudziesięciu Irakijczyków, głównie
cywilów. W maju i czerwcu – wg danych ONZ – listy zabitych objęły ponad 6 tys.
osób. Wiceminister zdrowia Adel Muhsin podał zaś, że w lipcu życie straciło ok.
3500 ludzi. Liczba ta w sierpniu zapewne będzie jeszcze wyższa, bowiem w ub.
tygodniu tylko w rejonie stolicy było ponad 1500 ofiar śmiertelnych. Celem
spacyfikowania Bagdadu skierowano tam dodatkowo 12 tys. żołnierzy amerykańskich
i irackich. Na razie skutków nie widać. W czwartek w bagdadzkiej dzielnicy
szyickiej Sadr eksplozja bomby samochodowej zabiła 4 osoby i raniła 12.
Poprzedniego dnia w dwóch zamachach zginęło 13 osób, a 55 odniosło rany. W
czwartek iraccy żołnierze poczas zbrojnego rajdu zatrzymali w dwóch wsiach na
północy kraju 50 rebeliantów. Jest to część większej operacji, bowiem – jak
ujawnił zastępca dowódcy marines w zachodnim Iraku gen. Robert Neller –
ostatnio nasiliły się zbrojne akcje rebeliantów przeciw wojskom amerykańskim i
irackim. Przyznał on, że nie ma szans na militarne rozbicie przeciwnika i
konieczne jest polityczne rozwiązanie z udziałem sunnitów i innych środowisk
religijnych.
-
sirocco.turystyka.netkrajearabskie.prv.pl