Wyniki wyszukiwania dla słów: Piaseczno Zabytki

Jeszcze za czasów Gierka (koniec lat 70-tych) mówiło się o stworzeniu nowego
ciągu komunikacyjnego równoległego do Nowego Światu.
Miał on przebiegać wzdłuż ulicy Kopernika przecinając Tamkę i Trasę
Świętokrzyską (jaka wtedy była w planach), a następnie przy pomniku Kopernika
łaczyć się z Krakowskim Przedmieściem.
Na to zabrakło pieniędzy. Może to i dobrze bo wiązałoby to się z wyburzeniem
zabytkowych kamienic na Smolnej i Foksal.
Po remoncie Nowego Światu miało nastąpić ograniczenie kursujących tamtędy linii
autobusowych pojawiły się jednak nowe a i stare wróciły (czy pamiętacie 175
jeżdżące Królewską i Marszałkowską?).
Kiedyś była też koncepcja aby całym Traktem Królewskim kursowały trolejbusy,
które w Wilanowie łaczyłby sie z siecią do Konstancina i Piaseczna (do
Piaseczna sieć wtedy już była) ale trajtkiw Warszawie skasowano i ten pomysł
chyba juz nierealnym jest podobnie jak tramwaj, którego budowa wymagałaby
jeszcze większych nakładów.
Sytuacja jest patowa niemalże. Na Nowym Świecie krzyzują się trasy wielu linii
autobusowych łączących ze sobą odległe rejony miasta. Wilanów, Ursynów,
Żoliborz, Chomiczówkę, Bródno, Tarchomin, Okęcie, Gocław...
Można jedynie spróbować "wyrzucić" je wszystkie, stwarzając miejsca do
przesiadek na innym ciągu ale jakim? Krucza - Mazowiecka są i tak wystarczająco
zatłoczone, Marszałkowska? Tak samo.


Ale w zabytkowych autach nie pozostaje nic innego jak szybę spolerować...
Kiedyś próbowałem ręcznie z pomocą pasty polerskiej usunąć rysy z szyby w
warszawie kolegi . Tragedia . Po godzinie pracy zero efektu. Są jednak
fachowcy co to robią, specjalista od jaguarów w Piasecznie robi to dobrze.

Gość portalu: wspominki-wypomink napisał(a):

> ...to po co się roztkliwiać nad tymi gruchotami?!?

Przejedzcie sie na krzyzowke Polnocna / Chylonska w Gdyni. Na miejscu
warsztatow samochodowych tworzone jest "Gdynskie Muzeum Motoryzacji". Na razie
sciagnieto kilka zabytkowych aut osobowych oraz dwa trolejbusy z przyczepkami z
Piaseczna k/Warszawy.

Ktos zna wiecej szczegolow na temat powstajacego muzeum? Bo ja w Gdyni tak
czesto nie bywam...

Remik

Czyli system linii obsługiwanych przez pojazdy zwane meleksami. Na wiosnę ruszy
pierwsza linia M -1 na trasie : Powsin Park Kultury - Ogród Botaniczny (przez
park w Powsinie). Kolejną linią ma być M -2 na trasie : Bagatela - Pałac w
Łazienkach - Agrykola. ZTM planuje też linię podmiejską, o roboczym symbolu M -
P, na trasie: Os. Kabaty - Las Kabacki - Julianów. Niebawem zostaną
przedstawione mieszkańcom Ursynowa i Piaseczna do zatwierdzenia 4 warianty
przejazdu przez Las (m.in. obok Pomnika Ofiar Katastrofy Lotniczej , Mostka
Westchnień przy Małym Jeziorku oraz przy zabytkowych Sosnach Kabackich. Szykuje
się wielka debata na miarę obecnych konsultacji przy trasach ursynowskich
busów!!!


Bardzo madre pomysly ma zarzad miasta...
1. Skoro bez skretow to 18 najlepiej skasowac bo i tak beda 4 i 35 na
Pulawskiej albo wyprostowac na Wyscigi.
2. Co najmniej dwie przesiadki na Brodno? Dziekuje, pojade wlasnym samochodem.
3. A moze by tak rozbudowac siec? Na przyklad przez mosty Grota, Lazienkowski,
Siekierkowski? Wiem, nie da sie bo to mosty tylko samochodowe.
4. No to przeciagnac linie z Banacha do Boboli. Nie da sie bo na drodze stoi
Pole Mokotowskie z ktorego juz i tak niewiele zostalo...
5. No to przez Wawelska do Dw. Zachodniego. Wiem, tez sie nie da bo !@#$%^&*()
_+
6. Lacznik Piaskow z Bemowem? Nie za mojego zycia...
7. Do Wilanowa? Juz byla linia i sie nie sprawdzila...
8. Do Wilanowa po Trakcie Krolewskim? Nie bo zabytkowe drzewa. I tak wiekszosc
wycieto za Gierka...
9. Tramwaj nocny? Przeciez mowili ze trzeba konserwowac w nocy siec...
10. Do Piaseczna? Byl trolejbus i sie nie sprawdzil. Lepiej stac w korkach
autobusem...
11. Po Wislostradzie? Co? Znowu tunel?
12. Byla petla na pl. Grzybowskim? Zastepcza ale byla. I pewnie nie raz by sie
jeszcze przydala...
13. Tramwaje w al. Prymasa 1k-lecia? Po co? Mamy wezel na rondzie ZESRANCOW
SYBERYJSKICH. W tunelu nie mieszcza sie TIR-y bo i po co?
14. Bilet przesiadkowy? A po co? Niech bula za kazdy przejazd...
15. No i tak mozna bez konca... KACZYNSKI WYNOCHA DO GDANSKA!!!!!

"Niedoskonałość zapisów w obowiązującym aktualnie planie zagosp. miasta
spowodowała ogromne zainteresowanie operatywnych developerów, którzy z
wyjątkową starannością i przebiegłością wykupują atrakcyjne tereny w
zabudowanych rejonach miasta, nie licząc się ani z samorządem gminy, ani z
mieszkańcami stawiając nagle znacznie odstające gabarytami od sąsiadujących
zabudowań wielkie obiekty wywołujace słuszne oburzenie mieszkańców... Stanowi
to przestrogę na przyszłość i powinno zmobilizować lokalne społeczności do
większej aktywności we właściwym czasie..." szalona marchweko w całym swym
szalonym slalomie po zasadności budownictwa mieszkaniowego nie wzięłaś pod
uwagę tego o czym się pisze tj. już mieszkających tu mieszkańców, charakter
części miasta (także zabytkowy), ochronę przyrody, okolice Piaseczna także są
zabudowane budownictwem jednorodzinnym, widocznie taki charakter trzeba
zachować dla komfortu mieszkania tutaj, za granicą także są całe dzielnice
tylko i wyłącznie w takim charakterze budowane i człowiek ma do wyboru albo
mieszkanie w niebotycznym wysokościowcu przy głównej ulicy Nowego Jorku czy w
innym stanie gdzie bedzie sobie podlewał trawniczek, a jeżeli zmienia się
charakter tego co widział i co mu obiecywano pierwotnie słusznie ma o to
pretensje.

no pewnie,ze fajna scieżka by była tylko przebudowując dwa lata temu
Sienkiewicza nikt o tym nie pomyślał...a to byłoby bardzo duże ułatwienie dla
mieszkańców płd.terenów,tj.Zalesia Dln.,Zalesinka,Gołkowa...sporo ludzi z tych
terenów zaczełoby jeżdzić rowerem do Piaseczna w sposób bezpieczny...
Co do usytuowania tej scieżki w sąsiedztwie torów kolejki to śmiem sądzić,że
mógłby być tu problem.Wszelkie zmiany w obrębie waskotorówki muszą być
konsultowane zapewne z konserwatorem zabytków.Do tego dochodzą zarządcy
kolejki,którzy każdy metr kwadratowy wokół torów z chęcią zabudowaliby
reklamami a nie jakąś scieżką rowerową...Ale jak się chce to wszystko można-
przykładem jest Mińsk Mazowiecki gdzie ścieżkę rowerową wybudowano wzdłuż drogi
tranzytowej,a tam gdzie niemieściła się na chodniku wymalowano specjalny pas na
jezdni...fakt faktem,że rozwiązanie trochę niebezpieczne ale jest...może
doczekamy kiedyś w Piasecznie prawdziwej infrastruktóry rowerowej łącznie z
parkingiem dla rowerów przy stacji Pkp(namiastkę tego możemy podziwiać przy
stacji kolejowej w Zalesiu Grn.) oraz sćieżką wzdłuż ulicy Puławskiej(swoją
drogą byłaby to bardzo dobra alternatywa dla komunikacji miejskiej-727 z
Gołkowa do Wilanowskiej jedzie tyle co ja rowerem:)

hej..
w piasecznie jest spoko,
do warszawy nie tak daleko chyba ze w szczycie to zwariowac mozna..
blisko do zalesia i do kabat, a i do konstancina, i w ogole lasow chojnowskich,
jest nawet centrum handlowe ktore na szczescie rozni sie od wszelkich galerii,
nie ma tlumow jest fajny klimat..
jest duzo supermarketow i malych sklepow..
jest basen i sauna..
sa silownie i boiska do kosza..
sa koscioly (nawet zabytkowy) i cmentarze..
poczta i bazarek.. dworzec pkp..
czasem lezy snieg i to dłużej niż w stolicy..
a słońce piekniej wschodzi i wspanialej zachodzi.. przynajmniej to widac!..
same plusy i to dodatnie!
a minusy? minus1-nie ma ściezek rowerowych,bo i gdzie?.. minus2- jadac
dwukołowcem do warszawy puławska mozna stracic zycie a autobusem stracic
cierpliowść.. ale nic to.. minus3-kino zdaje sie ze nie funkcjonuje za to z
tego co sie orientuje sa rozrywki typu wystepy kabaretu czy cos w tym stylu..
życ nie umierac w piasecznie..

paweldobosz napisał:

> "Wykopaliska z bliska"
> (OKOLICA - GAZETA OKOLIC PIASECZNA, nr 9, str. 4)
>
> www.powiat-piaseczynski.info/dokumenty/gazeta-oklica-nr-9.pdf

Po przeczytaniu artykułu dochodzę do wniosku że władze piaseczyńskie nie za
bardzo rozumieją słowo `rewitalizacja` stawiając wyżej fontannę z nierdzewki
podświetlaną chińskimi lampkami od odkopanej dziewiętnastowiecznej wiecznej
studni (choć sądzę że jest znacznie starsza). Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę
że w mieście kompletnie ogołoconym z zabytków jakim jest Piaseczno trudno
znaleźć cokolwiek co ma więcej niż sto lat.

misiania napisała:

> ile wiem, Wawel jest masowo odwiedzany, czyli użytkowany po kokardkę mimo braku
> stałych lokatorów

Pociągi piaseczyńskiej wąskotorówki też nie świecą pustkami.

> co jest niezwykłego w tej kolejce?

Jest to jedna z niewielu zachowanych kolejek wąskotorowych,wpisanych do rejestru
zabytków.

> czy to jest jakaś zabytkowa lokomotywa, którą
> można przez cały czas oglądać w parowozowni na zasadzie minimuzeum?

Oprócz tego,że można oglądać(bo oglądać to można sobie lokomotywy w mauzoleum
kolejnictwa) to jeszcze JEŹDZI.

> co
> mieszkańcom Piaseczna daje fakt, że kilka razy w roku ten pociąg przejedzie w t
> ę
> i nazad?

Choćby to,że od marca do października co niedzielę można sobie fajnie spędzić
czas na łonie przyrody,zaprosić znajomych i pokazać,że w Piasecznie,które słynie
tylko z budownictwa pewnego dewelopera jest coś fajnego.

Wystarczy?

Misiania - ależ Ty dziewczyno jesteś przynajmniej niepoważna. Mieszkasz więcej
jak 10 lat w Piasecznie i nie wiesz czy kolejka funkcjonuje czy nie? Gdzieś Ty
się ulęgła? Ja mieszkam na obrzeżach Piaseczna i do kolejki mam 3 km, ale jak ją
uruchamiają i jest przejazd zawsze słyszę jej odgłos. Zlikwidować kolejkę bo za
rzadko wg Ciebie jest wykorzystywana? To można tak samo rozumieć, że wszystkie
zabytkowe miejsca nie przynoszące odpowiednich dochodów powinny być zamknięte,
zniszczone, przebudowane, itp?? Jak napisał Jacek wcześniej, kolejka pełni
funkcję turystyczno-rekreacyjną, jest wraz z całą infrastrukturą doskonałym
materiałem historycznym na skalę nie tylko krajową. Zniszczyć coś takiego?? Nie
rozumiem.

Na stronie UG Piaseczno w obwieszczeniach jest zawiadomienie konserwatora. Tam
można przeczytać wstępne informacje, co i jak. Na spotkaniu w gminie Konserwator
powiedziała, że przygotuje szczegółową rozpiskę. Wpisanie od rejestru zabytków
układu urbanistycznego wiąże się z tym, że przy uzgodnieniach budowlanych
wymagana będzie opinia konserwatora. Jeśli układ ma być chroniony to ktoś musi
panować nad tym co tutaj się dzieje. Urzędnikom z wydziału architektury jest
wszystko jedno czy nowo powstające budynki są zgodne z zapisami planu czy nie, a
o kolorystyce czy małej architekturze w ogóle nie ma mowy. Dlaczego w
cywilizowanych miejscach zachwycamy się porządkiem i ładem urbanistycznym?
W Belgii, Holandii, Francji czy innych państwach nikomu do głowy nie
przychodzi, aby protestować, że np. wszystkie dachy w danej miejscowości mają
być wykonane z jednakowej dachówki. A u nas? Pożal się Boże! Czy to źle, ze
konserwator chce mieć pieczę nad przestrzenią Zalesia? Jeśli masz wątpliwości co
do intencji TPZD to warto z nimi porozmawiać. Telefon i adres jest na stronie
www.zalesie-dolne.pl

Ministerstwo kultury zdecydowało się ostatecznie wpisać do rejestru zabytków
ruiny bloku mieszkalnego przy ul. Sikorskiego 1a, zwanego przez mieszkańców
"Titanikiem". Jak donoszą źródła historyczne, twórcą tej budowli jest słynny
"Multi-Hekk", obecnie Multi-MFK, twórca osiedla bezścianowych bloków
postawionych w miejscu, gdzie jeszcze w 2020 roku przebiegała ul. Puławska,
łącząca wówczas Piaseczno z pobliską Warszawą.

ja wam dam KOŚCIÓL W ZALESIU DOLNYM- PIASECZNO!!!
zalesie dolne zostało bez naszej zgody przyłączone do Piaseczna i teraz siedzimy
w tej niesławie! I owszem, marzy nam się SECESJA!

a co do kościoła Św.Anny- jakoś w tym linku nic nie znajduję na temat ambony i
innych zabytków(rzeźby), których były proboszcz, juz nie pamietam który, po
prostu się pozbył, bo mu niekonweniowały...
głupota do kwadratu.

najpiękniejszy w naszej okolicy jest chyba ten w JAZGARZEWIE.
szczególnej uwadze polecam takie coś,przy wejściu, na wodę święconą z muszli!
ale jakich muszli! robi wrażenie.

ciekawe miejsca - historia
Nie jestem Pruszkowianinem z urodzenia, wiec jesli ktos wie, to niech
opowie... Co warto obejrzec w Pruszkowie, tak pod katem historycznym? Jakies
zabytkowe budowle, budynki, miejsca, stare fortyfikacje? Wiem o jednym takim:
pomiedzy Piasecznem a Pruszkowem, wzdluz torow kolei podmiejskiej ciagnie sie
teren, na ktorym Niemcy w 1945 (po upadku Powstania) urzadzili oboz
przeladunkowy dla Warszawiakow. Moja mama i babcia spedzily tam kilkanascie
dni, zanim powieziono je dalej, do Reichu do bauera. Babcia niestety juz nie
zyje, mama miala kikla lat i niewiele pamieta, poza tym, ze to bylo to
wlasnie miejsce.
Teren jest zagrodzony i zamkniety, nalezy prawdopodobnie do PKP(?), wiec
niewielka chyba szansa, zeby to miejsce obejrzec. Czy ktos wie cos wiecej na
ten temat?
Specjalne uklony dla SQH (ogonek na dole w dobra strone:)), moze zapodasz cos
interesujacego? Inne ciekawe miejsca tez mnie interesuja.
pozdrawiam
cat_s

chinique napisał:
> Ktoś tam chciał w Supersamie zrobić muzeum architektury, podczas gdy
> orając go, albo przenosząc do skansenu można te 1000 miejsc pracy klasy
średnie
> j
> przenieść spod Piaseczna do Centrum, gdzie w porze lanczu i wieczorami białe
> kołnierze dojeżdżające jak w londyńskim City "tramwajami" mogłyby wskrzesić
> swoimi PLN knajpy i usługi zapyziałego pl. Unii Lubelskiej i stworzyć
> wielkomiejski klimat i nagle by się okazało, że nieco bardziej od Supersamu
> zabytkowe fasady/kamienice w najbliższej okolicy same się wyremontowały, bo
nie
> dość, że najemcy usług na parterach mieliby z czego zapłacić czynsz, to
jeszcze
> do okolicznych wspólnot zaczęli by się wprowadzać ludzie z pieniędzmi...

Zaraz, zaraz... Toż kilka lat temu tuż obok wyrosło już jedno ogromne
gmaszysko, w którym pracuje pewnie porównywalna liczba "białych kołnierzyków" -
Centrum Puławska czy jakoś tak. No i co? Plac jest wciąż, jak piszesz,
zapyziały, fasady nie wyremontowane, knajpki nie rozkwitły?! Dlaczego? Przecież
miało być tak pięknie...
Może wyjaśnisz nam tę zagadkę?

Niszczenie zabytków Konstancina
Trwa burzenie przedwojennych willi w Konstancinie-Jeziornie . Przy ulicy
Długiej jest wyburzana willa "Mucha"charakterystyczny budynek z lat 30-stych
XX w. . Dalej w kierunku Piaseczna na jesieni rozpoczęto - przerwane obecnie -
niszczenie domu z okresu przedwojennego . Może "Muchę" da się uratować . Jej
zniszczenie to wielka strata dla Konstancina - jest elementem
charakterystycznym tej części (Skolimowa). Takie barbarzyńskie działania są -
niestety - częścią braku wizji i chęci władz Konstancina (gminy ) i starostwa
(Piaseczno) dalszego rozwoju oraz zachowania zasobów przestrzennych
miejscowości tj. brak obowiązującego Miejscowego Planu Zagospodarowania ,
niszczejące tereny ( budynki ) tzw. strefy I wokół szpitala Takie działania
powodują wycofywanie inwestorów i dziką działalność niszczącą przestrzeń
cennej miejscowości ( prawo jest tutaj traktowane instrumentalnie ) RATUJMY
KONSTANCIN

Może się powtarzam, ale nie znam zachodniej firmy, która z
dobroci serca wyremontuje zabytek za około 100 mln PLN gdyby
mogła postawić hale za niecałe 10 mln na miejscu "katastrofy
budowlanej" proponuję od razu postawić tam 20 kamer do
rejestracji remontu i "katastrofy". Co do obniżenia cen w
mieście, może i pójdą w dół ale co z tego ta różnica wypłynie w
Piasecznie albo dopiero zagranicą. Owszem płacimy więcej w
małych miejscowych sklepach ale te pieniądze przynajmniej tu
zostają, bo sklepikarz płaci podatki tu na miejscu a nie w
Piasecznie jak TESCO. Piszę z punktu widzenia producenta
prowadzącego działalność w ZG. Jestem piekarzem, miałem
propozycje sprzedaży w hipermarketach, ale warunki są drakońskie
i nie stać mnie na budowanie ich potęgi, a kupione tam wyroby
proszę postawić sobie jako lampkę nocną przy łóżku. Tam się
produkuje szybko i jeśli chodzi o pieczywo to można do tego
dopłacać. Proszę zapytać ilu np. piekarzy załatwiły hiper- i
supermarkety w tym kraju, ja znam kilkanaście przykładów.
Ale i tak wszystko w imię ratowania zabytku. Ludzie poczekajmy 4
lata, Polska Wełna się nie zawali a pomysł na budynki się
znajdzie, jeśli chcą sklep to niech go postawią na Trasie
Północnej czy innym miejscu nie w centrum, stracimy to miejsce
na zawsze.

Czy warto zamieszkać koło Łosia za Piasecznem?
Byłem niedawno w galerii FOGÓ-W w PRACACH DUŻYCH K/ŁOSIA I TARCZYNA.Podoba mi
się tam nad Tarczynką.1 km do Złotokłosu (czerwone miejskie autobusy jeżdżą z
Okęcia do Szczaków).Obok Chojnowski Park Krajobrazowy.Sarny biegają po
polach.Dużo słońca podziemne złoża super czystej wody żródlanej w Pniewach za
Tarczynem pompują dla COCA-COLI.Dobre nasłonecznienie ziemii(sady).Wspaniałe
domy w Leśnej Polanie i zabytkowy dwór nad Tarczynką w Pracach Dużych. W
Pracach bardziej mi się podoba niż w Łosiu.Łoś to już miasto a Prace Duże i
Leśna Polana to są rezydencje w lesie.Druga Magdalenka i szybki dojazd do
Piaseczna.Tylko ceny .Minimalna powierzchnia działki budowlanej 3 000 m2.W
zeszłym roku chcieli rolnicy 100 000zł.W tym roku nie chcą sprzedawać albo
200 000zł.Dużo się buduje w okolicy a jeszcze więcej wykupuje.

Jakoś niewiele osób wierzy w to, ze jedynym i nieomylnym zródłem wiedzy na
temat budowy dróg w Warszawie sa informacje SISKOMU. Póki co będę nadal czytał
gazety i oglądał TV.

A oto przeczytałem w gazetce PASSA- tygodnik sąsiadów- Ursynów,
Mokotów,Wilanów,Piaseczno, Konstancin:

Mosty dla pana starosty?
PRZEPRAWY WYBORCZE

Nikt już zpewne nie pamięta o tunelach, ktore chcial budować jeszcze niedawno
prezydent Lech Kaczyński. A to na ul. Sikorskiego obok kościoła p.w. św
Katarzyny aż do ul. Rosoła( za 50 mln. zł). Wszystko to aby uratować osuwający
się zabytek, któremu wystarczyłoby marne 5 mln. bez tunelu.
A to pomysł tunelu mającego schować autostradę przebiegającą przez Ursynów,
który zwolennicy autostrady potraktowali niestety serio.
Teraz oko prezydenta zauważyło brak dostatecznej ilości mostów łączacych oba
brzegi Wisły. W powstałym w ostatnich dniach programie rozwoju stołecznej
infrastruktury umieszczonych zostało pięć mostów, które powinny zostać oddane
do uzytku do roku 2010 lub 2015. (...)
Ponieważ do poczynań prezydenta Kaczyńskiego jesteśmy od wielu lat nastawieni
sceptycznie, a do tego jak wieść niesie gminna - prace projektowe trzech mostow
ruszą dopiero niebawem, zielone światełko dla mostów zaledwie migocze. podobnie
jak we wspomnianych na wstępie tunelach.

Elżbieta Skonieczna

chinique napisał:

> Skąd pomysł na tak ekstrawagancki neoeklektyzm? Jakkolwiek nienajgorszej
jakośc
> i
> grafitti na murze, o którym wspominasz pozytywnie urozmaica mieszkańcom
> Piaseczna i Mysiadła codzienną 2-godzinną trasę dom-praca-dom, to zastanawia
> mnie, czy UNESCO da Filtrom swoje logo, jeżeli zaistniałaby na ich murach tego
> rodzaju forma dekoracyjna (?)

Swojego czasu, kiedy poszerzano Raszyńską, okazało się, że mur jest zabytkowy,
ale jednak można byo go przenieść. W rzeczywistości (codziennie widziałem
postęp prac) mur został młotami pneumatycznymi rozwalony i wybudowany od
podstaw. Co to zatem za zabytek, który został wybetonowany w latach 80'. Poza
tym jako ewentualny zabytek, czy niesie ze sobą jakieś wartości estetyczne? Nie
sądzę.

Chojnowski Park Krajobrazowy
znalazłam w internecie:
- Podwarszawski Szlak Okrężny. Zalesie Górne - Uroczysko Nowinki - Dobiesz - Kąty - Ługówka - Góra Kalwaria, 16 km, zn. czerwone,
- Szlak Rezerwatowy Kabaty. rezerwat Las Kabacki - Konstancin - rezerwat Łęgi Oborskie - rezerwat Skarpa Oborska - rezerwat Łyczyńska Olszyna - Łyczyn - rezerwat Obory - Borowina - rezerwat Chojnów - rezerwat Uroczysko Stephana - Zimne Doły - Zalesie Górne, 29,6 km, zn. niebieskie,
- Główny Szlak Lasów Chojnowskich. Szczaki - Złotokłos - Uroczysko Łoś - Uroczysko Piskórka - Jaroszowa Wola - Ustanówek - Uroczysko Nowinki - Kamień Stephana - rezerwat Chojnów - Konstancin, 34 km, zn. zielone,
- Szlak Południkowy. Uroczysko Piskórka - Zalesie Górne - Zalesie Dolne - Piaseczno, 26 km, zn. żółte,
- Chojnowski Szlak Zabytków Przyrody. Zalesie Górne - rezerwat Uroczysko Stephana - rezerwat Pilawski Grąd - Chojnów - rezerwat Chojnów, 8,8 km, zn. czarne,
- Konstanciński Szlak Zabytków Architektury. Konstancin-Jeziorna - Skolimów - gajówka Królewska Góra - Konstancin-Jeziorna, 8,8 km, zn. czarne.

Wszystkie szlaki nadają się do jazdy rowerowej. Odcinkami są jednak dość trudne: fragmenty dróg i ścieżek, zwłaszcza w południowej części Parku, pozarastane są krzakami, niektóre drogi są bardzo piaszczyste, zdarzaja sie także fragmenty podmokłe - szczególnie po obfitych opadach i w czasie roztopów.

Gniezno jest zapadłą mieściną, która mało co znaczy - tej, no to żeś walnął jak
głąb o parapet.
Mieściną, do której przyjeżdżają prezydenci państw z połowy Europy, tak?
Mieściną, która na jednej ulicy ma więcej zabytków, niż cały Białystok.
Mieściną, która i owszem w cieniu Poznania, ale nieźle sobie radzi, o czym
świadczy ostatnia ocena atrakcyjności inwestycyjnej miast przygotowana przez
Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wspólnie z Rzeczpospolitą. Otóż wyobraź
sobie, że 'Wśród miast powiatowych do klasy A (o najwyższej atrakcyjności
inwestycyjnej) zaliczonych zostało 18 miast: Piła, GNIEZNO, Cieszyn, Kołobrzeg,
Piaseczno, Tarnowskie Góry, Kutno, Ciechanów, Ostrów Wielkopolski, Puławy,
Mielec, Stalowa Wola, Kędzierzyn Koźle, Jarosław, Stargard Szczeciński,
Świebodzin, Pruszków.' - i nie była to kolejność alfabetyczna.
Jaką literkę zarobił twój Białystok, nie powiem - sam sobie poszukaj, ale nie
było to A, nie była to nawet pierwsza literka w nazwie twojego miasta :D

Potrzebny market w Wilanowie
W Wilanowie rzeczywiście nie ma gdzie robić zakupów. Ceny są o co najmniej 50-70
procent wyższe niż w innych dzielnicach, bo lokalne sklepiki o wystroju GS z lat
80 nie mają żadnej konkurencji. Do bazarku na Sadybie nie dość że daleko to
trzeba parkować w błocie w miejscu po trawniku, a osoba z chorym kręgosłupem
musi dźwigać siatki po kilkadziesiąt metrów. W Sadyba Best Mall jest bardzo
mały wybór i wysokie ceny. Aby wygodniej i taniej zrobić zakupy trzeba jechać
15-18 km do Piaseczna lub na Ursynów.
Sztandarowa inicjatywa burmistrza Wilanowa (oceanograf, zamieszkały w Podkowie
Leśnej, PiS) to połączenie drogą lokalną Ursynowa z Powsinkiem - w ten sposób
przez na w miarę lużnej do tej pory Powsińskiej będziemy mieli korki, lasek
kabacki będzie jeszcze bardziej zapchany od strony Powsinka. Zwiększony ruch
samochodowy mieszkańców Ursynowa i Natolina (400 tys. mieszkańców, Wilanów ma 12
tys) jest grożniejsze dla zabytków i mieszkańców niż budowa centrum
kulturalno-rozrywkowo-handlowego o ciekawej bryle architektonicznej pół
kilometra za Pałacem w Wilanowie. Ale cóż - lobby hipermarketów z Ursynowa i
sprzedawców wietnamskich majtek na bazarku Sadyba jest mocniejsze.

Pozdrawiam

polecam siostrze ani wizyte w "zabytkowych" szpita
szpitalach i przychodniach stolicy, tlumy chorych czekajace na
lekarzy - bo modlitwa modlitwa, ale zadne kadzidla, msze i zaklecia
nie pomoga w chorobie tak jak wiedza i wysilek lekarza specjalisty

tyle kasy co kosciol wyciagnal od budzetu - chocby zajezdnia w
Piasecznie - 115 milionow zywa gotowka, pola na Bialolece o wartosci
240 milionow - starczylo by na remonty wszystkich kosciolow w
Warszawie

kosztem ogromnych kowt powstala takze wielka swiatynia w Licheniu,
za nieco mniejsze - ale tez duze - powstaje nowy zabytek w Wilanowie

jak sie chce zlapac sto zlotych srok za ogon to zawsze bedzie malo
swieckiej instytucji pazernej na kase i wladze

oraz mlodych chlopcow

www.spiegel.de/thema/sexueller_missbrauch_in_der_katholischen_kirche/

Ale tak powinno być. to, że przeważa myślenie, że rzeczy starsze niż 10 lat są
nie warte dbałości jest niewłaściwe. Pamięć o przeszłości to też zabytki,
rozmaite. Dla jednych nieciekawa kupka kamieni dla innych powód do rozmyślań i
zachwytu. Przeszłości Piaseczna prawie nie widać (śladów miasta z okresu
międzywojennego próżno szukać, zabytkowy kościół św. Anny ginie wśród
współczesnej, nijakiej architektury, śladów wcześniejszych nie da się
wypatrzeć). Czy zabytkiem będą sypiące się bloki z początku tego wieku? Znajomy
z Zalesia, nowy mieszkaniec, twierdzi, że miasto należałoby zburzyć i zbudować
wygodną drogę. I nie widzi sprzeczności w tym, że sprzeciwia się niszczeniu
twierdzy Modlin (jest zapalonym miłośnikiem fortyfikacji). Najeźdźcy czy władze
totalitarne niszczyły podbijane narody również poprzez śladów ich przeszłości.

[Pędziwiatr] Do Otwocka Wielkiego-18.03.07
Witam Serdecznie!
Chcielibyśmy zaprosić na drugą w tym roku wycieczkę rowerową z Pędziwiatrem.
Tym razem udamy się na drugą stronę Wisły do Otwocka Wielkiego.
Znajduje się tam jeden z najcenniejszych zabytków Mazowsza.
Na wyspie Rokola stoi trzykondygnacyjny późnobarokowy pałac projektu Tylmana z
Gameren zbudowany na przełomie XVII i XVIII w., zaliczany dziś do zabytków I
klasy. Do niedawna był letnią rezydencją Prezydenta Rzeczpospolitej.

Planowana trasa:
Piaseczno-Żabieniec-trakt
warecki-Nowinki-Wojciechowice-Dobiesz-Baniocha-zielony szlak rowerowy do Góry
Kalwari-Góra Kalwaria-Glinki-Kępa Nadbrzeska-Otwock Wielki

Powrót:Otowock Wielki-Kępa Nadbrzeska-Glinki-Góra Kalwaria-niebieski szlak
rowerowy do Konstancina(Podłęcze,Cieciszew)-Chylice-Piaseczno

Przewidywany dystans:65 km

Spotykamy się standardowo pod Gosirem w Piasecznie przy ulicy Sikorskiego 20

WYJĄTKOWO ZBIÓRKA O GODZINIE 11!!!

Pozdrawiamy i gorąco zapraszamy

KTR Pędziwiatr

Otwock-podejście drugie...
Chcielibyśmy zaprosić na kolejną wycieczkę rowerową z Pędziwiatrem.
Otwarto już pałac w Otwocku Wielkim więc tym razem udamy się na drugą stronę Wisły.
Znajduje się tam jeden z najcenniejszych zabytków Mazowsza.
Na wyspie Rokola stoi trzykondygnacyjny późnobarokowy pałac projektu Tylmana z
Gameren zbudowany na przełomie XVII i XVIII w., zaliczany dziś do zabytków I
klasy. Do niedawna był letnią rezydencją Prezydenta Rzeczpospolitej.

Planowana trasa: Piaseczno-Żabieniec-trakt
warecki-Nowinki-Wojciechowice-Dobiesz-Baniocha-zielony szlak rowerowy do Góry
Kalwari-Góra Kalwaria-Glinki-Kępa Nadbrzeska-Otwock Wielki

Powrót:Otowock Wielki-Kępa Nadbrzeska-Glinki-Góra Kalwaria-niebieski szlak
rowerowy do Konstancina(Podłęcze,Cieciszew)-Chylice-Piaseczno

Przewidywany dystans:65 km

Spotykamy się standardowo pod GOSiR w Piasecznie przy ulicy Sikorskiego 20.
Niedziela,15 kwietnia,godzina 9
Prosimy o zabranie niewielkiej gotówki na wstęp do pałacu, koszt:
8 zł - bilet normalny
4 zł - bilet ulgowy

Przypominam jeszcze raz:WYJĄTKOWO ZBIÓRKA O GODZINIE 9!!!

Prawda? Bo u nas w Piasecznie nie mieszkają ani nie pracują artyści, malarze,
muzycy, pisarze, dziennikarze, światowej nierzadko sławy...Piaseczno nie ma
historii udokumentowanej od 1429 roku, nie ma zabytków, nie ma ciekawych
miejsc, jak choćby unikalny cmentarz żydowski na Tuwima, czy katolicki stary
cmentarz przy Kościuszki. Albo te młyny voya, o których ja pierwsze słyszę.
Co tam, dlaczegodlatego mieszkało na Młynarskiej i widywało zakonnice. Na
Ursynowie pewnie mieszka na wyższym piętrze, toteż i horyzonty się
poszerzyły ;))
Gdyby dlaczegodlatego chciało się rozejrzeć, to może by coś dostrzegło w
Piasecznie. A tak to tylko zakonnice i Puławska...
To, co wokół widzimy, bezlitośnie świadczy o nas.

zerozeroseven napisał:

> Dobra jest np. "Okolice Warszawy - Zachód" Demartu w skali 1:75 000
> (będzie to oficjalna mapa WPR - więc warto się z nią otrzaskać)

Zgadza się mapa jest ok.
Ja preferuję też mapkę: Okolice Warszawy 1:75000 wyd. ExpressMap

Z wartych polecenia jest też: Na południe od Warszawy" wyd. Compass 1:50000 z tym, że na þółnocy kończy się na Pruszkowie, a na zachodzie na Brwinowie.

>
> W kiosku na stacji w Brwinowie jest super mapka gminy Brwinów z
> naniesionymi zabytkami. Kupiłem w zeszłym tygodniu.

Jest to Wydawnictwo Rewasz. Trudno dostępna seria, chodź bardzo ciekawa. Wydali też Ożarów, MIlanówek, Grodzik, Piaseczno, Konstancin z bliższych nam miejscowości.

> W naszych kioskach jakieś dwa lata temu była mapa: Powiat
> Pruszkowski niestety nie widuję jej już, ale może uchował się w
> jakimś zapomnianym kiosku egzemplarz. Może warto zapytać w siedzibie
> Powiatu?
>

Tę mapkę widziałem ostatnio chyba w Sklepie Podróżnika na Grójeckiej, albo w Księgarni Atlas na Jana Pawła II.

Kiedyś gdzieś przeczytałem lub słyszałem, że w Piasecznie problem ten
rozwiązano tak, że właściciele prywatnych kamienic zostali zwolnieni z podatku
od nieruchomości w zamian za włożenie tych pieniędzy w prace remontowe budynku.
Z tego co się orientuję istnieje możliwość zwolnień podmiotowych w podatku od
nieruchomości potrzebna jest tu decyzja rady miasta lub prezydenta. Być może
warto zapytać sie prezydenta czy istnieje taka możliwość i czy miasto byłoby
gotowe na podjęcie stosownych dzialań. Szkoda tych niszczejących zabytkowych
kamienic.

Tak, zmieniło się wiele - wielu wyjechało, części powodzi się lepiej, ale Radom
nadal jest najbardziej zaniedbanym spośród dużych miast - po prostu inni też się
rozwijają i to o wiele szybciej. Dlaczego brak więzi z Radomiem - bo to jest
miejsce które zapomniało o swoich mieszkańcach i tak jest od X lat, brak silnej
władzy lokalnej z wizją (nie mówię tu o zagospodarowaniu skwerku :)), brak
małej ojczyzny (wiele osób woli mieszkać w Skaryszewie niż w Radomiu bo oferuje
lepszą infrastrukturę), brak zabytków, brak wszystkiego... Ale mimo to mieszkamy
tu i staramy się coś robić na przekór wszystkim. A propos sprawy centrum danych
MF, nawet sobie nie zdajecie sprawy jak wielka jest niechęć do umieszczania tego
typu instytucji poza Warszawą, wystarczy remont drogi E77, jakiś korek w mieście
aby usłyszeć, że może to lepiej zrobić w Piasecznie, bo też są korki a zawsze
bliżej. I tak naprawdę nie ma z kim rozmawiać, bo nikomu nie ubliżając to pan
Kosztowniak, Suski, czy pani Kopacz to w tym świecie to mogą tyle co nic.

książka o I wojnie
Witam,
szukam książki, opracowania - dotyczących działań w czasie I wojny na terenie
Warszawy. Szczególnie zaś w rejonie Piaseczna. Wiem, że to forum o zabytkach,
ale jest duże prawdopodobieństwo, że może komuś w ręce wpadło coś takiego. Z
góry dziękuję za pomoc.

Przywrócić przedwojenne przeznaczenie!!!!
Ten obiekt powinien zostać przywrócony do przedwojennego stanu świetności. Jeśli
dobrze się orientuję to 4 czerwca 1928 w Piasecznie gościł prezydent R.P.
Ignacy Mościcki, który położył kamień węgielny pod Dom Ludowy jego imienia
(późniejszą mleczrnie). Więc warto zadbać o historię. Teraz juz wiecie czemu ten
budynek powinien się rozlecieć tj.
1. Remont zabytku (droga impreza)
2. Ziemia pod zabytkiem (opłacalna impreza)
Pozdrawiam
KamiL

mariusz_21 napisał(a):

> Gość portalu: Mar napisał(a):
>
> > Nie wiem czy zabytkowy - ale z pewnością dworek jest w miejscowości Many m
> iędzy
> >
> > Tarczynem a Siestrzeniem oraz drugi w miejscowości Prace Małe również koło
>
> > Tarczyna, tyle, ze po drugiej stronie E7. Obydwa przedstawiają obraz nędzy
> i
> > rozpaczy i tylko wprawne oko dotrzeże np. resztki kolumienek z ganku.
> >
> Bede sie tam niedlugo wybieral na rowerze. Prosze o dokladny opis jak tam
> dojechac najszybciej i najbezpieczniej ;)

Many: w Tarczynie należy pojechać w stronę zakładów przetwórstwa owocowego i
dalej prosto... droga przez las i strasznie zbitą dechami wieś. Ok. 4-5 km od
"centrum" Tarczyna. PRZED albo tuż ZA Manami jest wieś JEŻEWICE i wilgachany
nadajnik Centertela. Dworek widać z drogi za drzwami. Niestety dokładnej
lokalizacji nie podam, bo bywam tam okazjonalnie i nie w dworku :-).

Prace Małe: W Tarczynie z E7 na skrzyżowaniu skręcić w lewo w stronę Piaseczna.
Potenm w pierwszą w prawo (chyba koło krzyża). Ruiny są gdzieś tam - ale
dokładnie też nie powiem... Lepiej wybrać się tam samochodem, bo po moich
instrukcjach może być trudno trafić :-)... mniej się człowiek zmęczy.

W Połczynie Zdroju wykorzystano zlikwidowaną kolejkę wąskotorową, na nasypie
zbudowano ścieżkę, inwestycja finansowana była ze śroków UE (Phare)w kilku
etapach.
Oczywiście to inna sytuacja tam kolejka już nie działała. U nas trudniej.
Połączenie Zalesia, Gołkowa i pobliskich miejscowości z Piaseczna ścieżką
rowerową byłoby strzałem w "10". Z UE trafiła kasa na kanalizację, może i trafi
na to, oby :)
Na parking dla rowerów przy pkp piaseczno bym nie liczył, po wyglądzie stacji
nie widać dobrej wolo ani chęci by coś zmieniać, codziennie to widzę, brr.
w

jacekglm napisał:

> no pewnie,ze fajna scieżka by była tylko przebudowując dwa lata temu
> Sienkiewicza nikt o tym nie pomyślał...a to byłoby bardzo duże ułatwienie dla
> mieszkańców płd.terenów,tj.Zalesia Dln.,Zalesinka,Gołkowa...sporo ludzi z
tych
> terenów zaczełoby jeżdzić rowerem do Piaseczna w sposób bezpieczny...
> Co do usytuowania tej scieżki w sąsiedztwie torów kolejki to śmiem sądzić,że
> mógłby być tu problem.Wszelkie zmiany w obrębie waskotorówki muszą być
> konsultowane zapewne z konserwatorem zabytków.Do tego dochodzą zarządcy
> kolejki,którzy każdy metr kwadratowy wokół torów z chęcią zabudowaliby
> reklamami a nie jakąś scieżką rowerową...Ale jak się chce to wszystko można-
> przykładem jest Mińsk Mazowiecki gdzie ścieżkę rowerową wybudowano wzdłuż
drogi
>
> tranzytowej,a tam gdzie niemieściła się na chodniku wymalowano specjalny pas
na
>
> jezdni...fakt faktem,że rozwiązanie trochę niebezpieczne ale jest...może
> doczekamy kiedyś w Piasecznie prawdziwej infrastruktóry rowerowej łącznie z
> parkingiem dla rowerów przy stacji Pkp(namiastkę tego możemy podziwiać przy
> stacji kolejowej w Zalesiu Grn.) oraz sćieżką wzdłuż ulicy Puławskiej(swoją
> drogą byłaby to bardzo dobra alternatywa dla komunikacji miejskiej-727 z
> Gołkowa do Wilanowskiej jedzie tyle co ja rowerem:)

ano tak..
przecie otwierają w Piasecznie "Hard rock cafe"..

właśnie w tv mówili że ostatecznie Titanic nie będzie zburzony..podobno
konserwator zabytków się postawił..

Ale miałem sen...
V7-Piaseczno PKP-Wilanowska-Emili Plater
"16" Polkolor-Konstancin-Wilanowska jako pośpieszny
Linia trolejbusowa,kursująca w weekendy jako turystyczna na zabytkowych Ziutkach.

Nawet zdjęcia porobiłem ale...

Pociąg do zabytków
W najbliższą sobotę zapraszamy na kolejną wycieczkę w kolejowych klimatach.

Tym razem nasze rowery zostawiimy w domu i odwiedzimy Rogowską Kolej Wąskotorową,gdzie weźniemy udział w imprezie "Pociąg do zabytków".

Dojazd:
Zbiórka na stacji PKP Piaseczno
Odjazd pociągiem KM do Warszawy o godzinie 4.47
Zbiórka na środkowym peronie stacji Warszawa Śródmieście dla osób z Warszawy o godzinie 6.00
Odjazd pociągiem KM do Skierniewic o godzinie 6.17
Przesiadka w Skierniewicach w pociąg do Rogowa(kierunek Łódź)
Planowany pzryjazd do Rogowa o godzinie 8.47

Plan imprezy(informacja ze strony organizatora):
11:15 – odjazd poc. z Rogowa Osobowego Wąsk. 12:36 – przyjazd na st. Rawa Mazowiecka, zwiedzanie parku miejskiego i ruin zamku książęcego 14:45 – odjazd ze st. Rawa Mazowiecka 14:56 – przyjazd do Boguszyc, zwiedzanie kościoła św. Stanisława Biskupa 15:45 – odjazd z Boguszyc 16:11 – przyjazd do Głuchowa, zwiedzanie kościoła św. Wacława 17:00 – odjazd z Głuchowa 17:21 – przyjazd do Jeżowa, ognisko na stacji 18:37 – przyjazd do Rogowa Bilety w cenie 25 zł – normalny, 15 zł – ulgowy (tylko młodzież szkolna do 18 lat) , dzieci do lat 4 bezpłatnie. Informacje dodatkowe: Pociągi zatrzymują się na wszystkich stacjach i przystankach osobowych. Cena biletu obejmuje: przejazd w obie strony i opiekę przewodnika (zwiedzanie parku oraz dziedzińca rawskiego zamku – bez wstępu na basztę zamkową; zwiedzanie wnętrz kościołów w Boguszycach i Głuchowie, organizację ogniska – prowiant we własnym zakresie). Bilety do nabycia wyłącznie u konduktora w pociągu.

Powrót do Warszawy pociągiem z Rogowa o godzinie 19.05(przyjazd do Warszawy o godzinie 20.55,przyjazd do Piaseczna o godzinie 21.30).

Uczestnictwo w imprezie prosimy potwierdzić e-mailowo na adres:jacekglm@gazeta.pl lub telefonicznie (tel.511-351-965) piątku 17 lipca do godziny 18.00.

Życzymy udanej wycieczki.
KTR Pędziwiatr

To co ZTM (Wa-wa) zniszczyło ZKM (Gdynia) odnowiło
Oto fragment wiadomości, którą otrzymałem z ZKM GDYNIA - jednego z najlepszych
zarządców komunikacyjnych w Polsce:

"<> Pierwszy Saurer już jeździ!
2002-07-04 15:05:00
W czwartek, 4 lipca, odbyła się pierwsza przejażdzka oderestaurowanym przez
gdyński "Trobus" zabytkowym trolejbusem Saurer z 1957 r. Trolejbus pomalowany
został na oryginalne barwy ze szwajcarskiego Sankt Gallen, gdzie był
eksploatowany do 1992 r. Następnie w latach 1992-95 obsługiwał linię 51 z
Warszawy do Piaseczna.
"Trobus", we współpracy z gdyńskimi miłośnikami komunikacji, sprowadził z
Warszawy dwa wozy silnikowe i jedną przyczepę. Pierwszy z nich odbył już
jazdę po Gdyni.

Zabytkowy Saurer mile zaskoczył uczestników przejażdzki. Komfort podróży jest o
wiele wyższy niż w młodszych od niego Jelczach. Trolejbus ma ponadto możliwość
przejazdu kilkuset metrów bez sieci trakcyjnej, korzystając z zasilania
akumulatorowego. Pewną ciekawostką Saurera jest pięcioro drzwi.
Zadziwiają zupełnie nowatorskie rozwiązania techniczne, np. samozwijające się
bębny na linki do odbieraków, podgrzewane elektrycznie przednie szyby i
działające blokady uniemożliwiające ruszenie z otwartymi drzwiami.

Saurer zabiera 80 pasażerów, w tym 22 na miejscach siedzących. Teraz
najważniejszym zadaniem będzie znalezienie inwestora, który sfinansowałby
restaurację i eksploatację trolejbusów Saurer. My ze swej strony najchętniej
widzielibyśmy je na linii 21, łączącej Gdynię z Sopotem... "

No tak nasze kochane ZTM 'wycięło' trajtki w Warszawie bo miało z nimi tylko
kłopot, a pojazdy sprzedało za bezcen, a ZKM Gdynia kupiło, wyremontowało i
zapewne zrobi z tego kolejną atrakcję komunikacyjną na jednej z najstarszych
linii trolejbusowych w Polsce. Trajtki w Gdyni w 1943 roku uruchomili Niemcy...
Serdecznie pozdrawiam pana Prądzyńskiego - dyrektora ztm.

Gerard na wycieczce
Temat jest mi bardzo bliski: przez ostatnie 3-4 lata starałem
się wymyślić jak atrakcyjnie spędzić w Warszawie weekend z moim
siedmioletnim synem. Chodzi oczywiście o atrakcje ekstra, coś
ponad rower, basen, kino, sala zabaw itd. Poniższe propozycje
nie są może szczytem oryginalności ale może ktoś skorzysta.
Liczę przy tym na wzajemność i dobre pomysły.
1. Przejażdźka kolejką wąskotorową z Sochaczewa do Puszczy
Kampinoskiej + zwiedzanie muzeum kolei + ognisko z kiełbaskami
(poza tym jest jeszcze kolejka z Piaseczna ale jeździ bardzo
rzadko)
2. Wycieczka statkiem po Wiśle w Warszawie
3. Wyśgigi konne na Służewcu
4. Różne zawody sportowe. Np. regularnie acz dość rzadko
odbywają się w Słomczynie widowiskowe zawody w rallycrosie. My
regularnie chodzimy na żużel przy Racławickiej. Zbieram odwagę,
żeby zabrać syna na jakiś ligowy mecz piłki kopanej (kto wie
gdzie jest najbezpieczniej). W tym punkcie mam żal do Gazety (a
konkretnie dodatku Co jest grane), że nie zamieszcza wykazu
wszystkich zawodów sportowych, które odbędą w weekend w
Warszawie i okolicach).
5. Niektóre muzea: techniki, wojska polskiego,motoryzacji,
zabytkowych samochodów w Otrębusach (podobno czasem można się
tam przejechać czołgiem)
6. na gokarty w Piasecznie mój syn na razie jest za niski
(tymczasowo podobno można pojeździć na quadach w Jankach)
7. Nietypowe Miasteczko Rozrywki Pepeland w Dziekanowie Nowym
(www.pepeland.pl) - jeszcze tam nie byliśmy
8. przejażdżka na kucyku w którejś ze stajni w okolicach W-wy
9. Szczęśliwice: nauka jazdy lub jazda na nartach w lecie,
zjeżdzalnia grawitacyjna, ładne otoczenie, ciekawy plac zabaw
10. ruiny zamku w Czersku
11. kąpiel w jakimś naturalnym i czystym zbiorniku wodnym -
WŁAŚNIE: może ktoś by mi wskazał (z opisem dojazdu) w okolicy
Warszawy czystą rzekę lub jeziorko gdzie można by się
bezpiecznie pokąpać.
Pozdrawiam,

Chyba herytydż.
To niebezpieczna żonglerka zbyt pojemnymi pojęciami podobna do innej - tak na
pozór oczywistymi ideami jak wiara, nadzieja, miłość. Jak tak sobie obserwuję
dyskusje miłośników zabytków, a równolegle do niej dysputy skajskrejpersiarzy,
to nachodzi mnie refleksja gdzie leży gruba kreska Mazowieckiego optymalnie
rozdzielająca skrajne zachowania ratowania każdej klinkierówki i gipsowej
dekoracji za wszelką cenę a orania wszystkiego buldożerami i spychaczami i
stawiania budynków o umownie średnio-kiepskiej architekturze ale za to
"prestiżowych" "inteligentnych", a na dodatek typu high rise. Z jednej strony
marzenia o przywróceniu klimatu Paryża północy :), z drugiej strony miasto już
ma, a dopiero będzie miało capacity i wymagania funkcjonalne o jakich nie śniło
się urbanistom i architektom przed wojną a także później. Czy można mówić o
dziedzictwie kulturalnym Supersamu, podczas gdy Warszawa stoi przed szansą
stworzenia downtown będącego centrum korporacyjnego dowodzenia na region Europy
Środkowej? Ktoś tam chciał w Supersamie zrobić muzeum architektury, podczas gdy
orając go, albo przenosząc do skansenu można te 1000 miejsc pracy klasy średniej
przenieść spod Piaseczna do Centrum, gdzie w porze lanczu i wieczorami białe
kołnierze dojeżdżające jak w londyńskim City "tramwajami" mogłyby wskrzesić
swoimi PLN knajpy i usługi zapyziałego pl. Unii Lubelskiej i stworzyć
wielkomiejski klimat i nagle by się okazało, że nieco bardziej od Supersamu
zabytkowe fasady/kamienice w najbliższej okolicy same się wyremontowały, bo nie
dość, że najemcy usług na parterach mieliby z czego zapłacić czynsz, to jeszcze
do okolicznych wspólnot zaczęli by się wprowadzać ludzie z pieniędzmi dbający o
swoje najbliższe otoczenie nieco lepiej niż żulik, który przychodzi do
siedemdziesięcioletniej mamusi wyłudzić trochę z jej renty na wódzię, a ona nie
ma bo mieszka sama na 120-metrowym mieszkaniu i płaci 900PLN czynszu. Przejdźmy
jednak do historii jako budowniczy muzeów w Supersamach, podczas gdy np.
Mokotowska się sypie na głowy. Co na to herytydż i wspomniana łojcowizno?

A co to za kolejka? Ile to jedzie czasu? To nie jest przypadkiem jakis
zabytek;)?
Prawde mowiac szukam najszybszego transportu z Wawy do Grojca. Najlepiej
wlasnie przez Piaseczno, bo mi z Ursynowa troche nie wygodnie na Dworzec
Zachodni...

Grójecko-Piaseczyńska Kolej Wąskotorowa ::::::::::
Kolejka-Piaseczno.com DWA LATA WSTECZ...

...w czasie dosyć srogiej zimy skradziono nam pod osłoną nocy 250 metrów toru
w miejscowości Pawłowice w Gminie TARCZYN

Wszystkie koleje - zwłaszcza te, które nie jeżdżą według rozkładu - narażone
są na działanie mafii złomiarskiej.
Wiele osób, patrząc na ten proceder z boku, usiłuje to zjawisko tłumaczyć,
jako efekt zubożenia społeczeństwa i efektu rozpaczy biednych ludzi, którzy
nie widzą innej możliwości uzyskania pieniędzy - to nieprawda, tym procederem
nie zajmują się biedni ludzie: to zorganizowane szajki, które aby rozebrać w
jedną noc łącznie 500 metrów bieżących szyn, muszą mieć butle z tlenem,
transport, ochronę i cały system działania, który pozwala im na pocięcie szyn
na kawałki 1 metra i załadowanie ich na transport - jeden metr bieżący szyny
waży bowiem od 42 do 49 kilogramów.
Jak więc biedny niedożywiony człowiek mógłby poradzić sobie w jedna noc z
blisko 25 tonami żelastwa??? Na szczęście sprawcy tych kradzieży (bywa, że
łupem padają zabytkowe szyny z końca XIX wieku) coraz częściej kończą swój
proceder w więzieniach

Jest jednak też taka grupa ludzi, którzy są w stanie naprawić to zło
wyrządzone przez mafię

Do jesieni tego roku nie mogliśmy dokonać "połączenia" skradzionego odcinka
torów, ponieważ musieliśmy zając się uporządkowaniem szlaku kolejowego do TARCZYNA
Aż wreszcie zebraliśmy siły własne oraz naszych współpracowników z BRACTWA
DREZYNIARZY i uzupełniliśmy to, co nam skradziono
W tym czasie na odcinku torów łączących PIASECZNO z GRÓJCEM wyrosło sporo
roślinek, w tym niektóre rozmiarów sporych drzew
Musimy je wyczyścić, aby jeszcze w tym roku dojechać do GRÓJCA - gdy uczynimy
to, pokażemy Państwu ten fakt na zdjęciach :-)

Więcej o Wąskotorówce: NoweMiastoNadPilica.Republika.pl/kolejka.html

***********

calineczka14 napisała:

> Wydaje mi się, że pierwszym i ostatnim konkretem jest stwierdzenie, że droga
> tego typu (będąca fragmentem obwodnicy) powinna być wytyczona poza obszarami
> zabudowanymi, na tyle daleko żeby nie przeszkadzać okolicznym mieszkańcom i
nie
>
> naruszać równowagi ekologicznej obszarów chronionych. Czy to dla Ciebie
> naprawdę nieważne argumenty? Zakładam, że jako mieszkaniec Warszawy nie
chcesz
> mieć głośnej drogi tuż obok siebie ? Ja nikomu takiego towarzystwa nie życzę.
> Tego typu strategiczne decyzje na pewno wymagają kompromisów, ale nawet
> kompromisy mają swoje granice. Obwodnica powinna by oddalona od miasta, wokół
> Warszawy jest wiele gruntów rolniczych, nieużytków. Dlaczego nie wykorzystać
> tych obszarów, tylko po raz kolejny bezsensownie prowadzić po mapie prostą
> linię, bo tak jest najłatwiej.

OK. Ja od 2 lat pytam się was o usytuowanie obwodnicy dla Warszawy. Jeśli nie
przez Ursynów, to którędy? Piszesz, że wokół Warszawy jest wiele nieużytków,
gruntów rolniczych. Znów same ogólniki.
Ja twierdzę, że nie ma innej trasy, jak przez Ursynów. Obwodnica miejska ma
służyć Warszawiakom. Jeśliby przesunąc ją dalej na południe, to natrafiamy na
Las Kabacki, a potem na Piaseczno, Powsin i zabytkowy kurort Konstancin, a po
drugiej stronie Wisły Otwock, Józefów i znów Mazowiecki Park Krajobrazowy.
Wiem, że rozwiązanie Konstancińskie poprowadzenia trasy szybkiego ruchu byłoby
dla was nawet do przyjęcia (wypowiedzi Komagane, PIOTRA na forum warszawskim).
Czy naprawdę Wy, jako ekolodzy myślicie, że puszczenie trasy szybkiego ruchu
przez te rejony to znakomity pomysł?
Ja też nie wiem, jak trasa przez Piaseczno, Konstancin ma służyc warszawiakom.
Raczej Ursynowianin jadący na Bemowo, Bielany, nie pojedzie przez Piaseczno.

Podmiejski wariant POW- przez Konstancin i Piasecz
W wariancie podmiejskim POW (czyli przez Piaseczno i Konstancin) koszt
społeczny byłby o wiele większy, niz poprowadzenmie POW przez Ursynów.

Uzasadnienie:

1. w okolicach Piaseczna i Konstancina taka trasa nie był nigdy planowana.
Tereny te sa obecnie mocno i gęsto zabudowane (np osiedla w otulinie lasy
Kabackiego). Opór społeczny byłby bardzo silny i w dodatku protesty mieszkańców
byłyby całkowicie uzasadnione.

2. Trasa w tym miejscu zniszczyłaby dokumentnie zabytkowy kurort jakim jest
Konstancin. Przez Konstancin nie dałoby się np. zbudowac tunelu - nie pozwalaja
na to warunki hydrogeologiczne. Czyli trasa na całej długości musiałaby biec
wierzchem. Trasa szybkiego ruchu znalazłaby się w rejonach przeznaczonych na
wypoczynek, rekreację i zdrowie (liczne sanatoria w Konstancinie). Oddzieliłaby
Park i Ogród Botaniczny w Powsinie od Parku Zdrojowego w Konstancinie.
Przypominam, że w Konstancinie od lat leczy się choroby górnych dróg
oddechowych. W parku Zdrojowym znajdują sie tęznie solankowe.

W ogóle uzasadnienie czemu nie można tamtędy puszczac autostrady, czy trasy
szybkiego ruchu jest tak oczywiste, że aż mi wstyd, że ja musze to tłumaczyć na
forum założonym i prowadzonym przez ekologów warszawskich.

3. Trasa wpadałaby w rezerwat - Wyspy Zawadowskie, który znajduje się nad Wisłą
między Konstancinem, a Otwockiem. Rozpatrywane musiałyby być podwarianty
poprowadzenia trasy:
- albo na północ az do Wawra i praktycznie do miejsca, gdzie planowana jest
trasa POW w wariancie GDDKiA.
- na południe niemal aż do Góry Kalwarii.
Oba podwarianty ominięcia rezerwatu przyrody są nie do przyjęcia.
4. POW w rejoinach Piaseczna i Konstancina nie słuzyłaby praktycznie
warszawiakom - zbyt dalekie oddalenie od granic miasta, by w sposób znaczący
wpływac na odciążenie warszawskich ulic. Tylko mieszkancom słabo zaludnionych
południowych peryferii Warszawy (np. Pyr, Raszyna, Powsina) opłacałoby się
jechać do tej obwodnicy.
5. W zamian po trasie POW na Ursynowie i tak poprowadzona byłaby 6-cio pasmowa
trasa zwana ulica zbiorczą.

Nie załatwił czas, pomoże ogień
Prokuratura Rejonowa w Piasecznie umarza nie tylko sprawy dotyczące niszczenia zabytków. W zeszłym roku umorzono sprawę o wyjątkowo perfidne zniszczenie ostatniego dużego torfowiska z jeziorem eutroficznym w tej części Mazowsza. Właściciel, budując pałac neobarokowy zgodnie z pozwoleniem na budowę "schroniska młodzieżowego, świetlicy z bilardem i klubu wędkarskiego" zasypał kilka hektarów cennego obszaru chronionego WOCK, wyciął kilkaset drzew w starym olsie, a inne uschły po podniesieniu poziomu gruntu o parę metrów. Wszystko to w sprzeczności z planem miejscowym, warunkami zabudowy, rozporządzeniem wojewody o WOCK, itp., itd. Mimo jasnych konkretnych ekspertyz specjalistów, które jednoznacznie wskazały na właścicieli terenu jako sprawców, mimo zdjęć lotniczych pokazujących ogrom zniszczeń, mimo wiarygodnych świadków, w tym urzedowych - prokuratura w Piasecznie umorzyła z braku dowodów. Szczegóły sprawy są tu:www.konstancin.com/forum/read.php?3,23553,page=2.
Dwa lata temu burmistrz Konstancina oddał za 1,5 miliona działkę gminną, która po roku została sprzedana deweloperowi za 20 milionów, zgodnie z wartością rynkową. Prokuratura w Piasecznie umorzy tę sprawę, są już wypowiedzi prokuratora.
W zeszłym roku poszło podejrzenie o łapownictwo w Urzędzie Gminy Konstancin: burmistrz Skowroński oskarżył wiceburmistrz Monikę Dudek. Dowodami były nagrania rozmów telefonicznych i zeznania urzędników. Prokuratura w Piasecznie umorzyła tę sprawę w tym roku.

Wśród organizacji społecznych w mieście przeważa opinia, że złożenie sprawy do Piaseczna jest stratą czasu i funduszy.

Tomasz Zymer
Stowarzyszenie Uzdrowisko Dzieciom
Konstancin-Jeziorna, ul, Mirkowska 39, www.asfalciarnia.pl

Czemu nasz kościół nie chce byc uczciwy? Czy to takie trudne powołać
niezależnego biegłego? Albo przyznać się, iż jeśli jakiś grunt
dostało się za 10 milionów, a następnego dnia, tygodnia sprzedało za
sto milionów, to ta druga kwota jest korzyścią kościoła z
państwowego, naszego podobno wspólnego majątku? /tak było choćby z
zajezdnią w Piasecznie/
Czemu Kościół tak broni się przed dobrowolnym opodatkowaniem się
99,99 % Polaków-Katolików, jak choćby w Niemczech? Bo sprawozdania
dla parafian i Urzędu Skarbowego by trzeba było ujawiniać?
Czemu Kościół i Caritas podaje, ile wydaje na pomoc na biednych,
lecz nie ujawnia, ile dostał?
Czemu prawi i lewi ministrowie kultury dają ogromne dotacje
na "zabytki" - kościoły zbudowane 5-10 lat temu, a prawdziew zabytki
niszczeją?
Czemu brakuje na pensje lekarzy i salowych, zaś etatów kapelanów
przybywa?
Czemu symbolem "miłosierdzia" mają być hektary, z których wyrzuca
się "normalnych" ludzi - dzierżawców, inwestorów, samorządy chcące
tam budować szkoły?
Czemu jakiś "kościelny" na tym forum twierdzi, iż Kościołowi jeszcze
kilka milionów hektarów należy się, zabranych nie przez PRL, nie
przez I, II, III, IV RP lecz w XVIII i XIX wieku przez zaborców? Nie
uznających takiego dziwactwa, że proboszczowie i biskupi są
właścicielami wsi i miast, razem i ich żywym, ludzkim inwentarzem?
W Sejmach Rzeczypospolitej szlacheckiej i międzywojennej księża
znaczny głos mieli, formalnie lub nieformalnie - nigdy nie
zagłosowali za reformą rolną czy zniesieniem pańszczyzny. Chyba
że "księża-degeneracji", jakieś masony, jak Staszic czy Konarski.
Więc sprawdź, pastuszku, czy mimo studiów skończonych w PRL lub III
RP nie jesteś "skradzionym Kościołowi mieniem" i nie powinieneś z
innymi bydlątkami bożymi do chlewika wrócić...

> 1. Zwalczalibyście kościół katolicki, utrudniając mu prowadzenie
> swego kultu?

Nie, pewnie, że nie. Każdemu wolno robić wszystko - co nie
przeszadza innym. Jeśli Kościół (jakikolwiek) będzie przestrzegał
prawa w swojej działalności (jakiejkolwiek) - proszę uprzejmie.

> 2. Chcielibyście wprowadzenia przedmiotu ateizm, przedstawiającego
> religie w złym świetle i finansowanego z kasy państwowej?

Nie. Po co? Zresztą co to za przedmiot niby? Poza tym wszystkie
przedmioty poza religią mogą być w jakimś sensie przeciw religii -
historia uczy o ewolucyjnym charakterze przesądów religijnych,
fizyka - o teoriach działania kosmosu, biologia - o ewolucji, itd.
To po prostu promowanie światopoglądu racjonalnego. Ale każdy może
sobie z tego dowolne wnioski wyciągać. Na tym polega wolność -
przedmiot propagandowy (religia albo przymusowy ateizm) tę wolność
ogranicza.

> 3. Bylibyście przeciwko wydawaniu państwowych pieniędzy na zabytki
> sakralne?

Nie. Na zabytki - nie. Na przekręty, że np. przy okazji restauracji
zabytkowego kościoła proboszcz sobie stawia obok nowy dom
katechetyczny - tak.

> 4. Bylibyście za wprowadzeniem symboli antyreligijnych do urzędów,
> szpitali, szkół, Sejmu?

Nie, a jakie to symbole? Oczywiście symbole religijne muszą zniknąć
z wszelkich instytucji państwowych, to jasne.

> 5. Bylibyście za przejęciem przez państwo instytucji Caritas?

Nie. To prywatna instytucja, zupełnie jak stowarzyszenie miłośników
chomików syryjskich czy warsztat wulkanizacyjny pana Zenka w
Piasecznie. Nic mi do tego, jak działają - jeśli nie łamią prawa.

Wielowieyski ma racje !!!
kagan1 napisał:

> A Powstanie Warszawskie to byla najwieksza zbrodnia na
> narodzie Polskim! Aby squrviel Anders mogl wjechac na
> bialym koniu do Warszawy, poslano na pewna smierc kwiat
> polskiej mlodziezy i znisczono stolice Polski, lacznie
> z bezcennymi zabytkami. Za to cala AK powinna byc, jak
> Gestapo, uznana za organizacje przestepcza!

arch.rp.pl/a/rz/2002/08/20020823/200208230078.html?
k=on&t=2002072720020826

/.../
Lepiej zginąć w otwartej walce

Kilkunastoosobowa Komenda Główna AK (pozbawiona niezbędnych informacji, a także
dyrektyw z Londynu) podjęła decyzję po długiej dyskusji, większością głosów.
Generałowie Okulicki, Pełczyński i Chruściel (komendant okręgu) oraz większość
szefów wydziałów byli za podjęciem walki o Warszawę. Generał Skroczyński i
kilku członków KG (pułkownicy Bokszczanin, Pluta-Czachowski i inni) byli
przeciw. Wszystkie istotne racje zostały przedstawione. Doświadczenia z Wilna,
Lwowa, Wołynia i Lublina wskazywały, że Armia Czerwona nie chce współdziałać z
AK i będzie dążyła do jej likwidacji, a pomoc z Zachodu była wątpliwa. Wysuwano
też jednak argumenty, że w interesie Armii Czerwonej i szybszego zakończenia
wojny będzie wsparcie AK.

Stalin miał jednak inne priorytety. O istotnych argumentach, które tam padały,
pisał w swym historycznym reportażu francuski dziennikarz Steiner, który
opublikował zestaw kilkudziesięciu świadectw uczestników tamtych wydarzeń z
1944 roku. Między innymi przedstawiał rozmowę, która odbyła się pod koniec
lipca, pułkownika "Sęka" Bokszczanina z generałem "Niedźwiadkiem" Okulickim
(zastępcą komendanta AK). "Sęk" tłumaczył "Niedźwiadkowi", żeby się nie łudził
co do interesów i intencji Stalina, bo jeśli nawet Sowieci zajmą Radom i
Piaseczno, czołgi rosyjskie podejdą pod Mokotów, a kiedy wybuchnie Powstanie,
czołgi się wycofają. "Niedźwiadek" nie oponował, sądził, że to jest możliwe,
ale twierdził, że nie ma wyboru. Jeśli AK nie wystąpi do walki, to - po
pierwsze - spotka ją zarzut, że uchyliła się od pomocy Armii Czerwonej, a po
drugie - większość naszych chłopców zostanie i tak aresztowana i będzie
likwidowana, bo Sowieci zechcą zniszczyć AK. Wielu zabiją Niemcy, którzy mogą
też bronić Warszawy, a wielu zginie w konfrontacji z Sowietami później. To już
lepiej ginąć w otwartej walce z Niemcami o miejsce Polski w świecie.
Powstrzymywanie się od walki w Warszawie i oddanie jej Rosjanom oznacza też
przekreślenie całego dorobku pięciu lat walki Polski podziemnej i kapitulację.
Byłoby to zupełnie niezrozumiałe dla żołnierzy i słusznie odczuwane jako zdrada.

Nie szafowano krwią

Nie chcę rozwijać wszystkich argumentów pro i kontra, które wtedy były używane.
Sądzę, że racje "Niedźwiadka", który nie uniknął w końcu śmierci na Łubiance,
były istotne. Gdyby nie było Powstania, straty w wojnie domowej, która trwała
kilka lat, byłyby dużo większe. Tak właśnie przedstawiał się wybór dowódców AK.
Kiedy, jak i z kim mieli walczyć, aby podjąć ryzyko utworzenia obszaru
suwerennej polskiej władzy. I mniej istotne jest, że generał "Monter"
przedstawił mylną ocenę sytuacji i że początek Powstania był pasmem
niepowodzeń. AK i ludność Warszawy pod wodzą "Montera" przetrzymały kryzys i
potrafiły się bronić przez ponad dwa miesiące. Wątpię, by początkowy sukces
Polaków, na przykład zajęcie całej stolicy, zmienił postępowanie Stalina. Może
wówczas (z jego pomocą - a jakże!) Warszawa broniłaby się przez cztery
miesiące. Koniec byłby jednak taki sam.

Gdybym brał udział w tamtej naradzie Komendy Głównej AK, głosowałbym za
Skroczyńskim i Bokszczaninem, ale sądzę, że racje "Montera", "Grzegorza"
i "Niedźwiadka" były co najmniej tak samo ważne jak dowódców i żołnierzy
września. Nie szafowano lekkomyślnie krwią i cierpieniem dla mitu, sławy czy
ustroju. AK udowodniła to przez lata okupacji. Chodziło o polskie miejsce na
ziemi, a także o to, aby zachować godność mimo przemocy okrutnego sąsiada i
oczywistej zdrady sojuszników.

I myślę, że długo jeszcze będziemy chodzić 1 sierpnia na powstańcze kwatery na
Powązkach, kwatery żołnierzy, którzy - jak to nieraz w historii bywało - nie
mieli wyboru. Cenę zapłacili wielką, na pewno nadmierną, ale spełnili swą
żołnierską powinność. Winniśmy im wdzięczność i cześć
/.../

Witam :)

Temat bardzo mnie interesujący, bo:
- od niedawna mieszkam w Piasecznie,
- baaaardzo lubię aktywny wypoczynek,
- nie pracuję, więc mam sporo czasu wolnego;

Krótko rzecz ujmując:
wszystko co się w Piasecznie i okolicach znajduje, jest godne dofinansowania.
Oczywiście. Ale chciałabym podkreślić znaczenie tego co jest i może wnieść nieco
radości z tego, co dla Was ani nie nowe ani nie fajne, bo znacie to od lat.
Na pewno dobrze, że w ogóle jeszcze funkcjonuje OW Wisła - choć stan tego
obiektu pozostawia wiele do życzenia. Jak się znajdzie inwestor, albo
współinwestor, to ja chętnie napiszę plan co tam zmienić :D aby było
atrakcyjnie. Np. dołożyć wypożyczalnię rowerów, bo..
mamy fajne szlaki rowerowe, a rower sam w sobie daje dużo możliwości, można
tylko się ruszać, albo i zwiedzać, albo jeszcze przy okazji zwiedzania coś załatwić;

w okolicy znajdują się dwa zachowane cmentarze żydowskie, jeden w Piasecznie,
drugi w Górze Kalwarii - szkoda, że tak trudno o jakiś przewodnik albo jakiegoś
przewodnika po nich. W tejże GK jest w ogóle fajny szlak zabytków żydowskich.
polecam.

Basen - jest i fajnie.

szlaki piesze - też są, przy nich dobre oznaczenia. miejsca do piknikowania,
śmietniki (a to ważne!) i ogólnie wszystko we w miarę fajnym stanie, tylko też
trudno znaleźć jakieś dobre informatory o nich; po drodze można znaleźć i
miejsca pamięci narodowej i ścieżki dydaktyczne i informacje o florze i faunie.
Ja ostatnio szłam szlakiem budek dla ptaków i ptakÓw. Czad, można rozpoznawać je
po świergoleniu no i ogólnie dobrze. Jak sobie wędrowałam, to odniosłam
wrażenie, że leśnicy czy tam kto, dość dobrze dbają o oznaczenia tras. To cenne,
zupełnie inaczej niż w Norwegii, po której wędrowałam latem :)

Kolejka - za mało o niej wiadomo, w ostatnią sobotą nie można się było nigdzie
dodzwonić po bilety ani po informację, a ponoć miała jechać. Nie wiem, nie
dopukałam się, to wybrałam co innego - stanowczo ten obiekt mógłby być i
opłacalny i robić furorę, ale jest nie wypromowany.
Miejca typu: Zimne Doły, Spalona, Górki Szymona są moim zdaniem dobre, ja tam
zawsze idę z jakimś własnym planem i pomysłem (fotografia, rower, trasa
edukacyjna, spotkanie przy grillu z kimś) i zawsze mi wypala, że tak powiem :)

Konstancin i Obory - z nich pochodzę i polecam bardzo, ale to inny wątek;

Jeszcze Piaseczno: z ciekawych miejsc na wolny czas ostatnio przeze mnie
odkrytych, to np. knajpa u Gruzina, nie wiem jak się nazywa, potocznie u Gruzina
po prostu.

No i Ośrodek Kultury - zapewniam, że każdy znajdzie tam coś dla siebie :)

To tyle na razie - przepraszam za przydługi wpis, jak ktoś zna jakieś fajowe
miejsca, to ja poproszę, z góry bardzo dziękuję.

A.

[prasa]Nie po Kolei!
www.nadwisla.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1594&Itemid=147
Piaseczno. Przy okazji przebudowy obwodnicy Grójca drogowcy dewastują zabytek,
czyli tory kolejki – alarmują przedstawiciele Piaseczyńskiego Towarzystwa
Kolei Wąskotorowej.

– Oni robią, co chcą, nikogo nie pytając o zdanie – utyskuje na wykonawców
modernizacji szosy E-7 prezes PTKW Jerzy Chmielewski. – Mieli zabezpieczyć
tory i zrobić na nich tymczasowy objazd, a zamiast tego zasypali je czym
popadnie i zrobili na szynach plac budowy z udziałem ciężkiego sprzętu.

Chodzi o roboty przy wiadukcie w Kępinie. Pod „siódemką” przebiega droga
powiatowa z torami ciuchci na brzegu. Obecnie są one nieużywane, ale
Towarzystwo planuje powrót na trasę do Nowego Miasta nad Pilicą w najbliższych
latach. Wiosną tego roku Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych – jedna
z firm wchodzących w skład konsorcjum przebudowującego obwodnicę Grójca –
podpisało z PTKW porozumienie. W zamian za mo¿liwość wykonania tymczasowego
objazdu po zabezpieczonych torach mieli zapłacić Towarzystwu 20 tys. zł. –
Myśleliśmy, że porozumienie jest realizowane zgodnie z ustaleniami, czekaliśmy
aż WPRD się odezwie, ale nie było z nimiżadnego kontaktu. Aż tu nagle jeden z
miłośników kolejki z Grójca zapytał nas, czy wiemy, że torowisko jest
niszczone – opowiada Jerzy Walasek, wiceprezes Towarzystwa. Widząc, że na
torowisku zamiast objazdu zrobiono plac budowy, PTKW zerwało porozumienie z
wykonawcą i wezwało policję.

– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad z nikim nie uzgadniała przed
przebudową, w jaki sposób należy traktować zabytkowe tory. A powinni to
ustalić chociażby z konserwatorem zabytków – uważa Jerzy Chmielewski. – W
związku z tym będziemy starali się wszelkimi sposobami wstrzymać roboty na tym
odcinku – ostrzega. Ponieważ wykonawcy nie chcą płacić za korzystanie z
gruntów kolejki, postanowili ominąć Towarzystwo. Zwrócili się do starostwa w
Piasecznie, w którego gestii jest torowisko, o zgodę na wejście w teren.
Starostwo natomiast przekazało prośbę do gminy Piaseczno, której użyczyło
110-letni zabytek. Gmina przesłała pismo do... Towarzystwa, które na co dzień
zawiaduje ciuchcią.

Sprawa wróciła więc do punktu wyjścia. – Jeżeli nikt nie podejmie z nami
rozmów, dojdzie do tego, że dwiema koparkami zablokujemy dalszą dewastację
torowiska – ostrzega Chmielewski. Za uzyskane od wykonawców pieniądze
Towarzystwo zamierzało uprzątnąć torowisko pomiędzy Tarczynem a Grójcem, żeby
wiosną piaseczyńska kolejka mogła docierać dalej. W 2007 roku z tej atrakcji
turystycznej skorzystało 10 tys. osób.

W Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad larum podniesione przez PTKW
jest traktowane jako mocno przesadzone. – Tory zostały tymczasowo przysypane
piaskiem, nie są zalane niczym na stałe i nic im nie będzie. Po zakończeniu
robót zostaną doprowadzone do poprzedniego stanu. Nie ma tu mowy ożadnej
dewastacji – próbuje uspokajać emocje Artur Mrugasiewcz, rzecznik prasowy
mazowieckiego oddział GDDKiA. (pc)

masaker napisał:

Owo moje "Jezu!..." wyrażało zdumienie, że tak bardzo angażujesz się w
przedsięwzięcie pt. "Autostrada tak, ale nie przez Ursynów, ale przez granicę
> Warszawy i Piaseczna".

hip: Wcale się tak bardzo nie angażuję. Zastanawiam się czy można w pobliżu
Piaseczna, a jak nie to dlaczego. Próbuję też zrozumieć obie strony konfliktu.
Ponieważ on mnie bezpośrednio nie dotyczy (nie jestem mieszkańcem Ursynowa),
więc nie mam do tej sprawy stosunku emocjonalnego. Mam jedynie wątpliwości co
do zasadności autostrad przez osiedla i podejrzenia, że tranzyt może być
większy niż się przewiduje. Być może się mylę.

Zgadzam się, że jest to bardziej 10-12 km niż 3-4, ale
> tym bardziej wymusza to rewolucję w planach zagospodarowania przestrzennego
> zach. Ursynowa i Ursusa.

hip: Może nie rewolucje tylko korekty? Kwestia słownictwa.

> Ale mnie to nie ciekawi - myślałem, że ty masz jakiegoś "haka", tym razem z
> dziedziny technologii budowy domów.

hip: Nie mam.

> No cóż, rozczaruję cię (a może ucieszę) - nie mam takich danych.
hip: No właśnie. Zadaję pytanie od tygodnia i nikt na nie nie odpowiedział.

Dlatego możesz przygwoździć mnie argumentem, że nikt do tej pory nie puścił
autostrady w osiedle mieszkaniowe. To teraz czekam na argumenty, dlaczego nie
mielibyśmy tak zrobić.

hip: Bo to raczej nie świat czerpie wzorce ze współczesnych polskich rozwiązań
komunikacyjnych, chociaż mieliśmy w historii parę sukcesów (teraz to zabytki).
I nie Polacy wyznaczają standardy takich rozwiązań, bo dziurawe jezdnie,
koleiny, skrzyżowania z sygnalizacją świetlną powodującą permanentne korki, i
brak autostrad to nie są wzorce do naśladowania. Więc lepiej bierzmy przykład z
innych i nie twórzmy dalszych nazsych "genialnych" pomysłów.

> > hip: Nie wiem. Mam -0.75 na obu.
> Młodzieńcze!
hip: dziękuję za komplement. Niestety, już dawno nikt tak mnie nie nazywa, a
szkoda.

Zwróciłem uwagę
> na twój ogólny brak zaufania do "elit", bo skojarzyło mi się to z
radiomaryjnym gadaniem.

hip: Nie mam zbytniego zaufania do elit ale też nie demonizuję. A w radiu
Maryja też gadają o tej autostradzie?

> Ale czekaj - ta cholerna trasa naprawdę jest jeszcze nie gotowa. To chyba ma
> jakieś znaczenie?

hip: Wiem, że nie jest, co nie znaczy, że nie można porządnie przewidzieć jaki
będzie ruch i odpowiednio ustawić sygnalizację świetlną. Więc nie próbujmy
dalszych "nowatorskich" rozwiązań, bo to się tak samo skończy. Uczmy się
wreszcie od mądrzejszych.

> No bo pomyśl - jak to zainstalować w rowerze?
hip:...a to się czuję zaskoczony...

> Nigdy nie pisałem, że uwielbiam ruskie TIR-y itp.,

hip: Tak sobie tylko skojarzyłem. Może złe skojarzenie.

ale godzę się z pewnymi niedogodnościami związanymi z mieszkaniem w mieście.
hip: Mieszkamy w mieście więc z jednej strony mamy miejskie niedogodności z
drugiej miejskie wygody. To normalne. Przemyślmy tylko czy bezsensownie tych
niedogodności nie potęgujemy. Powiem tak: obie strony konfliktu mają swoje
racje. Oby rozwiązanie nie okazało się kolejną prowizorką, która tylko
powiększy ilość problemów.

Nie musisz mi współczuć, ale to miłe, że masz takie dobre serduszko.
hip: Wcale nie. Jestem złośliwy!

GRÓJEC: KALENDARIUM HISTORYCZNE
# XII wiek: erygowanie parafii w Grodzcu, lokalizacja ówcześnie
istniejącego kościoła była identyczna jak dziś;
# 1234r.: wymienienie pierwszy raz w dokumencie ks. Konrada
Mazowieckiego nazwy Grodziec, dawnego Grójca;
# 1249-1252: w tych latach nastąpiło ustanowienie archidiakonatu w
Grójcu przez ks. Siemowita I ;
# 1419r.: nadanie praw miejskich przez księcia mazowieckiego Janusza
I Starszego w oparciu o prawo chełmińskie;
# 1520-1530: wzniesienie obecnego kościoła p.w. św. Mikołaja;
# 1526r.: inkorporacja miasta do Korony dotychczas należącego do
książąt mazowieckich. Królowie polscy: Zygmunt I Stary i jego syn
Zygmunt August potwierdzają stare przywileje miasta, dodają także
nowe;
# 1536r.: w Grójcu urodził się słynny kaznodzieja i pisarz: ksiądz
Piotr Skarga Pawęski;
# 1564r.: miasto liczy 210 domów i ponad 1000 mieszkańców, wśród
nich wielu rzemieślników; ich specjalnością było warzenie piwa i
wyrób strun do lutni z jelit baranich;
# 1656r.: w czasie najazdu szwedzkiego zniszczenie miasta i dobytku
mieszczan grójeckich;
# 1660r.: Grójec składa się z zaledwie 16 domów, a wśród
mieszkańców zanotowano tylko 2 rzemieślników;
# 1674r.: miasto liczy 29 domów;
# 28 czerwca 1794r.: w mieście zatrzymuje się Tadeusz Kościuszko w
drodze do Warszawy po bitwie pod Szczakocinami;
# 1795r.: Grójec w zaborze pruskim;
# 1797r.: miasto liczy 78 domów;
# od 1807r.: Grójec w Księstwie Warszawskim;
# 1810r.: miasto liczy 600 mieszkańców, w tym 150 Żydów;
# od 1815r.: Grójec w Królestwie Polskim; budowa drogi bitej
łączącej miasto z Warszawą w latach 1825-30 i sieci innych;
ponowny rozwój handlu, zwłaszcza zbożem. Regularne targi zbożowe i
kuśnierskie;
# 1827r.: miasto liczy 1601 mieszkańców, w tym ok. 1000 Żydów;
# 1857r.: powstaje nowy szpital;
# 1861r.: miasto liczy 2568 mieszkańców, w tym 1790 Żydów;
# 1863r.: w mieście i w okolicy potyczki powstańców z wojskami
carskimi; powstańcami w Grójcu dowodził naczelnik Augustyn Lewiński;
# 1867r.: utworzenie powiatu grójeckiego; w 1879r. przyłączono doń
zniesiony powiat Góra Kalwaria; istniał do 1975r.; od 01.01.1999r.
przywrócony;
# 1873r.: powstaje Towarzystwo Wkładowo-Zaliczkowe z m.in. inicjatywy
księcia Jana Tadeusza Lubomirskiego, właściciela Małej Wsi; jego
tradycje kontynuuje SKOK Stefczyka;
# 1877r.: miasto liczy 4413 mieszkańców;
# 1881r.: powstaje Ochotnicza Straż Pożarna, wówczas Korpus Straży
Ogniowej;
# 1882r.: pożar niszczy północno-zachodnią część miasta;
# 1914r.: połączenie Grójca z Warszawą linią Kolei Wąskotorowej;
jej przedłużenie do Mogielnicy nastąpiło w 1917r., a w 1920r.
dotarła do Nowego Miasta.
I wojna światowa: kolejne przemarsze wojsk niszczą substancję miasta;
# 1919r.: miasto liczy 9780 mieszkańców, w tym 5550 Żydów;
# 1921r.: strajk robotników rolnych w Grójcu z okolicznych majątków
ziemskich;
# 1931r.: miasto liczy blisko 10000 mieszkańców;
# 5 września 1939r.: pierwszy atak lotnictwa niemieckiego; w czasie
bombardowania ginie 50 osób pod gruzami młyna przy ul. Mogielnickiej;
# II wojna światowa: zagłada ludności żydowskiej stanowiącej wówczas
50% mieszkańców. W listopadzie 1940r. utworzono getto, w końcu
lutego 1941r. zlikwidowano, a mieszkańców, także tych przywiezionych
z innych miast Polski Centralnej, wywieziono kolejką grójecką do
getta warszawskiego. Pozostałych ok. 100 Żydów grójeckich pracujących
na lotnisku w Słomczynie z czasem rozstrzelano w Dębówce k/Góry
Kalwarii (14.07.1943r.);
# 27 marca 1944r.: rozbicie więzienia gestapo przy ul.
Mogielnickiej przez Żołnierzy Obwodu AK "Głuszec", uwolniono wówczas
26 więźniów;
# 15 stycznia 1945r.: wyzwolenie Grójca spod okupacji hitlerowskiej;
# 1987-1991: likwidacja połączeń Koleją Wąskotorową z Piasecznem i
z Nowym Miastem;
# 1994r.: Grójecka Kolej Wąskotorowa zostaje wpisana do rejestru
zabytków;
# 1999r.: miasto powiatowe w województwie mazowieckim, liczy 16800
mieszkańców; węzeł drogowy i komunikacyjny, centrum regionu sadowniczo-
warzywnego.

GRÓJEC

//////1. w okolicach Piaseczna i Konstancina taka trasa nie była nigdy planowana.
Tereny te sa obecnie mocno i gęsto zabudowane (np osiedla w otulinie lasu
Kabackiego). Trzeba by było zburzyć o wiele więcej domów, niż w wariancie
Ursynowskim POW.
Opór społeczny byłby bardzo silny i w dodatku protesty mieszkańców byłyby
całkowicie uzasadnione. NSA na pewno przychiliłby się do protestów
mieszkanców.///////
Byla, skoro sa rezerwy i rozpatrywano warianty.
To zwykle gdybanie. Po pierwsze Las Kabacki juz dawno pozbawiliscie otuline. Jest raczej Lasem
Miejskim niz dzika ostoja. Po drugie: wiekszosc z zabudowy w okolicy Lasu Kabackiego lepiej zeby
(oczywiscie dla Lasu) nie powstala. A pragne zauwazyc ze powstaje zarowno tam jak i na lakach
wilanowskich /wyniszczane systematycznie ostoje fauny i flory-protesty Otopu/ mnostwo
ekskluzywnych OSIEDLI ZAMKNIETYCH. Co do protestow: patrz protesty w sprawie torfowisk
Aleksandrow-Zagorze i na terenach zabudowanych Ursynow /huahuahua!!!! I kto slucha tych ludzi????/

////2. Trasa w tym miejscu zniszczyłaby dokumentnie zabytkowy kurort jakim jest
Konstancin. Przez Konstancin nie dałoby się np. zbudowac tunelu - nie
pozwalaja na to warunki hydrogeologiczne. Czyli trasa na całej długości
musiałaby biec wierzchem. Trasa szybkiego ruchu znalazłaby się w rejonach
przeznaczonych na wypoczynek, rekreację i zdrowie (liczne sanatoria w
Konstancinie). Oddzieliłaby Park i Ogród Botaniczny w Powsinie od Parku
Zdrojowego w Konstancinie.
Przypominam, że w Konstancinie od lat leczy się choroby górnych dróg
oddechowych. W parku Zdrojowym znajdują sie tężnie solankowe.////

Ten sam problem co na terenach Maz Parku Kraj /zob Sanatorium w Zagorzu, Centrum Kardiologii Prof
Religi w Miedzylesiu, Centrum Zdrowia Dziecka i wszystko w pierwotnej otulinie Mazowieckiego Parku
Krajobrazowego. A co do tunelu... Niestety daloby sie zbudowac, teren jest piaszczysty, w
przeciwienstwie do Ursynowa gdzie dominuja gliny. Uczulam: nie jestem zwolennikiem niszczenia
Konstancina. Tunel moglby biec napewno nie pod kurortem, lecz gdzies miedzy Konstancinem a
Piasecznem /omijajac Ogrod Botaniczny w Powsinie/
///W ogóle uzasadnienie czemu nie można tamtędy puszczac autostrady, czy trasy
szybkiego ruchu jest tak oczywiste, że aż mi wstyd, że ja musze to tłumaczyć
na forum założonym i prowadzonym przez ekologów warszawskich.////
Wstydz sie chlopie-wstydz-tu bronisz Konstancina a z drugiej strony szykujesz zaglade Torfowisk
Aleksandrow-Zagorze-to sie zwie podwojna moralnosc!!!

///////3. Trasa wpadałaby w rezerwat - Wyspy Zawadowskie, który znajduje się nad
Wisłą między Konstancinem, a Otwockiem. Rozpatrywane musiałyby być
podwarianty poprowadzenia trasy:
- albo na północ az do Wawra i praktycznie do miejsca, gdzie planowana jest
trasa POW w wariancie GDDKiA.
- na południe niemal aż do Góry Kalwarii.
Oba podwarianty ominięcia rezerwatu przyrody są nie do przyjęcia - ostry
zakręt i wydłużenie trasy nie wchodza w ogóle w rachubę, jeśli mówimy o
trasie klasy ekspresowej./////

W projekcie obecnym trasa przecina Wisle 100!!!! metrow od wysp zawadowskich. I znow tzw. podwojna
moralnosc budowniczego autostrad.

////4. POW w rejoinach Piaseczna i Konstancina nie słuzyłaby praktycznie
warszawiakom - zbyt dalekie oddalenie od granic miasta, by w sposób znaczący
wpływac na odciążenie warszawskich ulic. Tylko mieszkancom słabo zaludnionych
południowych peryferii Warszawy (np. Pyr, Raszyna, Powsina) opłacałoby się
jechać do tej obwodnicy. /////
Czlowieku, to jest Mazowsze, czy caly swiat kreci sie wokol warszawki. Juz wojewoda mazowiecki
zauwazyl ze ta trasa powinna sluzyc mazowszu a nie tylko Stolicy! W czym mieszkancy Karczewia,
Otwocka, Deblina,Pyr, Raszyna, Powsina, Grojca sa gorsi od warszawiakow. To egoizm i myslenie w
kategoriach aby mi bylo dobrze!!! Jak tak mozna???

/////5. W zamian po trasie POW na Ursynowie i tak poprowadzona byłaby 6-cio
pasmowa trasa zwana ulicą zbiorczą. /////
I znow gdybanie. Nikt nie zgodzi sie nigdy na zadna zbiorcza przez Ursynow, odsylam do Ekostrady

Anty-wieżowcowa paranoja Borowskiego rozwija się.
Okolica planowanych przez Marvipol budynków jest kompletnie zdewastowana
przestrzennie i krajobrazowo, i pozbawiona istotnych zabytków. Jej
wyznacznikami, czy to się Borowskiemu podoba czy nie, są sterczące w górę
budynki wysokie w okolicy, PRL-owskie bloki, no i WTT, kilkakrotnie wyższy od
tego, co planuje Marvipol. Dodatkowe akcenty wysokościowe są raczej pożądane w
tamtym rejonie.
Zresztą, w planach bliska Wola zawsze była przewidywana jako rejon
wysokościowy.
A jest jeszcze coś takiego, jak ekonomiczny aspekt inwestycji: Borowski zdaje
się myśleć, że Warszawa to jakieś szwedzkie miasteczko za kołem podbiegunowym
(Borowski przez całe swoje życie zawodowe pracował w Szwecji), gdy tymczasem
Warszawa jest stolicą 40-milionowego kraju w środku Europy, o czym pan Borowski
najwyraźniej zapomina. Działki są bardzo kosztowne i coraz droższe, budowanie 4-
5 piętrowych kamieniczek w centrum jest biznesowo bardzo ryzykowne. W celu
uzyskania szybszego zwrotu z inwestycji w tak małe domy, mieszkania w nich będą
musiały być bardzo drogie.
Warszawa ma ogromne potrzeby mieszkaniowe, które będą narastały lawinowo, w
miarę wzrostu dochodów ludności. Potrzeba będzie dużo nowych mieszkań. Wille i
kameralne kamieniczki w stylu Piaseczna czy Konstancina, nie wystarczą aby
zaspokoić rosnący popyt. Wieżowce też będą potrzebne.
Za obsesję Borowskiego zapłacą przyszli nabywcy mieszkań: gdy intensywne
inwestycje mieszkaniowe, obecnie wstrzymywane przez Borowskiego, w końcu ruszą
(po jego odejściu ze stanowiska), to mniejsza podaż nowych budynków dodatkowo
wywinduje w górę ceny nowych mieszkań.
Ale co to obchodzi pana Borowskiego? On już wtedy będzie siedział i delektował
się naturą w swojej superekologicznej, nisko zabudowanej Szwecji, być może w
jakiejś pięknej willi w lasach świerkowych. On nie ucierpi - ucierpią nabywcy
mieszkań w Warszawie, ludzie, których życie i praca są trwale związane z
Warszawą, a nie ze Szwecją czy innym "przyjaznym" krajem.
Nie ma żadnego powodu, aby torpedować budowę wieżowca mieszkalnego w tamtym
miejscu, oprócz ideologicznej obsesji pana Borowskiego i "dzielnie" go
wspierających redaktorów "Gazety Stołecznej". Osobną kwestią jest jakość
architektury, o którą należy zadbać, a do której można mieć zastrzeżenia
(sądząc po zdjęciu).
Niestety, wszystko wskazuje na to, że aby Warszawa mogła się zacząć szybko
rozwijać, konieczne jest odejście obecnej ekipy z Ratusza.
Sądzę jednak, że to nastąpi szybciej, niż to się w tej chwili może wydawać. Oby
jak najszybciej. Szkoda tylko czasu, który Warszawa traci dla rozwoju, od kiedy
w listopadzie 2002 roku rządy w mieście przejęła ekipa kierująca się nie dobrem
miasta i jego mieszkańców, lecz ideologicznym fanatyzmem i wielką polityką.

pwysocki napisał:

> Czy ktoś zna może powody likwidacji MKD - wąskotorówki jeżdżącej
> kiedyś do Radzymina?

To przecież oczywiste: "ciuchcia" w tamtych latach
gierkowskiej "propagandy sukcesu" została uznana za przeżytek, wręcz
powód do wsytdu dla miejscowości przez które przejeżdżała. Ten sam
los spotkał w tamtych latach niemal całą sieć wąskotorówek na
południe od Warszawy: Dworzecz Południowy (dziś: Metro Wilanowska) -
Piaseczno Miasto - Góra Kalwaria Wąsk. oraz Piaseczno Przemysłowe -
Jeziorna - Wilanów. Ocalała jedynie linia Piaseczno Miasto - Grójec -
Nowe Miasto n/Pilicą, tylko i wyłącznie dzięki... wojsku, które
korzystało z kolejki dla zaopatrywania położonego w Nowym Mieście
lotniska. A skoro istniała linia, przy okazji prowadzono tam także
regularny ruch osobowy. Nawet "szarpnięto" się na nowoczesny tabor w
połowie lat osiemdziesiątych (rumuńskie wagony motorowe MBxd2 i
doczepne Bxhpi). Kres ruchowi pasażerskiemu położyły dopiero
zabójcze dla kolei nie tylko wąskich "reformy" towarzysza Herr
Baltzerovitzscha...
Na szczęście dla kolejki, zanim i wojsko zrezygnowało z jej
wykorzystania, zdążono ją wpisać do rejestru zabytków, co doraźnie
zapobiegło natychmiastowej likwidacji. Uruchomiomo przejazdy
turystyczne, zrazu mało popularne, z czasem jednak cieszące się
coraz większym zainteresowaniem, zwłaszcza z chwilą sprowadzenia
czynnego parowozu Px48. Więcej można dowiedzieć się ze strony:
www.kolejka-piaseczno.com/
Gdyby tak jeszcze była realna odbudowa kolejki na jej pierwotnej
trasie... Przesiadka z metra na stacji "Wilanowska" byłaby jak
znalazł; dalej jechałoby się obok zasamochodowionej na maxa
Puławskiej śmiejąc się w nos unieruchomionym blachosmrodziarzom.
Niestety na północ od stacji Piaseczno Miasto po dawnym nasypie
kolejki biegnie dziś ulica, a samo Piaseczno z niecierpliwością
oczekuje rozpoczęcia budowy drugiej już "autostrady" Puławska-Bis...
w wyniku czego będzie tyle samochodów co obecnie
na dotychczasowej Puławskiej plus jeszcze te na Puławskiej-Bis
Także i perspektywy Radzymina nie wyglądają różowo: to właśnie kolej
musiała ustapić miejsca blachosmrodom, gdy przed kilkunastu laty
zlikwidowano dwutorową łącznicę pozwalającą na bezpośredni wjazd od
strony stacji Warszawa Gdańska i Warszawa Praga bezpośrednio na
linię Warszawa Wileńska - Tłuszcz (bez konieczności okrężnej jazdy
przez Wschodnią Towarową i Rembertów), a przecinającą ul.
Radzymińską. Jedyna realna szansa na szybką komunikację z Warszawą -
to dokończenie remontu linii Legionowo - Warszawa Gdańska/Wschodnia,
i gruntowny remont linii Legionowo - Tłuszcz, aby "kible" mogły
rozwijać prędkość nawet 100km/h. I oczywiście tych "kibli" powinno
jeździć znacznie więcej niż jedna para na dobę, jak to jest obecnie.

Co sądzę o tramwaju wąskotorowym. Uważam, że naprawdę byłaby to atrakcja -
tramwaj i to w dodatku wąskotorowy na Szewskiej i ewentualnie wokół Rynku.
Problem jednak jest taki, że o ile wiem, to nie zachował się żaden wagon tego
tramwaju ( oprócz jednego konnego). I nie wiem, jak go pozyskać, bowiem
nietypowy rozstaw szyn wąskotorowych w Krakowie ( 900 mm, gdy tymczasem
tramwaje wąskotorowe mają w Polsce 1000 mm) znacznie to utrudnia. Szkoda,
byłaby to bowiem niezła atrakcja turystyczna.
Co do polityki taborowej - zdziwiło mnie szybkie zniknięcie tramwajów 102 Na z
naszych ulic ( jeden o numerze 210 jeździ jeszcze na linii 15).
Co do tramwaji zabytkowych - uważam, że należy zachowywać jak najwięcej starych
tramwajów. Należy jak najszybciej dobudować kawałek torów do zajezdni na św.
Wawrzyńca, aby zabytkowe tramwaje na chodzie mogły tam stacjonować. Zmartwiło
mnie ostatnio sprzedanie składanego z części tramwaju typu N do Warszawy -
szkoda, że miasto nie zainteresowało się jego zakupem od MZNT. Mam nadzieję, że
zostanie choć odnowiony tramwaj typu N, ten z automatycznie otwieranymi
drzwiami, przerobiony w latach 60 ( 70- tych?) przez krakowskich mechaników.
A propos polityki taborowej - uważam, że Kraków potrzebuje nowych tramwajów, bo
niedługo 105 Na po prostu się rozsypią, a nie wiadomo, jak długo jeszcze będą
docierały używane tramwaje z Norymbergi.
Co do tramwaju dwusystemowego - jest to narazie sfera abstrakcji. Może zakup
autobusów szynowych rozwiąże problem na części nierentownych tras? Najpierw
powinno pomyśleć się o rozbudowie tramwaju w mieście, a później poza nim, tym
bardziej, że nie wiadomo dokładnie, ile kosztować będzie wprowadzenie takich
tramwajów. Może stosunkowo najmniejszym kosztem możnaby to zrobić podłączając
tory pociągu z Wieliczki na wysokości Bieżanowa do sieci miejskiej. Tramwaj
mógłby jechać z Wieliczki, włączać się na pętli w Bieżanowie w system tramwaju
tradycyjnego.
Też chciałbym w Krakowie trolejbusów, ale koszty ich utrzymania są o 30 %
większe niż autobusu. Parę lat temu zlikwidowano trolejbus z Warszawy do
Piaseczna i miano zlikwidować trolejbusy w Słupsku ( nie wiem, czy tego
dokonano). Problem w tym ,że w Krakowie nigdy nie było trolejbusów, a przy
współczesnych metodach ograniczenia spalin można ograniczyć ich emisję z
autobusów do minimum (np. wspomniane autobusy na gaz).
Co do szybkiego tramwaju z twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś mu przeciwny,
Ja natomiast uważam, że skoro zrobiono już połowę tunelu, to należy go
dokończyć. Może jest to niezbyt dobry pomysł, ale jego realizację rozpoczęto w
poprzedniej epoce. Szkoda marnować zainwestowanych już w tunel pieniędzy.
Uff, na dzisiaj starczy
Pozdrawiam miłośników komunikacji szynowej i nie tylko.

Tusk otworzy Orlika w oparach asfaltu - 28.11
Szanowni Państwo!

Pragniemy zaprosić Państwa na uroczyste otwarcie przez p. premiera Donalda Tuska pierwszego wielofunkcyjnego boiska w powiecie piaseczyńskim wybudowanego w ramach programu "Moje Boisko - Orlik 2012", które nastąpi w piątek 28 listopada o godz. 12.00. Wydarzenie jest już wpisane do kalendarza pracy premiera.

Sam program "Orlik 2012" jest wspaniałą inicjatywą i cieszymy się niezmiernie, że takie boisko powstaje w naszym mieście, na terenie szkolnym (jedynego w gminie liceum państwowego oraz dużej szkoły prywatnej). Naszą radość mąci jednak fakt, że teren boiska Orlik i szkoły graniczy bezpośrednio z wytwórnią mas bitumicznych Fal-Bruk, wybudowaną z wielokrotnym rażącym naruszeniem prawa i już od początku 2008 prowadzącą produkcję. Obłoki oparów asfaltu wielokrotnie już zasnuwały teren szkoły i boiska Orlik, co potwierdza zresztą dokumentacja straży miejskiej wzywanej do interwencji oraz filmy video. Teraz zatem nasza młodzież będzie uprawiać sport w rakotwórczych oparach.

Starosta Jan Dąbek w oficjalnych oświadczeniach prasowych w kwietniu 2008 deklarował pomoc w znalezieniu alternatywnej lokalizacji dla tej wytwórni, położonej na granicy stref B i C ochrony uzdrowiska Konstancin Jeziorna, w dolinie Jeziorki opisywanej w opracowaniach ekspertów jako główny korytarz napływu powietrza nad centrum uzdrowiska. Jednak zamiast sprawnie doprowadzić do wyznaczenia terenu zastępczego, starosta i burmistrzowie pośpiesznie wycofują się z każdej propozycji, nawet w Łubnej koło wysypiska śmieci, gdzie na potwornie zdegradowanym terenie od wielu lat w planach miejscowych uwzględnia się park przemysłowy. Tam wystarczył krótki protest grupy mieszkańców wsi (najbliższe pojedyncze gospodarstwo odległe jest o ok. 250m od strefy przemysłowej, zabudowa rzadka, eksperci podkreślają, że głęboko skażona gleba nie nadaje się do uprawy), żeby Starosta i Burmistrz Góry Kalwarii obiecali im solennie, że "asfalciarni" nie wpuszczą. Za to w uzdrowisku nie konsultowano się z nikim - ani z Ministrem Zdrowia, ani z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, ani z Lekarzem Uzdrowiska, ani z mieszkańcami, mimo, że wszystkie te uzgodnienia były wymagane prawem. W styczniu 2008 Ministerstwo Zdrowia na piśmie potwierdziło fakt złamania prawa w tej sprawie. Wynika z tego, że rozmowy o przeniesieniu zakładu są tylko pozorowane, ponieważ lokalizacja dalej od Warszawy nie jest na rękę firmie Fal-Bruk, wygrywającej liczne przetargi w stolicy, Konstancinie i Piasecznie.

Z kolei burmistrz Konstancina od kilku miesięcy dysponuje dokumentem , który pozwoliłby na natychmiastowe wstrzymanie produkcji w WMB Fal-Bruk (ekspertyzą specjalistyczną stwierdzającą, że droga dojazdowa do wytwórni nie nadaje się do eksploatacji, co w kontekście przewozu mieszanki asfaltowo-mineralnej wielkimi ciężarówkami grozi wielką katastrofą chemiczną w wypadku wywrotki samochodu, gdyż nieopodal drogi znajdują się główne ujęcia wody pitnej dla Konstancina, zaś sama droga leży na terenie podtapianym o bardzo wysokim poziomie lustra wody). Burmistrz obiecał już jednak Fal-Brukowi za pośrednictwem prasy lokalnej, że nie zrobi użytku z tego dokumentu. Natomiast Fal-Bruk w zeszłą sobotę rozpoczął bez jakichkolwiek zezwoleń samowolną przebudowę tejże drogi gminnej i kiedy nadjechali zaalarmowani radni miejscy, był już gotowy do wylewania asfaltu na prowizorycznie podsypane podłoże. Z tego, co wiemy, gmina nie złożyła doniesienia o popełnieniu przestępstwa (samowola budowlana na terenie należącym do gminy). Szczegóły tego wydarzenia można znaleźć m.in. w artykule w "Nad Wisłą", [www.nadwisla.pl].

Nie jest to pierwsza bezkarna samowola budowlana w naszej gminie w tym roku: wspomnijmy tylko o wyburzeniu willi Julisin oraz o zasypywaniu gruzem i śmieciami chronionych prawem torfowisk w Powsinie przez właścicielkę zbudowanego tam, także z naruszeniem prawa, okazałego pałacu (właścicielka miała pozwolenie na małe obiekty gastronomiczne). W tej sprawie prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo z braku znamion przestępstwa, mimo, że teren należy do gminy, zaś nazwiska wykonawców i zleceniodawców znane są radnym, straży miejskiej i mieszkańcom. W gminie Konstancin-Jeziorna bogaty inwestor może robić dosłownie wszystko, bez względu na przepisy prawa: nielegalne lotniska na chronionym unijnymi przepisami obszarze Natura 2000 (Gassy, Ciszyca) z pasem startowym w poprzek szosy gminnej; wyburzanie lub podpalanie kolejnych unikalnych zabytków uzdrowiska (już 3 wille tej jesieni), by zrobić miejsce pod apartamentowce; budowa zwartych osiedli szeregowców na terenie, gdzie obowiązuje 70% powierzchni biologicznie czynnej (Bielawa) lub bloków wyższych o 1-3 kondygnacje od dopuszczonej w planie miejscowym wysokości (ulice Bielawska, Polna, Mirkowska).

Mieszkańcy Konstancina oraz stowarzyszenia lokalne nie są zainteresowane legitymizacją tego bezprawia poprzez uścisk dłoni pana premiera lub jego reprezentanta. Dlatego zapraszamy mieszkańców i media na uroczystość otwarcia pierwszego w naszym powiecie Orlika w oparach asfaltu.

Stowarzyszenie Uzdrowisko Dzieciom, tel. 0 504 080 170, e-mail: asfalciarnia@asfalciarnia.pl, strona internetowa: www.asfalciarnia.pl

Stowarzyszenie Komitet Uzdrowiska Konstancin

Stowarzyszenie EKO-Bielawska

[GW]Kolonizatorzy przedmieść
fragmenty artykułu na temat Piaseczna:

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3046158.html?as=1&ias=3

Kolonizatorzy przedmieść
Marcin Zieliński 02-12-2005 , ostatnia aktualizacja 02-12-2005 22:28
(...)

Dwa razy taniej niż w mieście

Co dziesiąte nowo wybudowane mieszkanie w aglomeracji warszawskiej znajduje
się poza stolicą - wynika z badań przeprowadzonych przez internetowy serwis
mieszkaniowy www.tabelaofert.pl.

Według REAS Konsulting, firmy zajmującej się analizowaniem rynku
mieszkaniowego, najlepiej, jeśli chodzi o budowanie mieszkań w podwarszawskich
gminach, było w 2001 roku, gdy do użytku oddano 2745 mieszkań. Rok później
nastąpił kryzys spowodowany złą koniunkturą gospodarczą w kraju, wtedy
wybudowano zaledwie 991 lokali. Od tego czasu następuje powolny wzrost. Dwa
lata temu pod Warszawą zbudowano 1261 mieszkań, rok temu 1751, a w tym już
2026. planują wybudować w sumie 2013 nowych mieszkań. Z tego w Piasecznie ma
ich powstać 1000, w Ząbkach 718, w Markach 515, w Pruszkowie 167, a w Otwocku 112.

- Naszymi klientami są ludzie młodzi, po studiach, którzy planują założyć
rodzinę, nie chcą wynajmować mieszkania i nie stać ich na kupno drogiego
lokalu w stolicy - mówi

Łukasz Adamczyk z firmy Fort Development sprzedającej mieszkania w
Józefosławiu w gminie Piaseczno. - To właśnie z myślą o takich ludziach
budujemy nasze domy, w których oferujemy mieszkania od 40 do 120 metrów.

Zdaniem Adamczyka najczęstszym powodem zakupu mieszkania w podwarszawskiej
gminie jest cena. Dla przykładu: za 48-metrowy lokal w Pruszkowie trzeba
zapłacić 140 tys. zł, podczas gdy na Ursynowie mieszkanie o dziesięć metrów
mniejsze kosztuje nawet dwa razy drożej.

- Amatorzy podwarszawskich mieszkań świetnie znają rynek nieruchomości,
wiedzą, czego mogą oczekiwać i za ile - uważa Adamczyk.

(...)

Piaseczno zabiega, Otwock wręcz przeciwnie

Andrzej Swat, wiceburmistrz Piaseczna, uważa, że budowlany boom gmina
zawdzięcza przyjętemu kilka lat temu planowi zagospodarowania przestrzennego.

- Na tym, że tyle się u nas buduje, zyskują wszyscy. Rolnicy sprzedają
deweloperom swoją ziemię z dużym zyskiem, ludzie mają domy, a do gminnej kasy
wpływa coraz więcej pieniędzy z podatków - mówi wiceburmistrz i bardzo się
cieszy z każdego nowego mieszkańca gminy.

I ciągle myśli, jak przyciągnąć kolejnych.

- To właśnie z myślą o nich budujemy kolejną szkołę, dodatkowe drogi i
prowadzimy negocjacje z PKP, by uruchomić szybką kolej podmiejską - mówi.

Gmina Otwock ma zupełnie inną politykę.

- My nie chcemy stać się sypialnią Warszawy jak Piaseczno czy Ząbki. Nam
zależy na tym, by mieszkańcy stolicy przyjeżdżali do nas w weekendy wypocząć.
Mamy dużo lasów, zabytkowych kamienic i leczniczy mikroklimat. W tym
upatrujemy naszą szansę. Jeśli ktoś zechce u nas zamieszkać, to zapraszamy,
ale zabiegać o to nie będziemy - mówi Robert Flaziński, naczelnik wydziału
promocji, rozwoju i działalności gospodarczej w Otwocku.

Polityka magistratu złości otwockich deweloperów.

- Mamy najtańsze mieszkania w okolicy. Metr kosztuje u nas nawet o 600 zł
mniej niż w Piasecznie, a jak jedziemy na targi mieszkaniowe i proponujemy
mieszkanie w Otwocku, to klienci jęczą, że to strasznie daleko. A przecież z
Otwocka do centrum Warszawy jest bliżej niż z Piaseczna. Tylko że Piaseczno
się promuje, a Otwock nie - denerwuje się pracownica przedsiębiorstwa
budowlanego Stocki.

Ciężko, ale jednak u siebie

Marcin Burdzanowski na 170 cm wzrostu i ślady białej farby na włosach. Przed
chwilą skończył malować kuchnię. Do swojego nowego mieszkania w Józefosławiu
wprowadził się tydzień temu. Jestem jedną z pierwszych osób, która go odwiedziła.

Mieszkanie mieści się na parterze jednopiętrowej kamienicy, dwa pokoje,
kuchnia i łazienka, całość 45 m kw.

W środku panuje bałagan, w jednym pokoju stoją łóżka w drugim kartony z
ubraniami i zabawkami. Monika, żona Marcina, z najmłodszą czteromiesięczną
córeczką śpi w pokoju sypialnym, dwie starsze córki (pięć i cztery lata) bawią
się wśród sterty pudeł.

- Dopiero się urządzamy, ale do świąt wszystko powinno być gotowe - mówi Marcin.

Burdzanowscy przez ostatnie lata wynajmowali mieszkania na Woli, Sadybie i w
Wawrze. Odkąd sześć lat temu wzięli ślub, to będą ich pierwsze święta we
własnym domu.

- Zawsze marzyłem o tym, że będę miał mieszkanie. Chciałem kupić cokolwiek,
byle tanio. Co tydzień czytałem gazetę z ogłoszeniami i szukałem jakieś okazji
w Warszawie. Najtańsze mieszkania zdarzają się na Tarchominie, ale i tak ich
cena, grubo ponad 3 tys. za metr, jest dla mnie za wysoka. Ja pracuję w
oczyszczalni ścieków, zarabiam 2500 zł miesięcznie, żaden bank nie chciał mi
udzielić kredytu mieszkaniowego. Myślałem, że nigdy nie będę miał własnych
czterech kątów - opowiada Marcin.

Trzy lata temu zdarzył się cud.

Burdzanowski przeczytał w "Gazecie Wyborczej" o międzynarodowej organizacji
Habitat for Humanity zajmującej się budowaniem domów dla rodzin, których nie
stać na zakup mieszkania po cenach rynkowych.

- Szukali wielodzietnych rodzin ze stałym dochodem, które nie miały własnego
domu. Zgłosiliśmy się. Trzeba był wpłacić 10 tys. zł i zobowiązać się do
spłacenia pozostałych 90 tysięcy w przeciągu 20 lat - mówi Marcin i odchyla
się na krześle.

- Ale z drugiej strony nie jest tak różowo. Do najbliższego przystanku
autobusowego jest ponad kilometr. Jak mam na szóstą rano do pracy, to wstaje o
czwartej. Jem śniadanie i o 4.30 wychodzę na przystanek. Czekam na autobus 709
lub 729. Dojeżdżam do metra Wilanowska, przesiadam się w 710 lub 139 i jadę do
Wilanowa. Potem 163 i wysiadam przed oczyszczalnią ścieków - mówi.

Przez dojazdy Marcin traci dziennie ponad cztery godziny.

- To mnie denerwuje, bo ten czas wolałbym spędzić z rodziną. Gdy wracam do
domu, jestem zmęczony podróżą, a muszę jeszcze wykończyć mieszkanie.
Dziewczynki narzekają, że nie poświęcam im tyle czasu co kiedyś - opowiada.

Po przeprowadzce żona musiała zrezygnować z pracy. Dorabiała jako pomoc domowa
u rodziny mieszkającej w Wawrze. Teraz mieszkają za daleko, by mogła tam
dojeżdżać z najmłodszą córką.

- Marcin, czy jesteś pewny, że warto się było przeprowadzać? - pytam.

- Oczywiście, bo wreszcie mieszkam na swoim - Marcin nie ma wątpliwości. -
Poza tym mam nadzieję, że szybko spłacę mieszkanie, a potem je sprzedam i
kupię coś innego. Coś w mieście.