Wyniki wyszukiwania dla słów: piękne miejsca na Pomorzu

nie jestem z Bialegostoku,z Elbląga,Grudziadz to historyczne i zabytkowe
miasto,ktore ma tramwaje,jest pieknie polozone nad Wisla,ma ok.100 tys.
mieszkancow,jak na miejscu waszego grodu znajdowaly sie wioski i lasy,miasto to
tetnilo zyciem calego Pomorza Nadwislanskiego.Obecnie B.jest stolica regionu,a
G.JEDYNIE POWIATEM GRODZKIM,w ktorym jak wczesniej wspominalem jezdzą tramwaje
i tym chyba i zabytkami moga wam mieszkancy G. zaimponowac.


krótka historia Baja
Teatr "Baj Pomorski" zawdzięcza swoje narodziny Irenie Pikiel-Samorewiczowej.
W kwietniu 1945 r. jako repatriantka z Wilna przybyła ona do Bydgoszczy z
dokumentem z Ministerstwa Kultury i Sztuki z dnia 1 IV 1945 r., upoważniającym
ją do zorganizowania pierwszego na Pomorzu teatru lalek. Miał to być młodszy
brat warszawskiego "Baja", dlatego nazwano go "Bajem Pomorskim".

W Bydgoszczy Teatr otrzymał salę Rzeźni Miejskiej, gdzie w czasie okupacji
mieścił się niemiecki teatr marionetkowy. 28 X 1945 r. odbyła się pierwsza
premiera dla dzieci - O krawczyku Wędrowniku Ewy Szelburg-Zarembiny. Warunki
bydgoskiej sceny nie odpowiadały jednak potrzebom młodego teatru lalkowego.
Stąd I. Pikiel chętnie przyjęła propozycję przeniesienia siedziby Teatru do
Torunia. Już w kwietniu 1946 r. "Baj Pomorski" otrzymał budynek przy ul.
Piernikarskiej 9, który w okresie wojny należał do niemieckiego Teatru
Zamkowego. W tym miejscu, pięknie położonym nieopodal ruin średniowiecznego
Zamku Krzyżackiego Teatr działa do dnia dzisiejszego, czyli już sześćdziesiąt
lat.

moim zdaniem Chełmno szpeci: miejsce po byłym domu kultury-podobno ma wkońcu
powstać tam nowa kamienica -podobno
obdrapane kamienice-mamy piękne kamienice tyle tylko że zapuszczone gdyby je
wszystkie doprowadzić do dawnej świetności to chełmno było by perełką pomorza i
kujaw. powoli się je remontuje, wiadomo-brak kasy.
następnie Chełmno szpecą meliniarze, obstawione każde rogi ulić-beee
no i przyznacie mi racje że psie odchody to poważny problem. nawet grudziącka
zasrana. sam byłem świadkiem jak facetka pozwoliła zesrać się swojemu kundlowi
na niej. o pomste do nieba woła takie zachowanie.chełmno jest często odwiedzane
przez turystów a my nie potrafimy czerpać korzyści z turystyki. i jaki tego
skutek? niezatarte wspomnienia turysty z niemiec czy holandii po tym jak w
sandałkach wlazł w psią kupę. może to śię zmieni .
OBY????????

wesoly3 napisał:

> Mamy zatem do czynienia z „okupacją” tej części Pomorza przez
> przybyłe na przełomie er w okolicy ujścia Wisły plemiona
> germańskie, w których powszechnie widzi się Gotów. Oni to
> przynieśli ze swojej ojczyzny zwyczaj stawiania kręgów kamiennych,
> które podczas ich obecności nie były używane, jako miejsca
> składania zmarłych. Obecnie przyjmuje się, że mogły one stanowić
> miejsca zebrań starszyzny rodowej (pierwowzór późniejszego
> skandynawskiego tingu).

> Zaś wszystko inne, co zostało powiedziane i napisane na temat
> kręgów kamiennych, jest tylko i wyłącznie piękną bajką (z
> najrozmaitszymi wariantami), w którą wierzą nie tylko dzieci.
> Ale cóż, każdemu wolno wierzyć w to, co chce.

No właśnie... ale pytanie było o słowiańskie miejsca kultu, a nie o
gockie. Mamy w Polsce miejsca kultowe Prusów, Gotów, Celtów, i nawet
dużo wczesniejszych ludów których nigdy nie będziemy w stanie
określić etnicznie.


niby wspaniala odpowiedz ale sa i watpliwosci z mojej strony.
to prawda, ze nie ma tam brzydkich miejsc poza przedmiesciami
wielkich miast. podoba mi sie we francji to, ze jak mer zarzadzi to
tak maja wygladac obejscia gospodarstw w wioskach. wszystko zadbane
i ze smakiem. jednak i kraju zobaczylem inne oblicze prowincji. i
bylem nawet mile zaskoczony.
architektura/kuchnia/pejzaze tez sa inne w kazdej czesci polski.
czesto nawet jezyk jest tu rozny i rdzennemu kaszubowi trudno byloby
porozumiec sie z mieszkancem slaska.
deparameny/regiony, ktore wymienasz sa tez swoiste w swoim rodzaju
ale nie mozna ich porownywac z miejscami w polsce. chodzi mi o to,
ze bieszczady, pomorze, pojezierze augustowskie, tatry, karkonosze
sa tez piekne ale nie mozna poprownac delty rodanu do delty wisly i
pieknych zulaw wislanych. po prostu inne wrazenia. nie wiem, czy
czaisz klimat ale chodzi mi o to, ze kazde z tych miejsc ma swoj
urok w swoim rodzaju. nie da sie porownac delty rodanu z delta
wisly, badz z delta amazonki. podobnie luberon nie da sie porownac z
krakowem czy ze stambulem.
jedzenie moze smakowac kazdemu inne. ja na przyklad uwiebiam
chinszczyzne, komus innemu moze smakowac kuchnia wloska.
przyjaciele? mozna ich miec przeciez wszedzie, na calym swiecie, nie
tylko we francji.
wiec co przyciaga do frankcji?

No więc tak !
W środę wieczorem dziedzinieć Zamku Książąt Pomorskich powoli zapełniał się
ludźmi.Przyszedłem około 19 pozwoliło to na zajęcie dobrego miejsca blisko
sceny.
Pogoda też dopisała.
A muzyka - miód na duszę. Muszę się przyznać,że przez długie chwile miałem
zamknięte oczy i pozwałałem się nieść nastrojowi, który potrafili
wyczarować.Nie jestem zagorzałym fanem Garbarka,ale koncert na żywo dostarcza
wspaniałych wzruszeń. To taka pastelowa muzyka.
Trochę "zamieszania" wnosił Trlok Gurtu - znakomicie poczyniał sobie na
perkusji i dużym arsenale "przeszkadzajek".
Muzycy rozumieli się bez słów- piękny koncert.

Zapraszamy naszych gości do naszego pensjonatu w Tucznie - małym mieście
położonym na obrzeżach Drawieńskiego Parku Narodowego, w zachodniej części
Pojezierza Wałeckiego, w woj. zach-pomorskim.
W granicach administracyjnych miasta znajdują się trzy jeziora, a w najbliższej
okolicy jeszcze dwa.
Nasze miasto i jego okolice posiadają wspaniałe warunki do wypoczynku. Czyste
powietrze, jeziora, lasy, piękne zakątki, oraz cisza to nasze atuty. Dla
ciekawych świata mnóstwo atrakcyjnych miejsc do zwiedzania.
Nasz pensjonat znajduje się na skraju lasu, w pobliżu jeziora. W zeszłym roku
oddaliśmy do Państwa dyspozycji dwa, nowe, klimatyzowane apartamenty z osobnym
wejściem. Każdy apartament posiada 6 miejsc noclegowych, łazienkę, TV z DVD,
komputer z możliwością darmowego dostępu do internetu. Dla tych dwóch
apartamentów udostępniona jest duża kuchnia z lodówką, pełnym wyposażeniem
kuchennym. Pensjonat znajduje się na ogromnej działce, gdzie dzieci mogą
bezpiecznie sie bawić ( główna atrakcja „domek na palach”), a rodzice korzystać
z tarasu, grilla. Wędki, rowery do dyspozycji gości.
Do państwa dyspozycji w pobliżu znajdują się:
parking, kort tenisowy, stadnina koni, pizzeria, apteka, restauracja, sklep
spożywczy(możliwość płacenia kartą),fryzjer, boisko do koszykówki, siatkówki,
basen kryty, wypożyczalnia sprzętu wodnego, plaża ze strzeżonym kąpieliskiem(
25m w głąb jeziora płycizna dostosowana dla najmłodszych dzieci ).
Wejdź na naszą stronę i przekonaj się może tu spędzisz wakacje?
Zapraszamy www.tuczno.karbon.com.pl

owszem, prawda :) tyle, że pobierowo jest obecnie miejscowością raczej
rozrywkową, dyskoteki, te rzeczy - w takiej np. pogorzelicy o rzut kamieniem
dużo spokojniej, a też pięknie

to wszystko wybrzeże pomorza zach, tj. od razu przy brzegu dość głęboko, nie ma
łach po horyzont jak np. w łebie, ale pięknie w każdym miejscu, mnóstwo sosen
naokoło

wakacje z duchami - gdzie i jak?
Moi drodzy, pomóżcie!
Jestem laikiem kompletnym i o zamkach nie wiem nic. Sęk w tym, że wiedzieć
trochę chciałbym. Zastanawiamy się z dziewczyną (w wolnych chwilach, których
prawie nie mamy) nad tegorocznym (z konieczności raczej oszczędnym) urlopem i
jeden z pomysłów brzmi "Szlakiem zamków i obiektów warownych Polski". Cóż,
każdy rejon naszego pięknego kraju obfituje w urokliwe miejsca, w związku z
czym wciąż nie możemy sprecyzować choćby kierunku naszej wyprawy, nie mówiąc
już o jej charakterze (jechać pociągiem czy samochodem, spać w namiocie czy
szukać schronisk itp.?). W tej sprawie właśnie piszę. Czy możecie polecić
jakiś szczególnie atrakcyjny rejon, o dużej "konsensacji
przyrodniczo-hostorycznej"? Byłbym wdzięczny za każdy konkret, każdy szkic
planu (im bardziej szczegółowy, tym lepiej), każde wskazanie palcem na mapie.
Pomorze, Warmia i Mazury, a może Góry (ale które?), Jura
Krakowsko-Częstochowska (Szlak Orlich Gniazd?), lub, dalej nieco, Słowacja?
Który z licznych przewodników rekomendujecie? Chcielibyśmy zobaczyć jak
najwięcej, przeżyć przygodę Paragona i Perełki - na chwilę zapomnieć o szarej
rzeczywistości. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc.
Pracoholik m.

budżet Kalisz Pomorskiegow tamtym roku
wynosił 80mln złotych,wymienię kilka inwestycji z kilkudziesięciu na terenie
gminy:skanalizowanie całej gminy(pierwsza w naszym województwie gmina w 100%
skanalizowana),oddano do użytku nowoczesną oczyszczalnię scieków,wymiana w całej
gminie wszystkich lamp oświetleniowych na energooszczędne philipsa(gmina wygrała
dzięki temu ogólnopolski konkurs na najlepiej oświetloną gminę w kraju),budowa 6
budynków mieszkalnych(łącznie ok.120 mieszkań)budowa hali
widowiskowo-sportowej(na ukończeniu),w gminie wymieniono ok.800 okien w
budynkach mieszkalnych,większośc dróg ma nowy asfalt,nowe chodniki,w
miejscowosci cybowo powstaje z pieniędzy nato największa w kraju wojskowa baza
paliwowa,niedługo zostanie odrestaurowany zamek z 14wieku,na ukończeniu jest
pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem(niedługo przy
stadionie powstanie piękny hotel),bodowa nowoczesnego przedszkola na 120
miejsc,budowa nowej hydroforni...i wiele wiele więcej.TAK WIĘC ZAPRASZAM DO
KALISZA POMORSKIEGO.

Wędrówki po Wielkopolsce?
Czy lubicie wędrować po Wielkopolsce? Może znacie ciekawe trasy piesze lub
rowerowe. Do tej pory zawsze wybierałam ciekawsze miejsca na tego rodzaju
wyprawy, ale na wyjazd w góry lub na Pomorze niestety rzadko jest czas, a tu
pogoda tak piękna, że każdą wolną chwilę chciałoby się spędzić w lesie :)
Wybrałam się kilka dni temu do Wielkopolskiego Parku Narodowego na taką
prawdziwą całodniową wędrówkę, ale byłam trochę rozczarowana. Większa część
zielonego szlaku (Szreniawa – Stęszew) prowadzi obrzeżami parku i właściwie
idzie się krzakami. Dopiero jak zmieniłam szlak i weszłam dalej w głąb lasu
pojawił się prawdziwy grąd i olsy. Dlatego szukam osób, które lubią szwendać
się po lasach albo znają jakieś fajne miejsca w Wielkopolsce. Może
wymienimy cenne doświadczenia i opinie. Pozdrawiam

no wiem:)
Rob pytal o Dalego i Hiszpanie wiec jestem w pelni swiadomosci prawnej i innej
ze Hiszpania to nie tylko Barcelona. I nie tylko Costa Brava czy Dorada i jej
zapchane plaze. Pewnie ze sa inne ladne miejsca. Muzeum ze sztuka SD widzialam
tylko w Figueres wiec pisze co widzialam. Mnie sie podobalo ;)Lubie go i chociaz
raz chcialam zobaczyc na zywca jego dziela. Dali kojarzy mi sie z Hiszpania tak
jak i Gaudi, niekoniecznie ze wzgledu na Sagrade czy jak to sie tam pisze czy
odmienia:) Wtedy w Hiszpanii bylam z przypadku i jako zwykly turysta na plazy
niestety wiec zakatkow dalekich a uroczych nie widzialam. Tak jak nigdy nie
bylam na Mazurach i moze dwa razy jako dziecko na Pomorzu a mimo to moge
powiedziec ze Posla to piekny kraj:)))

Foty Hubara niewiele wnosza, bo pokazuja sterte gruzu, rowniez cegly i
rozsypane stropy. Byc moze wyburzneia byly przed pana kadencja, nie wiem, jesli
tak, to nie pana wina. Ale jesli nawet to co pan robi w sprawie fabryki w parku
helenowskim? Czy ona jest wyburzana czy to tylko remont? Co pan zrobil w
sprawie ladnego, aczkolwiek malego i wypalonego od srodka budynku fabrycznego
przy struga. Kolo "apartamentowaca" panorama (to taki szarobury blok, niech
pana nie zmyli nazwa i rok budowy) Zniknal jakis rok temu. Co pan zrobil w
sprawie palacyku na zeligowskiego w miejscu planowanej inwestycji Lodz
Budujemy? A kamienice na kilinskiego? Rozumiem, byly w oplakanym stanie, ale w
cywilizowanych krajach konserwator powinien wymagac pozostawienia przynajmniej
frontu a pan? Podobnie kamienica rog pomorskiej i kilinskeigo? Co bedzie z
kamienica na przeciwko palacu poznanskiego na polnocnej. Piekna czteropietrowa
potezna kamienica tyle ze zaniedbana. Znowu az sie prosi zachowac przynajmniej
front. Co z nia bedzie ? Mam dalej zadawac pytania?

majenka3 napisała:

> Wszędzie udaje sie znaleźc jakies sympatyczne miejsca NAWET na Mazowszu.
> Wiesz, jakie piekne sa rozlewiska Narwi i samam Narew, a to wcale nie tak
> daleko od W-wy i Mazowiecko tu baaardzo..a Kampinos i jego obrzeża...
> A Pomorskie tez lubię

No wiesz - Mazowsze to "Kongresówka" Gdy we Wrocławiu (jeszcze niemieckim)
oraz w małych miasteczkach Śląska (a także Pomorza) były szalety miejskie, na
Mazowszu "za potrzebą" chodzono za stodołę. Mimo upływu czasu - przejeżdżając
przez Mazowsze i Pomorze (samochodem lub pociągiem) różnica pozostała...
Natomiast rozlewiska Narwi brzmią faktycznie zachęcająco, tyle, że ja wolę
podziwiać zabytki, niż przyrodę, ale to już takie moje skrzywienie (i to nie
wynikające z wykształcenia, czy zawodu). Może jednak się skuszę...

Piękno Słupska
Chciałabyn podyskutować o akcji Głosu Pomorza dotyczącej słupskich
koszmarków. Jestem zdziwiona, że redakcja zaczyna swoją akcję od krytyki
tego, co jeszcze jakoś wygląda. W mieście jest o wiele więcej brzydkich
miejsc. Myślę choćby o ul. Wojska Polskiego, która tak naprawdę jest główną
ulicą miasta. Przyznaję, że niektóre z otaczających ją kamienic pięknie
wyremontowano, ale całość przypomina totalną pstrokaciznę. Za to moim zdaniem
odpowiada plastyk miejski, który od lat nic nie robi w mieśie. Zajmuje się
jedynie przytakiwaniem prezydentowi, dbaniem o posadę i atrakcyjne zlecenia,
które czasem wykonuje w godzinach pracy. Tymczasem Głos Pomorza rozmawia z
nim tak delikatnie, jakby się bał, że chłopczyk, który jest starym
wyjadaczem, się stłucze. Trochę więcej odwagi i pomysłowości, a mniej
dyskusji o gustach, bo co się nie podoba redaktorom, może się podobać innym.
Niestety, mam wrażenie, że zdjęcia z koszmarkami zostały tak dobrane, aby po
raz kolejny udowodnić, że Maciej Kobyliński nie robi nic dobrego. Ja go nie
bronię, bo ewidentnie ma swoje za uszami, ale jeśli redaktorzy chcą coś
załatwić, to nie powinni się ograniczać do prostej propagandy, z której nic
nie wynika.

Glowna zasada jest zeby bylo tanie i latwo dostepne tzn. w miejscu blisko
uczelni i zdala od strazy miejskiej ktora nie rozumie ze student bez piwa staje
sie nudny i np zalicza wszystko w terminie :-P
Oczywiscie w czasie wakacji nalezy probowac lokalnych produktow. U mnie od lat
na pierwszym miejscu jest dostepny na Pomorzu Specjal (zwany tez Lajceps).
By studia nie byly nudne nalezy co pewien czas robic stranny przeglad rynku
piwnego i sprawdzac tez nowosci. Czasem znajduje sie cos bardzo ciekawego co
niestety po pewnym czasie znika np Kelt (prosze zamowcie go troche do sklepu
przy ul Beldan 2 w Wawie!!!). Gdy nie ma zadnych nowosci wtedy nalezy zajac sie
starym dobrym Zywcem ktorego nigdy dosc :D Odradzam natomiast eksperymenty z
cieczami sprzedawanymi pod nazwami sieci supermarketow...
Gdy najdzie Was ochota na szalenstwa (nieodzowne w zyciu studenta) polecal bym
piwo Le trappe (trippel albo quadruppel) - robione przez Trapistow (ciekawe co
ich tak trapilo? Moze moc piwa...). Sprzedaja je w pieknych kamionkowych
butelkach opatrzonych bardzo nieprzyzwoita cena (20 pln). Cena zabojcza ale za
to smak niesamowity.....
Cos sie rozpisalem moze dlatego ze za 2 dni mam 2 egzaminy i niemam czasu na
piwo ale po nich na pewno odrobie straty. :D

Gość portalu: Zastępca napisał(a):

> Ta Pani od lanosa już raz miała kontakt z drogówką zapłaciła mandat karny za
> prędkość (poza woj. zachodnio-pomorskim). Na szczęście bardzo rzadko jeździ
po
> szczecińskich ulicach (może wcale). Za odjechanie z miejsca zdarzenia poza
karą
>
> w Sądzie Rejonowym zapłaci całość poniesionych szkód dla firmy
> ubezpieczeniowej.
Tak z ciekawości - nie do końca zrozumiałam - czyżby takie odjechanie
oznaczało, że ona zapłaci całość dosłownie z własnej kieszeni, zamiast żeby to
poszło z jej OC?
Pani powinna natomiast zgłosić się w firmie ubezpieczeniowej
> sprawcy kolizji i zgłosić szkodę osobową w związku z uszczerbkiem na zdrowiu.
Już to zrobiłam. Powiedzieli, że dostanę podwójne odszkodowanie: z mojego NW i
jej OC. Nie powiem, ucieszyło mnie to - pieniądze miła rzecz.
Dzięki piękne za rady :-)).

Jak sobie wyograżasz Polski Szczeicin ??? przy wjeździe powinny stać tabliczki
Nur fur Polen ??? Bez jaj.
Miasto ma swoją historię i nie jest istotne czy budynek jest zbudowany przez
Polaków, Niemców, Prusów, Francuzów, Szwedów czy Ksążąt Pomorskich (koolejność
nieprzypadkowa). Wychodząc z założenia że wszystko co nie polskie
jest "beeeeee" pozostawisz nam koszmarne blokowiska i kilka dzielnic domków
jednorodzinnych. Cała reszta to nasz spadek po dawnych mieszkańcach Szczecina.
Jesteśmy im winni w zaman pamięć i szacunek a każda oddworzona budowla powinn
nas cieszyć a nie budzić chore nacjoanlizmy.
Wyskakiwanie w tym kontekście z "Polskością" Szczecina jest conajmniej nie na
miejscu. Można żyć w mieście wielokulturowym - i dopiero takie życie jest
ciekawe. Takiej właśnie przyszłości Szczecinowi życzę. Tak wygląda
terażnieszość pięknie wygląda w:
Paryżu,
Berlinie,
Amstrdamie,
Pradze
i innych wpięknych europejskich miastach... Jeśli nigdy tam nie byłaś (a tak mi
wygląda) - to polecam wizytę. Potem dopiero pogadamy po "polskości" - bo ją się
nosi w sercu a nie na nazwach ulic.

I wygońmy tych cholernych inwestorów zagranicznych, przecież możemy sobie sami
dać radę, w końcu przez te ostatnie 50 lat tak pięknie nasze centrum...
zapuściliśmy.

Dobry wieczór

Wczorajszy dzień spędziłem na na peregrynacjach Województwa Kujawsko-
Pomorskiego. O dziwo wszęsdzie gdzie byłem wygladąło to zupełnie
inaczej niz na zdjeciach Zbyszka i w relacjach telewizyjnych. Ranek
na moim półwyspie arabskim był bezsnieżny a praktycznie cały dzień,
we wszystkich miejscach w których byłem świeciło piękne słońce.
Mnie to sie po prostu Wiosna trzyma !
Faktem jest niewatpliwie że na drzewach sa listki, forsycje kwitną,
a świeża trawa sie zieleniŚwięta jedank szykuja sie zimne, oby
jedank słoneczne.
Pozdrawiam
Jurek

Witam Was serdecznie
Jezu!!! Wiesiek, tym przesłaniem dla Mirka mógłbyś obdarować pół świata:) -
takie wielkie wyróżnienie.
Mirku, ale masz farta;).

Wiesiek, a ja tak prozaicznie - ślicznie dziękuję za życzenia i te babcine i
urodzinowe. Miło jest być babcią, mieć kochające wnuki a kiedy jeszcze obejmą
cię za szyję i powiedzą "wiesz jak cię kocham" - jesteś najszczęśliwszym
człowiekiem pod słońcem. Sam kiedyś zobaczysz - hihihi - no oczywiście, nie
będziesz babcią tylko dziadkiem.
Właśnie przeczytałam na stronie Urzędu Miejskiego, że bydgoskie Kuratorium, w
Waszej byłej podstawówce "13", zamierza ogłosić konkurs: "Nasi absolwenci poza
granicami Polski i woj. kujawsko-pomorskiego". Nagrodą za zajęcie pierwszych
miejsc będzie reportaż o codziennym życiu na "obczyźnie".
Pozdrawiam z pięknie rozpoczynającego się dnia w Bydgoszczy
- Ola

Od 7 lat tańczę we wspaniałym zespole ludowym. Chociaż początkowo folklor
wydawał mi się tylko "wyciem i kiwaniem się starszych babek" okazał się rzeczą,
która wypełnia ponad połowę mojego życia. Kiedy opowiadam po raz pierwszym
znajomym że tańczę w zespole pieśni i tańca zazwyczaj powoduje to szyderczy
uśmiech, ale zmieniają zdanie po zobaczeniu mojej grupy na scenie. Polski
folklor jest piękny i zacięcie bronię opinii, że są to tańce o wiele trudniejsze
od towarzyskich...

Z tego miejsca pozwolę sobie na małą reklamę:
www.pomorze.art.pl

Nie zgadzam się, że na Pomorzu nie ma pięknych miejsc do jazdy na rowerze.
Wymienię choćby Pojezierze Drawskie z pięknymi polodowcowymi jeziorami (podobno
kto raz tu przyjechał, nie wróci nawet na Mazury) i wzgórzami morenowymi. Godna
polecenia trasa to m.in. piękna ścieżka rowerowa utworzona na starym nasypie
kolejowym pomiędzy Złocieńcem a Połczynem Zdrojem. Zapewniam, że jeżdżąc po
tamtejszych ścieżkach, lasach tak łatwo nie spotkacie śmieci, butelek i
dziwnych ludzi. Kto jest za?

Suwerenna Wielkopolska!!!!!!!!!
Wcale nie jest tak ze Polski poza Wielkopolska nienawidze. Jest wiele super
ciekawych i przepieknych miejsc w Polsce. Gory, mazury, morze. Polska to
piekny kraj. Niestety wszystkim rzadzi ogromny pasozyt. Warszawa. To miasto-
pasozyt wyssalo juz z calego kraju ogromna kupe pieniedzy. Caly kraj zmuszony
jest utrzymywac wszawke. Wszawka wtraca sie do doslownie wszystkiego. Bierze
pieniadze, blokuje inwestycje, kradnie firmy. Pora wreszcie sie obudzic. Dla
Wielkopolski nie ma wielkiej przyszlosci w III RP. Musi powstac albo
Federacja suwerennych polskich regionow, albo Wielkopolska powinna sama
postarac sie o suwerennosc jesli Slask i Pomorze nie stana po naszej stronie
w konflikcie z wszawka.

Wielkopolska to region o bogatej przeszlosci. Piasci pochodza z Wielkopolski.
To jest kolebka naszego narodu. Wielkopolska to tez kolebka etosu pracy.
Kiedy w Wszawce panowaly (i caly czas panuja) korupcja i cwaniactwo,
Wielkoposlka zyla (i zyje) praca i prawem. W Polsce Federalnej Wielkopolska
miala by dobra przyszlosc. W Polsce gdzie wszystkim rzadzi pasozyt wszawka
Wielkopolska wielkiej przyszlosci nie ma.

kto znowu bedzie bohaterem powodzi? ostatnio Zdrojewski , teraz kto? we Wrocku
poza parasolami nie widac zadnych przygotowan , a jesli sie zacznie powodzic
mieszkancom jak w pamietnym roku 1997 to bedziemy chyba miastem bobrobytu. Moze
by powoli zaczac zwozic piasek i szyc worki? . Brak kasy teraz , a co pozniej ,
zawsze musimy byc madrzy po? Madry polak po szkodzie , wszak idziemy do europy
i sadze ze powinnismy wyjsc na przeciw sytuacji jak miala miejsce w naszej
histori.Ludzie juz od lat placa na elite rzadzaca jakies tak zwane podatki , a
w zamian dostaja zmiany ekip i nowych pasibrzuchow ktorzy w momencie zagrozenia
nic nie robia tylko czekaja na nowe dzialki pod mlotek.Woda zmyje i zatuszuje
wiele spraw , czesc ludkow straci wszystko inni zyskaja na ich biedzie , ale
miasto bedzie piekne i nowoczesne , moze i warto olac tych malutkich , wszak
bedzie to interes spoleczny. My mamy juz ta przewage nad innymi w polsce ze
mamy dpswiadczonych wolontariuszy i koordynatorow , kilka marynarek juz sie
prasuje pod medale i tylko kwestia kto opisze i kto powie po czasie komu sie
one nalezaly , ale historia jest jak gumka i mozna ja naginac.Przyjda nowe
problemy i nikt nie bedzie chcial pamietac , wszak miasto bedzie mialo nowe
dzialki na sprzedaz.Moze zamiast sluchac rozglosni z ich glupimi komunikatami o
powodziach u naszych sasiadow powinnismy posluchac wolnej europy , tam zawsze
bylo zle .Ja teraz nadmucham sobie materac i bede spal na nim , by jak
przyjdzie woda zlapac troche wakacji i pozeglowac gdzies na pomorze rejsem bez
problemow i klopotow , czego i Wam zycze , a miasto zostawic bohaterom w
marynarkach i o nieogolonych ryjach.
pozdro

Za Rzpospolita:
Członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Pomorza Zachodniego "Klub Szczeciński"
będą dziś (czwartek) demonstrować na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych w
Warszawie. Stowarzyszenie chce w ten sposób przypomnieć władzom uczelni, że
stojący na jej dziedzińcu pomnik Colleoniego powinien zostać zwrócony
Szczecinowi skąd wywieziono go po wojnie.
Stowarzyszenie tworzą osoby, które są szczecinianami ale pracują w Warszawie. W
demonstacji zapowiedzieli swój udział także szczecińscy posłowie. W stolicy
pojawi się również prezydent Szczecina Edmund Runowicz.

Czy cos ruszy z miejsca?

Inwestycje w Drawsku to mało,przyjedzcie do Kalisza,nasz budżet w tamtym roku
wynosił 80mln złotych,wymienię kilka inwestycji z kilkudziesięciu na terenie
gminy:skanalizowanie całej gminy(pierwsza w naszym województwie gmina w 100%
skanalizowana),oddano do użytku nowoczesną oczyszczalnię scieków,wymiana w całej
gminie wszystkich lamp oświetleniowych na energooszczędne philipsa(gmina wygrała
dzięki temu ogólnopolski konkurs na najlepiej oświetloną gminę w kraju),budowa 6
budynków mieszkalnych(łącznie ok.120 mieszkań)budowa hali
widowiskowo-sportowej(na ukończeniu),w gminie wymieniono ok.800 okien w
budynkach mieszkalnych,większośc dróg ma nowy asfalt,nowe chodniki,w
miejscowosci cybowo powstaje z pieniędzy nato największa w kraju wojskowa baza
paliwowa,niedługo zostanie odrestaurowany zamek z 14wieku,na ukończeniu jest
pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem(niedługo przy
stadionie powstanie piękny hotel),bodowa nowoczesnego przedszkola na 120
miejsc,budowa nowej hydroforni...i wiele wiele więcej.TAK WIĘC ZAPRASZAM DO
KALISZA POMORSKIEGO.

A ja znam inna wersję.
Mój Dziadek opowiadał mi dawno temu że prażonki wymysliła jakaś biedna wdowa w Zawierciu w latach wielkiego kryzysu.Zawiercie było wtedy jednym z najbiedniejszych miast w kraju.
Wspomniana wdowa miał dziesięcioro dzieci ,a udało jej się zdobyć tylko kilka ziemniaków ,kawałek wedzonki i dwie cebule.
Nie wiedział biedaczka jak to wszystko podzielić miedzy dzieci wiec wszystko wpakowała wszystko do jednego gara -i tak powstały prazonki bo zniewalajacy zapach przygonił do nie wszystkich z okolicy .

Taak prażonki piękna sprawa-pamiętam kiedy byłem dzieckiem to pod kazdym blokiem w Zawierciu było kilka wypalonych miejsc na trawnikach i przez całe lato miasto pachniało prazonkami.
Jako rodowity Zawierciak na emigracji rozpropagowałem naszą "narodową" potrawę na Pomorzu Środkowym.
Samych garnków przywiozłem tutaj ze dwadzieścia-wszyscy moi znajomi teraz delektują sie prazonkai a garnki jak relikwie przekazywane są od rodziny do rodziny.
Nawiasem mówiąc to dziwię sie że np odlewnia nie sprzedaje garnków do sieci handlowych-w takim np "OBI" sprzedawałyby się jak ciepłe bułeczki.

Pozdr ziomali z Zawiercia i idę na działke wstawić garnek na ogień :-)

mammaja napisała:

> Wczoraj jedlismy na kolacje rydze,ktore mloda kupila na bazarku.Byly pyszne,z
> cebulka,na maselku - przypomnial mi sie "Poraj" w Zakopanym....
_________

A mi się w związku z rydzami, przypomniały czasy dzieciństwa, gdy mieszkałem
w mateczniku Polski.
Jechaliśmy z ojcem "emzetką" do oddalonego o kilka km lasu, wpadaliśmy
do młodego zagajnika, i przedzierając się w gęstwie gałęzi i igliwia,
wypatrywaliśmy pomarańczowych łepków. Wiedzieliśmy, że są tam dobrze ukryte
Po krótkiej i nierównej "walce", wypełnialiśmy kosze trofeami.
Po powrocie do domu, rzucaliśmy je na fajerki , soliliśmy, i hajda prawie
żywcem na podniebienie. Nooo...rozmarzyłem się ), bo na Pomorzu, nie udało mi
się zlokalizować miejsca występowania tych grzybich przysmaków. Nie powiem,
czasami jakaś dobra dusza podrzuci mi ich trochę. Ale wtedy smażę je
z jajkami...smaczne są

No - rudy, rudy rydz, jaka piękna sztuka ...

Gość portalu: Stanislaw S. napisał(a):

> Wspaniale dni to byly. Pierwszy raz w PRL ludzie zaczeli sie usmiechac do
> siebie, pomagac w roznych sytuacjach. Narod caly przyjal to jak wiosne po
> dlugiej zimie skundlenia.

Właśnie to samo i mnie utkwiło w pamięci- uśmiechy ludzi mimo sporej dozy
niepewności bo przecież radzieccy towarzysze byli na miejscu.
Ja byłem w tym czasie na wakacjach na Poj. Pomorskim w Charzykowie. Chcieliśmy
dotrzeć do Gdańska ale w tym miejscu szlaban postawiła Rodzina. Szkoda. W
każdym razie to były piekne dni- właściwie podobna euforia towarzyszyła mi
tylko po rozmowie w TV Wałęsy z Miodowiczem. Pamiętasz?

...hej, hej - i ja jestem tu nowy :)
A ściągnął mnie tu (nie bezpośrednio - oczywiście) niestrudzony darino.
Mike - swietny post (taki normalny w dobrym znaczeniu). Wszystko zalezy od
ludzi jak ułożą swoje stosunki. Z najpięknieszego zakątka można zrobić piekło
na ziemi ale też przy odrobinie dobrych chęci - całkiem znosne miejsce
zamieszkania, wspólnego zycia w doli i niedoli. Tak tez bylo w moim miasteczku
na Pomorzu, gdzie wspolnie mieszkali Polacy i Niemcy i trochę Żydow. Miasto
bylo niewielkie (12,5 tyś. mieszkańców) ale bylo 12 restauracji, 3 hotele ( a
jakie ładne nazwy - Rzymski, San Souci i Dworcowy). Piekne parki, strzelnica,
sala bilardowa, kino (b. przyzwoite), kilka bankow, dwa cmentarze, piękne
zabytki gotyckie itd i aż trzy piekne świątynie.Po wrześniu 39 wszystko się
skończyło a miszkańcy pochodzenia żydowskiego nagle zniknęli (dokładnie 30 IX
39 i w tym samym dniu spalono ich świątynię a kirkut zrównano z ziemią.

Mamy już taras widokowy na kopule Bazyliki. Kilka lat temu nawet
dywagowano ,aby go udostępnić dla turystów.

Natomiast kiedyś wpadł mi pomysł, aby po wykończeniu Opery, udostępnić jej dach
na wielki okrągły taras, skąd możnaby obserwować Starówkę.

Powinien być odbudowany kościół pojezuicki, a jego wieże galeriami widokowymi
oraz miejscem odgrywania hejnału bydgoskiego.

Natomaist niezależnie od tego, Bydgoszcz jest świetnie położona w pradolinie,
pociętej terasami. Stad mamy 20 km tarasów widokowych. Polecam spacer z
Miedzynia do Łęgnowa, lub z Myślęcinka do Fordonu.
W tym roku miałem okazję pozwiedzać trochę Bydgoszcz i jej uroki. Głównie rzeki
i tarasy.

Najpiękniejsze punkty widokowe to na tarasie południowym: Szwederowo, Wyżyny i
Łęgnowo, natomiast na północnym: grodzisko w Zamczysku, góra Szybowników,
Jarużyn i grodzisko w Strzelcach (panorama pomorskiego przełomu Wisły).
Pra-słowianie wiedzieli gdzie budować grody, aby nie być zaskoczonym napadami.
Każdy z nich leży na pięknym punkcie widokowym (Zamczysko, Wyszogród, Strzelce).

Bydgoszcz przyszłości !
Bydgoszcz, stolica województwa kujawsko - pomorskiego jako jedyne miasto po II
wojnie światowej nie odbudowało swojego centrum. Ale! Ruszyła budowa budynku
Adama Sowy. W planach obok ma stawiać budynek PSS, ma on zakryć ohydną
perelowską Kasakadę. W miejscu Zakładów Mięsnych wrą prace przy budowie Focus
Parku.Przy Klaryskach ruszyło Vertano z budową Astorii. Nadal jednak czeka
odbudowa Starego Rynku z Kościołem Jezuickim, wywiezienie na Cmentarz Bohaterów
kamiennych cokołów i przesunięcie lub też przeniesienie Pomnika Bohaterów.
Pozostaje pusty Pl.Teatralny po zniszczonym przez bolszewików Teatrze
Polskim,Pomnik Potop itd, itp. A przy tym ul.Marszałka Focha przejeżdża się jak
po kartoflanym polu. Otoczenie Opery Nova straszy. Budowa kładek przez Brdę i
rewitalizacja Wyspy Młyńskiej to ogromna szansa dla naszego miasta ożywienia
tego pięknego, jedynego w swoim rodzaju zakątka Bydgoszczy. Pamiętajmy, że b.
wiele zależy od władz miejskich. Niedługo wybory ! Prezydent i Rada Miasta
decyduje o wszystkim. A pieniądze na takie inwestycje czekają. Jeśli wybierzemy
osoby kochające to miasto oddane mu ,myślące perspektywicznie i
zdroworozsądkowo, to czeka nas rozwój. Jeżeli to jednak będą te same, znane
osobistości życia politycznego, kłótliwe, partyjniackie, dbające o kolesiowe
układy, karierowiczów i pochodzących z " przeżytych mar szeregu ", to jak to
się mówi : " żegnaj Wiciu "!!!

Stoi na stacji lokomotywa, ciężka ogromna i pot z niej spływa, tłusta
oliwa .... "bim bam, tu stacja Bydgoszcz Główna. Pociag specjalny na
Madagaskar odjedzie z toru 8 - peronu 4. Prosimy wszystkich notabli Woj.
Kujawsko - Pomorskiego do zajmowanie miejsc w wagonach. Plnowy odjazd pociągu
godzina 21.15, bim, bam"
Wyłapać cale to towarzysto, załadować w pociąg i niech jada, jadą, jadą,
jadą, ........, przez góry, przez las, po dnach mórz i ocenów, .... dorobić na
paltacjach bananów, tam gdzie słonce pieknie świeci, gdzie lemury kochające
pląsają, ...... A my o poranku budząc sie ze snu, otrząsniemny senne mary,
odetchniemy z ulgą i rześko ruszymy budować świetlana przyszłość ....

Nasza Piekna Polska cala
Cieszy mnie to, ze w koncu ktos poruszyl ten temat na lamach prasy. Trzeba
jednak wiecej o tym pisac, bo widac, ze wladze samorzadowe nie zdaja sobie
sprawy z tego, jak wazne jest dobre zagospodarowanie przestrzenne. To wlasnie
dlatego budzi smutek, jak sie przyjezdza do Polski i widzi wszystkie te
fioletowo- rozowe domy w stylu totalnego kiczu, stawiane w miejscach, ktore
mialy swoj jednolity charakter architektoniczny od stuleci. Dobrym przykladem
jest Dolny Slask, ktory ma swoj charakter zabudowy. Nikt nie mysli o tym, ze
wkrotce te piekne okolice gor na zawsze moga zostac zeszpecone przez
"inwestorow", ktorzy lepiej wiedza, jak ma wygladac i gdzie ma byc wybudowany
ich dom. Tymczasem w Bawarii na przyklad domy nowe buduje sie dokladnie w tym
samym stylu co stare, tak aby zachowac krajobraz calej okolicy. Nawet okresla
sie wielkosc okien i rodzaj malowidla na scianach. W Szlezwiku -Holsztynie
natomiast dba sie oto, by remontowac tradycyjna zabudowe, nowe domy stawia sie
tylko w wyznaczonych do tego miejscach. To w Polsce byloby nie do pomyslenia. A
przeciez ziemia to nie tylko gory czy morze, ale i zabudowa, ktora w ten
krajobraz ma sie wpisywac. Bardzo zaluje tego, ze wszystko idzie w tym
kierunku, ze wkrotce nie bedzie w ogole roznicy, czy jest sie na Slasku czy na
Pomorzu- wszedzie dominowac bedzie kicz i nielad. I wtedy o Polsce- poza
centrami wielkich miast (ktore w wiekszosci planowane byly przed stuleciami
przez glownie architektow-cudzoziemcow) i na zupelynm odludziu (o ile jeszcze
takie w ogole pozostanie) - nikt nie powie, jaki nasz kraj jest piekny...

Oczywiscie w Gdansku Stare Miasto, no i oczywiscie jarmark dominikanski.
Westerplatte, dojazd tramwajem lub statkiem. Tramwajem taniej czy autobusem,
juz nie pamietam co tam jezdzi. W Sopocie, plaza, molo, Bardzo ladny spacer nad
morzem lub deptakiem przy morzu na trasie Jelitkowo-Sopot.
W Gdansku Oliwie katedra, park przy niej, i ogrod botaniczny z palmiarnia, w
parku tym. Rowniez z Oliwy dojazd do Zoo. Piekne Zoo, chyba jaladniejsze w
Polsce.
W Gdyni... Oczywiscie plac trzech krzyzy, Dar Pomorza, ORP Blyskawica, te
stateczki mozna pozwiedzac:) Plaza w Gdyni, coz, przy niej jest bulwar im.
Nowowiejskiego, ladny spacer i za dnia i o zmierzchu. Kamienna Gora, ladny pukt
widokowy. Z gdyni spacer plaza do Orlowa, redlowa, i Sopotu. Po drodze molo:)
W Sopocie jeszcze muszla koncertowa, w operze lesnej. Ciekawe miejsce, ladne i
duzo mniejsze niz sprawia wrazenie w TV.
Mam nadzieje, ze nie zapomnialam o niczym. Aha, mozna sie udac takze na Hel, a
tam jest co robic:) Fokarium itd. Juz nie pamietam, dawno tam bylam:)
Komunikacja miedzy 3 glownymi miastami trojmiasta teraz jest calodobowa.
Zycze udanego urlopu:)

I Gdańsk i Kraków to piękne miasta chciaż nie tylko,bo jest więcej takich
pięknych miejsc,,,,Ale jak można porównywać do nich Gdynię. To przecież młode
miesto ma zaledwie ... 78 lat. Ludzie to jest miasto turystyczno
rekreacyjne .Tu nie ma zabytków i nic co można porównać do starych zabytkowych
miast.W gdyni są zato plaże ,porty ,jest klif,masa zieleni i góra wśrodku
miasta.Przepiękny Skwer Kościuszki i Dar Pomorza i Błyskawica.Tu jest pięknie
latem .Ale zimą ..............Ja kocham Kraków z jego Kazimierzem i Gdańsk nad
Motławą.

Rozmowa z prezesem Pomorskiego Związku Piłki No...
co on klepie o budowie stadionu w trojmiescie ja pzpn nie potrafi wybudowac
stadionu narodowego nich sie lepiej zajma mlodzieza bo sa kluby ktore
istnieja dzieki pieniadzom rodzicow ktorzy musza placic za wszystko zeby
mlodziez mogla grac moj syn gra w pilke od 7 lat i nic ze zwiazku klub nie
dostal na mlodziez jeszcze ze skladek rodzicow oplaca sie murawe
pielegniarke i sedziow kto nie ma pieniedzy temu jest bardzo ciezko zeby
dzieci mogly uprawiac jakakolwiek dyscypline to tylko w naszy kraju ku..
obrady w sheratonie pojebalo tych dzialaczy dzialacze ze zwiazku okregowego
boja sie wydac pare groszy nawet namedale w poszcegolnych rocznikach za
zajecie medalowego miejsca tylko rodzice kupuja medale i na zakonczenie
sezonu wreczaja tym chlopcom medal odpowiedniego koloru wstydzcie sie
dzialacze tylko w glowie wam wasze stolki i kasa oczywiscie ale dla was
jestem ciekawy w czym parcypowaj okregowy zwiazek pilkarski odnosnie obiektow
pilkarskich w trojmiescie tylko piekne slowa i mydlenie oczu to tyle niech
prezes pomorskiego zwiazku sobie przeczyta i przemysli jeszcze raz powtarzam
dzialacze mysla tylko o swoich stolkach

Dobrze, ze odwilz zaczyna docierac na temat tego, co robiono z
Niemcami po zakonczeniu 2 Wojny Swiatowej. Jestesmy tego
swiadomi, ze Niemcy rozpoczeli te okropna wojne, dokonali wielu
okrucienstw, tym niemniej Alianci i Sowieci poszli za ich
przykladem umieszczajac cywilna ludnosc niemiecka w obozach
koncentracyjnych, dokonujac czystek etnicznych na obszarach Prus
Wschodnich, Slaska, Pomorza czy Sudetow. Znane sa przypadki
gwaltow na kobietach niemieckich we wszystkich strefach
okupacyjnych, nie wylaczajac w tym amerykanska. Prusy Wschodnie
sa kraina bliska memu sercu, gdzie spedzilem swoje dziecinstwo.
Nawiazalem kontakt z jej prawowitymi mieszkancami, ktorzy nie
czuja urazy do Polakow, bo sami wiedza, ze poprzez zbrodnie
swego narodu musieli poniesc za to konsekwencje. Bardzo tesknia
za kraina "lasow i jezior", ktora nic nie zmienila ze swego
uroku. Marion Donnhoff- najznamienitsza postac tego regionu
powiedziala kiedys, ze najwyzsza forma milosci jest milosc bez
zadzy posiadania.
Bedac z wizyta w tej krainie ostatniego lata, zdalem sobie
sprawe, jak bardzo zostala zniszczona kultura tego obszaru, z
ktorej nie pozostalo nic, tylko troche obiektow zabytkowych.
Symbolem tego kataklizmu moze byc byly palac w Slobitach
(Schlobbiten kolo Pasleka - Preusisches Holland),bylej siedzibie
rodziny Dohna, ktory po przyznaniu tej czesci Ost Preussen
Polsce, zostal podpalony przez nowych mieszkancow- przybyszow ze
Wschodu. Odwiedzilem to smutne miejsce ze znajoma Niemka, ktora
spedzila tam najpiekniejsze wakacje swego zycia w okresie wojny.
Palac ten jest obecnie ruina, wiekszosc scian zostala
rozkradziona przez okoliczna ludnosc, dawny ogrod francuski to
laka pelna chwastow. Jest symbolem zniszczenia kultury nie tylko
niemieckiej w Prusach Wschodnich, ale rowniez polskiej na bylych
Kresach, zydowskiej na calym terenie Polski,a szczegolnie w
shtetlach, kultury mieszczanskiej w polskich miastach ( a
szczegolnie w W-wie, ktora juz nie jest Warszawa, ale sowieckim
mutantem), kultury europejskiej na terenie calej Europy
Centralnej.
Niektorzy uczestnicy tego forum nie rozumieja, ze nie ma
zwyciezcow w konfliktach wojennych, sa tylko pokonani. Ta wojna
zniszczyla nasza tozszamosc kulturowa i dziedzictwo pokolen po
obu stronach konfliktu.
Moze przez zapoznanie sie z prawdziwa historia Prus Wschodnich,
bez naparczywego udowadniania "polskosci" tych ziem, zrozumiemy,
ze ta piekna kraina jest spuscizna kultury europejskiej,
kontrybucji wielu grup etnicznych.
Goraco polecam ksiazke Marion Donnhoff "Dziecinstwo w Prusach
Wschodnich"

Dzik to dzik, swoje wie. A może rozważ poniższe:
Jeśli nie powstanie korytarz pomiędzy Kaliningradem a Rosją, to Rosjanie
pragnący podróżować do i z enklawy będą musieli przejeżdżać przez któryś z
(przyszłych)krajów UE, Litwę lub Polskę. Czy naprawdę potrzebne są nam tabuny
tranzytowych Rosjan, którzy z wizą do UE mogą podróżowac od Bugu po Atlantyk?
Odprawy graniczne rosyjskich obywateli i towarów musiały by się odbywac według
standartów UE, stan techniczny samochodów, emisja zaniczyszczeń, międzynarodowe
prawa jazdy i czego tam jeszcze nasi i unijni urzędnicy nie wymyślą. Kolejki na
granicach będą na setki godzin, złosliwośc celników może być źródłem
niepotrzebnego konfliktu z Rosją. I po co? Za czasów ZSRR zbudowano piękną
autostradę z Moskwy do Kłajpedy z odgałęzieniem na Kaliningrad. Wystarczy ją
ogrodzić, albo zbudować (oczywiście za rosyjskie pieniądze) przez Polske 70 km.
autostrady tylko dla Rosjan, ogrodzonej i strzeżonej przez naszą Straż
Graniczną. Mieli byśmy spokój z całym tym kramem, a przez Polskę podróżowali by
tylko ci Rosjanie, którzy by tego chcieli.
Min. Beck nie miał nic do powiedzenia w sprawie korytarza przez Pomorze, bo to
była decyzja mięzdynarodowa. Władze II RP starały się utrudnić komunikację
Niemiec z Prusami i Gdańskiem i zatrzymały niemiecki pociąg na granicy
korytarza, bo Niemcy nie chcieli się zgodzić na kontrolę celną. Po dwóch
tygodniach wybuchła wojna.
Co do KTT, to chętnie wysłuchał bym argumentów polemicznych opartych na
faktach, a nie wyzwisk. W końcu pewne fakty miały miejsce, a ich inerpretacja
zależy od intencji piszącego. Nie warto być zaślepionym, trzeba patrzeć szerzej
i perspektywicznie, na dziesiątki lat wprzód, a nie wstecz.

Gość portalu: Piort napisał(a):

> Dzik to dzik, swoje wie. A może rozważ poniższe:
> Jeśli nie powstanie korytarz pomiędzy Kaliningradem a Rosją, to Rosjanie
> pragnący podróżować do i z enklawy będą musieli przejeżdżać przez któryś z
> (przyszłych)krajów UE, Litwę lub Polskę. Czy naprawdę potrzebne są nam tabuny
> tranzytowych Rosjan, którzy z wizą do UE mogą podróżowac od Bugu po Atlantyk?
> Odprawy graniczne rosyjskich obywateli i towarów musiały by się odbywac
według
> standartów UE, stan techniczny samochodów, emisja zaniczyszczeń,
międzynarodowe
>
> prawa jazdy i czego tam jeszcze nasi i unijni urzędnicy nie wymyślą. Kolejki
na
>
> granicach będą na setki godzin, złosliwośc celników może być źródłem
> niepotrzebnego konfliktu z Rosją. I po co? Za czasów ZSRR zbudowano piękną
> autostradę z Moskwy do Kłajpedy z odgałęzieniem na Kaliningrad. Wystarczy ją
> ogrodzić, albo zbudować (oczywiście za rosyjskie pieniądze) przez Polske 70
km.
>
> autostrady tylko dla Rosjan, ogrodzonej i strzeżonej przez naszą Straż
> Graniczną. Mieli byśmy spokój z całym tym kramem, a przez Polskę podróżowali
by
>
> tylko ci Rosjanie, którzy by tego chcieli.
> Min. Beck nie miał nic do powiedzenia w sprawie korytarza przez Pomorze, bo
to
> była decyzja mięzdynarodowa. Władze II RP starały się utrudnić komunikację
> Niemiec z Prusami i Gdańskiem i zatrzymały niemiecki pociąg na granicy
> korytarza, bo Niemcy nie chcieli się zgodzić na kontrolę celną. Po dwóch
> tygodniach wybuchła wojna.
> Co do KTT, to chętnie wysłuchał bym argumentów polemicznych opartych na
> faktach, a nie wyzwisk. W końcu pewne fakty miały miejsce, a ich inerpretacja
> zależy od intencji piszącego. Nie warto być zaślepionym, trzeba patrzeć
szerzej
> i perspektywicznie, na dziesiątki lat wprzód, a nie wstecz.

Gdyby ten tekst napisał Rosjanin to bym sie nie dziwił , kilkadziesiąt lat
prania mózgu zrobiło swoje . Jak jednak dyskutować z kimś kto uważa się za
Polaka i wypisuje takie brednie ? Zgroza .

Gość portalu: J.K. napisał(a):

> chce go podlaczyc na sile do kultury niemieckiej...
> ( pisze Client z francuska. bo nie napisze przeciez Freier...)
> Z pomorzem to latwiuej zrobic, ale ze Slaskiem nie bardzo..
>
> Poczatki budownictwa kamiennego na Slasku sa jak najbardziej polskie
> (i niekiedy czeskie)vide: Ostrow Tumski we Wroclawiu...
> Slask najpierw byl polski, potem czeski, a niemiecki dopiero od roku 1742...
>
> Kolega Jozef (ze "Slunska") nie pierwszy poszedl na pasku propagandy
> niemieckiej...
>
> A co do nazw miast niemieckich zalozonych przez Rzymian...
> W moim Aachen (pieknym zreszta miescie!) kazdy zna nazwe Akwizgran (Aquizgrana,
>
> Akquizgranum...).
> Sam uzywam raczej Aachen, bo to bardziej przyjete...
> Niemcy sa nacjonalistami i raczej ukrywaja jak wiele miast bylo przez Rzymian
> zalozonych, te wspomniane przez Was, czy chocby Köln (Colonia).
>
> Kilka oryginalnych nazw jednak zostalo...
> np. PORTA WESTFALICA...
>
> I tak trzymaj Ignor...
> W sprawach polsko- niemieckich zawsze masz moje poparcie...

Prawie wszystkie miasta w Europie na zachod od Renu byly zalozone przez Rzymian.A miasta niemieckie,majace pochodzenie rzymskie sie tym szczyca.
Miasta Porta Wesfalica,Trier z Porta Nigra;Köln(miejsce urodzenia Agrypiny,matki Nerona,zony Klaudiusza i dziecinstwa jej brata Kaliguli,stad nazwa Colonia Claudia Ara Agripinensium,ciekawe czy wspomniano o tym przed wyswietleniem filmu Klaudiusz w telewizji) z wiekim Muzeum Rzymskim
miasto lazni za czasow rzymskich Baden Baden(doslownie kapac ,kapac),Limes Muzeum,Xanten(Colonia Ulpia Traiana)- caly park rzymski,Haltern - szklanna hala nad wykopaliskami obozu rzymskiego i rzymskie dni itd,piekna wies Augustadorf.I tysiace innych.
Wystarczy mala pozostalosc rzymska a juz sie organizuje muzeum i szuka rzymskiej przeszlosci.
Chyba koles przesadzasz z tym wstydem.
A jak mowisz Akwizgran,to mow tez Colonia Caudia albo Londonium.Mow Vilnius,
a nie Wilno,bo to nie polskie miasto.
A jesli chodzi o Slask,to zapomniales panowania Austryjakow.To nie Niemcy?Öster -Reich?A Czesi byli zawsze bratankami Polakow,alo kumplami Niemcow?
I historia Czech wskazuje na powiazania kulturalne i ekonomiczne z Polska??
albo Niemcami?
A dla ciebie dalej Slazacy to Polacy,ale zdrajcy??
A z tym poczatkiem to sie zgodze.Polacy zrobili kiedys tam tysiac lat temu poczatek...i nic wiecej.

Tak, pamietam bardzo dobrze te okolice z racji moje pracy w terenie pod koniec
lat szescdziesiatych. Bardzo czesto napotykalem pozostalosci prac ziemnych pod
nie dokonczona ( a raczej zaczeta) planowana autostrade w okolicach Polanow,
Polczyn Zdroj, Drawsko-Zlocieniec, Czaplinek, Wegorzyno - Insko, Miastko,
Bobolice, Bytow, Szczecinek itd... Pomorze Zachodnie ( zaczynaja nazwy
miejscowosci wychodzic z pamieci). Pamietam szeroki rozmach prac ziemnych,
duze nasypy pod przyszla nawierzchnie, zasypane mokradla oraz bagniste
tereny. Z wielka fascynacja przygladalem sie swietnie rozwiazanym pracom
ziemnym na terenach podmoklych. Juz w tym czasie wiekszosc odcinkow zaczynal
porastac las.

Nie ktore odcinki byly wprost niebezpieczne, gdyz zywiol bagienny zaczal
niszczyc i podmywac nasypy. Moze ktos to widzial i wie gdzie to sie znajduje -
nie pamietam juz w jakim to bylo miejscu - w poprzek jeziora postawiono
potezne betonowe slupy pod przyszly most. Sterczaly z wody jak kikuty i robilo
to dosc upiorne wrazenie.

Pozniej wyjechalem z Polski. Pamietam, kiedys spotkalem w Kanadzie, rodowitych
Niemcow z tych terenow i potwierdzili o pracy przymusowej jencow wojennych
jako sila robocza.

NIe mam zadnych zdjec z tego okresu, nie moglem robic z racji mojej pracy
terenowej....w kazdym badz razie rozmach prac ziemnych robil imponujace
wrazenie...

Pamietam rowniez miejscowosc Krag - gdzies to bylo w okolicach Polanow-Kepice
Slawno ( prosze poprawic jesli sie myle) z piekna zabudowa palacowo-zamkowa
jak rowniez opuszczona kaplice junkrow. Tam wielkie wrazenie robily napisy
oraz podane stopnie wojskowe - pochowani to byli marszalkowie pruskiej armii.
Jeszcze w dobrym stanie kaplica oraz trumny tam sie znajdowaly.

W tych okolicach - chyba Warcino? - znajdowala sie siedziba glowna Bismarcka,
skad prowadzil polityke Reichu...

pozdrawiam...

Może przedstawie kilka plusów Torunia:

1.
Wielkość miasta

Toruń liczy 210 tys mieszkańców.Powierzchnia miasta wynosi okolo 116 kilometrów kwadratowychi.Toruń jest zaliczany do dużych miast Polski.
Miasto zapewnia wiele form rozrywki i wypoczynku.Może poszczycić się 150-ma barami,restauracjami i knajpkami na samym tylko starym mieście.
Miejscami godnymi odwiedzin są między innymi Teatr Wilama Horzycy,Teatr Baj Pomorski,Planetarium,System Fortyfikacji (Twierdza Toruń),Ogród Zoo,przepiękny park na Bydgoskim Przedmieściu,planty,i oczywiście samo stare miasto z jego licznymi zabytkami.
Miasto jest podzielone na szereg dzielnic,otaczających stare miasto.Są wielkie blokowiska,jak i kameralne,atrakcyjnie położone osiedla domków jednorodzinnych.

2.
Komunikacja

Do Torunia można dojechać koleją bezpośrednio ze wszystkich dużych miast w Polsce.
Przez Toruń przebiegają bezpośrednie, główne linie w kierunku Poznania, Olsztyna (Dworca Toruń Miasto i Toruń Wschodni) oraz Bydgoszczy i Kutna (Warszawy).

Toruń jest jednym z ważniejszych w krajów węzłów drogowych. Przez miasto przebiegają trzy drogi krajowe i międzynarodowe:
Nr 1 (międzynarodowa E75)
Nr 10
Nr 15

Przez Toruń będzie przebiegać autostrada A1, która połączy północny i południowy kraniec Polski.
Odcinek o długości 12 kilometrów już istnieje i obecnie pełni role wschodniej obwodnicy miasta.

Trwają prace nad przystosowaniem lotniska Aeroklubu Pomorskiego do obsługi ruchu pasażerskiego.

3.
Polożenie.

Atutem Torunia jest jgo centralne położenie na mapie Polski.

Odległości z Torunia do ważniejszych miast Polski:

Bydgoszcz - 50
Ciechocinek - 25
Częstochowa - 289
Gdańsk - 180
Katowice - 350
Kraków - 421
Łódź - 161
Olsztyn - 173
Poznań - 151
Szczecin - 309
Warszawa - 210
Wrocław - 279
Zakopane - 491

Miasto jest położone w kotlinie toruńskiej.Od północy graniczy z terenami Ziemi Chełmińskiej , od południa Kujawami i Ziemią Dobrzyńską na wschodzie.
Jest również doskonałym miejscem wypadów do atrakcyjnych okolicznych miejscowości:
Golub-Dobrzyń (42 km)
Ciechocinek (24 km)
Chełmno (45 km)
Biskupina (92 km)
Kruszwica (52 km)
Brodnicy (65 km)
Inowrocławia (38 km)

Zapraszam więc wszystkich do odwiedzenia naszego starego,pięknego miasta.

Czy mamy dziękować do końca świata?
Gość portalu: Iron napisał(a):

> no nieźle tylko że gdybyśmy my nie protestowali Toruń byłby powiacikiem bez
> absolutnie ŻADNYCH instytucji państwowych bo chyba nie wierzysz że Gdańsk by
> wam dał urząd marszałka czy sejmik???

Bleeee. To ciągłe wyrzygiwanie Toruniowi, że bydgoskie budziki "załatwiły" mu
instytucje jest dokładnie tak samo upierdliwe jak toruńskie żądania "przeprosin
za wywózki". Ani wy nie musicie przepraszać, ani my dziękować. I skończmy z tym
do cholery!

Budziki dzwoniły, żeby Bydzia była wojewódzka, a nie powiatowa w woj. pomorskim.
Koniec, kropka. Tylko tyle i aż tyle. A Toruń na to, OK możemy tworzyć z Bydzią
wspólne województwo, ale pod jednym warunkiem: skoro B. wojewódzka, to i T.
wojewódzki, czyli podział instytucji. Natomiast, Toruń nie miał NIC PRZECIWKO
"byciu powiacikiem" w woj. pomorskim. ROZUMIESZ TO? I to zarówno w wariancie, że
Bydzia też byłaby powiacikiem w woj. pomorskim (a już tym bardziej
wielkopolskim), jak i w wariancie, że Bydzia tworzy "kadłubowe" woj. kuj.-pom.
bez Torunia. Takie są fakty.

Moja subiektywna ocena faktów jest natomiast taka: obojętnie jakie były naprawdę
ówczesne intencje polityków wyszło na to, że Toruń zgłaszając akces do
pomorskiego sprytnie rozegrał tę partię, bo zyskał w ten sposób kartę
przetragową. KujPom w kształcie rogalika, tj. bez Torunia, by nie powstał, więc
B-cz musiała pójść na ustępstwo, tj. zaoferować instytucje samorządowe w zamian
za rezygnację T. z secesji.

Natomiast gdyby Toruń wraz z Bydzią solidarnie walczył o KujPom, to po wygranej
walce, bydzianie pięknie by nam podziękowali, po czym powiedzieli: fajnie, że
nas poparliście, a teraz wracajcie na swoje mejsce w szeregu, tzn. na miejsce
"powiacika" w woj. bydgoskim (czy kuj.-pom. - jak zwał, tak zwał, nieważne). No
bo niby dlaczego B. miałaby się dzielić władzą? Z wdzięczności za to, że na
toruńskim rynku też dzwoniły budziki??? Wolne żarty!!!

Morał: tam gdzie jest polityka nie ma miejsca na sentymenty i "wdzięczność".
Tak więc ani wy nie bylibyście nam wdzięczni za poparcie w walce o KujPom (co
byśmy dostali w zamian?), ani wy nie liczcie na wdzięczność za "podarowanie" nam
instytucji samorządowych.

Krzyżak

Gość portalu: Iron napisał(a):

> no nieźle tylko że gdybyśmy my nie protestowali Toruń byłby powiacikiem bez
> absolutnie ŻADNYCH instytucji państwowych bo chyba nie wierzysz że Gdańsk by
> wam dał urząd marszałka czy sejmik???

Bleeee. To ciągłe wyrzygiwanie Toruniowi, że bydgoskie budziki "załatwiły" mu
instytucje jest dokładnie tak samo upierdliwe jak toruńskie żądania "przeprosin
za wywózki". Ani wy nie musicie przepraszać, ani my dziękować. I skończmy z tym
do cholery!

Budziki dzwoniły, żeby Bydzia była wojewódzka, a nie powiatowa w woj. pomorskim.
Koniec, kropka. Tylko tyle i aż tyle. A Toruń na to, OK możemy tworzyć z Bydzią
wspólne województwo, ale pod jednym warunkiem: skoro B. wojewódzka, to i T.
wojewódzki, czyli podział instytucji. Natomiast, Toruń nie miał NIC PRZECIWKO
"byciu powiacikiem" w woj. pomorskim. ROZUMIESZ TO? I to zarówno w wariancie, że
Bydzia też byłaby powiacikiem w woj. pomorskim (a już tym bardziej
wielkopolskim), jak i w wariancie, że Bydzia tworzy "kadłubowe" woj. kuj.-pom.
bez Torunia. Takie są fakty.

Moja subiektywna ocena faktów jest natomiast taka: obojętnie jakie były naprawdę
ówczesne intencje polityków wyszło na to, że Toruń zgłaszając akces do
pomorskiego sprytnie rozegrał tę partię, bo zyskał w ten sposób kartę
przetragową. KujPom w kształcie rogalika, tj. bez Torunia, by nie powstał, więc
B-cz musiała pójść na ustępstwo, tj. zaoferować instytucje samorządowe w zamian
za rezygnację T. z secesji.

Natomiast gdyby Toruń wraz z Bydzią solidarnie walczył o KujPom, to po wygranej
walce, bydzianie pięknie by nam podziękowali, po czym powiedzieli: fajnie, że
nas poparliście, a teraz wracajcie na swoje mejsce w szeregu, tzn. na miejsce
"powiacika" w woj. bydgoskim (czy kuj.-pom. - jak zwał, tak zwał, nieważne). No
bo niby dlaczego B. miałaby się dzielić władzą? Z wdzięczności za to, że na
toruńskim rynku też dzwoniły budziki??? Wolne żarty!!!

Morał: tam gdzie jest polityka nie ma miejsca na sentymenty i "wdzięczność".
Tak więc ani wy nie bylibyście nam wdzięczni za poparcie w walce o KujPom (co
byśmy dostali w zamian?), ani wy nie liczcie na wdzięczność za "podarowanie" nam
instytucji samorządowych.

Krzyżak

Dzięki za lekcję! Wnioski sam wyciągnę!

Ten projekt odbieram jako próbę reanimowania Torunia jako miejsca, gdzie
rozgrywają sie ważne dla województwa wydarzenia. Od dawna już tak nie jest, a
ponieważ w rozumieniu obowiązującej ustawy samorządowej marszałek ma niewiele
do gadania, więc U.Marszałkowski usiłuje sobie umaić własną stolicę. Nawet na
mapach fizycznych Polski, ktore ostatnio widziałem odeszło sie juz prawie
zupełnie od zaznaczania Torunia jako drugiej stolicy. Stąd sejmik wypycha do
tego miasta co bardziej efektowne projekty, które idą z duchem czasu, np.
centrum transferu technologii (na to Unia da kasę), a z naszego miasta chcą
zrobić chyba tylko przelotówkę wschód-zachód i północ-południe- bo przecież
marszałek nie ma żadnego wpływu na powołanie w B. np. uniwerku (musi o to
zawalczyć miasto Bydgoszcz i tutejsze uczelnie, wsparcie Unii raczej
wykluczone).

Na pocieszenie dla Bydgoszczy, projekty są jedynie projektami. Miasto na pewno
się obroni jako niekwestionowana gospodarcza i kulturalna stolica Kujaw i
Pomorza. Na to Urząd Marszałkowski nic nie poradzi. Szkoda tylko, że w zamian
za uprzejmośc Bydgoszczy, która zrzekła się części należących się jej urzędów,
banda idiotów z naczelnym pajacem Achramowiczem na czele, którego każde
wystąpienie jest tak żałosne i dęte, że przykro sie robi na myśl, że w ponad 2
milionowym województwie nie znalazł sie na to stanowisko ktoś bardziej
rozgarnięty i przedsiębiorczy, usiłuje podsycać lokalne antagonizmy przez tak
jaskrawe lekceważenie Bydgoszczy i jej roli w rozwoju województwa zgodnie z
zasadami nowej gospodarki.

Gdyby samorząd województwa dynamiczniej działał na rzecz zintegrowania
Bydgoszczy i Torunia w jeden organizm miejski, wtedy usytowanie projektowanych
instytucji naprawdę nie miałoby znaczenia- służyłyby one obydwu miastom.
Tymczasem obecnie integracja jest jedynie hasłem, o którym pięknie sie
dyskutuje na seminariach naukowych, a w praktyce arbitralne i ewidentnie
krzywdzące dla Bydgoszczy decyzje Urzędu Marszałkowskiego są przyczyną rosnącej
niechęci mieszkańców, instytucji i samorządów tych miast.

Pięknie! Masz przekonujące argumenty i piszesz mądrze.Jak się temu panu nie
podoba ta dzielnica to niech zaproponuje komuś zamieszkać albo sam zamieszka w
okolicach Kurkowej,Jedności Narodowej,Pomorskiej,Nowowiejskiej,Brochowie czy w
blokowiskach zdala od parku.Tam też stawiają domy ale tam są gorsze i brzydsze
miejsca od naszej dzielnicy.Więcej elementu i prawie zero zieleni i skażone
powietrze{wystarczy popatrzeć na mapkę zanieczyszczenia powietrza i porównać je
w tych dzielnicach i w naszej}.Przedmieście Oławskie ma przed sobą przyszłość i
niemałe perspektywy rozwoju,ta dzielnica staje się coraz bardziej komfortowa i
zadbana i nie da się tego zakwestionować.W nietak odległej przyszłości
mieszkanie w niej będzie w kręgu marzeń niejednj osoby i mieszkania tu będą
drogie jak w zadbanej starej Berlińskiej dzielnicy.O chałas na Traugutta nie ma
się co martwić bo obwodnica{autostradowa,wschodnia,śródmiejska} zrobi swoje i
za parę lat znikną z niej Tiry bo będzie dla nich zakaz wjazdu do miasta poza
tymi dostawczymi do miasta.Alkocholizm,napady,huligaństwo czy inne patologie są
zanikającymi zjawiskami.W przeciwieństwie do blokowisk czy np.okolic
Śródmieścia i Dw .Głównego żyje tu się spokojniej,tu nie ma tylu subkultur co
tam.Bronię tej dzielnicy bo mieszkam tu od urodzenia i wiem jak jest,widzę jak
się zmienia,słowo "trójkąt bermudzki" odchodzi w niepamięć.Ja mieszkam od tego
domu ze 150 m po drugiej stronie naprzeciw szpitala i chwalę sobie dostęp do
centrum,dworca,komunikacji miejskiej,do ogromnych terenów zielonych jakich
mieszkańcy tych wymienionych ulic mogą nam pozazdrościć,bliziutko mam na
ogródek w pobliżu Niskich Łąk.Jestem biegaczem amatorem{Dzidka!,możemy kiedyś
pobiegać razem},dużo trenuję dla satysfakcji,zdrowia i biorę udział w licznych
zawodach i maratonach we Wrocławiu,na terenie kraju a nawet za granicą i te
tereny dla mnie są jak marzenie.Rzeka nie jest brzydka,trzeba tylko ją
oczyścić,wyregulować i nie prawdą jest,że nękają nas z jej powodów latem komary
poza powodzią w 1997 roku.Wzdłuż niej powstanie promenada spacerowo-rowerowa i
będzie pięknie.Ktoś kto tu nie mieszka a jedynie słucha plotek to nie powinien
się wogle na temat komfortu mieszkania w tej dzielnicy wypowiadać.

Byłem w Sejnach, i to nawet dwa razy. Z tym, że tylko po kilka godzin, ale za to raz się zdążyłem upić. Na szczęście instynkt samozachowawczy nie opuścił mnie i tym razem, i udało mi się jakoś dotrzeć na przystanek PKS-u, gdzie przez godzinę podziwiałem napis 'J...ć Litwinów!'. Od razu poczułem, że jestem wśród swoich. Za drugim razem z Sejn udaliśmy się w stronę przejścia Hołny Mejera, gdzie udało nam się przedostać na litewską stronę nie spotykając żadnych litewskich celników. Prawdopodobnie w tym czasie nasi dziarscy pograniczniacy przeprowadzali jakąś akcję odwetową. Trochę się wtedy jednak zdziwiłem, że nikt nas nie zaczepia. I jak na horyzoncie zobaczyłem jakieś budynki to stwierdziłem, że tam to już na pewno czekają na nas celnicy. Nic bardziej błędnego, to była stacja benzynowa, byliśmy już po właściwej stronie. Zatrzymaliśmy umowiony wcześniej autobus, daliśmy w łapę kierowcy, i po trzech godzinach piliśmy już piwo Kalnapilis w Wilnie.

Zelwa też piękne miejsce. Właśnie tam po raz pierwszy piłem piwo Rastenburg, jakiż to był wspaniały wstęp do rozmowy o tym co było w dawnych czasach... Ale nie rozbiliśmy się nad Zelwą, tylko nad Jeziorem Pomorze. Ale fakt, że kawałek dalej nad Zelwą na polu namiotowym były chyba tylko dwa namioty. I jeszcze miły pan, który objeżdżał swoim gazikiem pobliskie pola namiotowe i kasował za nocleg. Ależ się gość zdziwił jak nas tam zobaczył. Dwa dni wcześniej spotkał nas nad Jeziorem Płaskim, gdy właśnie zaczynaliśmy libację na zaimprowizowanym stoliku. Wódka, ogóreczki, chleb, sardynki w oleju. To było życie! A pod dwóch dniach poznał nas po ilości butelek przypadającej na jedną osobę. A jak z rozmowy z nami wyszło, żeśmy na piechotę do Zelwy doszli to od razu znaleźliśmy wspólny język. Jak to pozory potrafią jednak mylić...

W Puszczy Augustowskiej spędziłem najpiękniejsze lata swojego życia. Każde miejsce kojarzy mi się z czymś miłym i przyjemnym. Choćby Przewięź! Trzy dni na polu namiotowym, gdzie 90% to byli dresiarze. Ech!... Rudawka!
tam dokonaliśmy bodaj najważniejszego zakupu swojego życia - Komandos Strong. Długo by tak wymieniać...przepraszam, wzruszyłem się...

Autonomiiiiiii!!!!!!!!!!
Bravo, bardzo dobry post, Felix!

> Pomorzanie byli zawsze dumni ze zwiazków z ukochaną Polską. Czy
> jednak Polska chce Pomorza?.

No niezupelnie.
To Polska od wczesnego sredniowiecza napadala na Pomorze, w wyniku czego
panstwo wschodniopomorskie ze stolica w Gdansku pod koniec XIII w. utracilo
niepodleglosc.

Pozniej wzgledna niezaleznoscia cieszyl sie jedynie Gdansk- i z jakim skutkiem?
Byl jednym z najbogatszych miast w Europie i na swiecie!
A jak jest dzisiaj, pod rzadami mazowieckich okupantow???

> A może nie ma dla nas miejsca w umysłach
> warszawskich urzędników. W takim razie niech oni nie siegają po nasze
> pieniądze. Gwarantuję. Pomorzanie poradzą sobie z budową autonomicznego
> suwerennego ekonomicznie regionu.

Woj. pomorskie wg rozmaitych raportow (chocby raporty "Rzeczypospolitej")
uchodzi za najatrakcyjniesze lub jedno z najatrakcyjniejszych ekonomicznie
wojewodztw. Na scislym zwiazku z Polska jedynie tracimy. Jezeli tak dalej
pojdzie to zrobia z nas drugie Podlasie.

Jedyna szansa na poprawe jest daleko posunieta autonomia z wlasnym skarbem,
parlamentem i rzadem, na wzor chocby Katalonii.

> Polsko czy Pomorze jest tobie potrzebne?. Pomorzanie czy jesteśmy ciężarem
> Polsce?.

Spojrzmy prawdzie w oczy: jestesmy polska kolonia, ktora Warszawa od lat doi
jak dojna krowe.
A potem wiesniactwo warszawskie za ukradzione nam pieniadze przyjezdza do
naszego pieknego kraju na wczasy (bo u nich jest taki syf, ze nie moga tam
wytrzymac) i szerza to swoje chamstwo, zarozumialstwo i smieca tak jak u siebie.

Jestes patriota? Popieraj autonomie naszej Ojczyzny- Pomorza!

Pomorzanin

jarohu napisał:

> Zoppoter - Daleki jestem od dzielenia świata na psie kategorie "swój-obcy".
> Jeśli już, to jednak za wybitnie obcą naleciałość uznaję
> pseudogotyckie "zamczysko" Hitlerjugend na Biskupiej Górce. Zaleta Gdyni
> polega
> na tym, że jest rzadkim przykładem kompletnego braku takich zdecydowanych
> obcości.

Napisałeś: "Cechą szzcególną Gdyni jest brak obcych naleciałości (w
architekturze). To na ex pruskim Pomorzu niezwykła rzadkość."
Zrozumiałem powyższe jako uznanie pruskiej architektury za obcą naleciałość w
naszych stronach, z czym na pewno się nie zgadzam. Jeśli zrozumiałem Cie źle to
przepraszam.
Z kolei przyklad hitlerowskiej gigantomanii na Biskupiej Górce w Gdansku jako
ilustracja tych obcych naleciałości uważam za trafiony, ale... nie jedyny.
Uważam, ze podobnie obce są budowle stalinowsko-socrealistyczne, a od tych
Gdynia nie jest wolna, czego Dworzec Główny przykładem jaskrawym jest.

> Sam zuważyłeś, że jedank dojeżdżając do Gdyni są piękne widoki. Obawiam się,
> że
> w Polsce przeważają jednak miasta gdzie są same brzydkie widoki z okna
> pociągu.

To sie zgadza, ale te gdyńskie widoki to dzieło przypadku. We wskazanych przeze
mnie miejscach nie ma po prostu technicznej mozliwości oszpecenia widoku... Tam
gdzie oszpecić się dawalo, tam jest oszpecone. Gdynia ma szczęście, że jest
połozona na pofałdowanym terenie i część torów leży na wysokich nasypach.

No cóż, Gdynia to z pewnością więcej zalet niz wad, ale te wady jednak
istnieją. Niestety w samych jej (niektórych) mieszkańcach. Wandalizm i te
paskudne widoki w okolicach kolei i na kolejowych obiektach, a także w
blokowiskach północno-zachodniej Gdyni, to przecież dzieło gdynian... Obawiam
się, że pod tym względem Gdynia nie jest ani gorsza ani lepsza od innych miast
w Polsce.

A jacyś chętni z Pomorza lub Kujaw są??? Tu też bywają piękne miejsca do
wspólnych wypadów.
Pozdrówka

Bydgoszczanie nie pracowali na stanowiskach zwalnianych osób!
Nie wiem jak ma się zwolnienie pracownicy np. księgowości, która
nie ma odpowiednich kwalifikacji do zatrudnienia kogoś w dziale
marketingu czy administracji.

Zwolnione osoby rzeczywiście długo pracowały na swoich
stanowiskach, ale nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, jeśli
popełnia się karygodne błędy np. jeden ze zwolnionych
pracowników podjął decyzję o dokonaniu w 2002 roku szeregu
napraw znajdującej się w posiadaniu firmy Nyski (wartości
samochodu 1000 PLN)- napraw za ponad 11 000 PLN.
Nie było czystek, były zwolnienia uzasadnione merytorycznie.
Tylko przyzwoitość Ślósarka uchroniła niektórych przed
zwolnieniami dyscyplinarnymi.

Wydaje mi się oczywiste, że Ślósarek wygrywający konkurs (72 na
75 punktów - następny wynik to bodaj 56 punktów) i realizujący
rzetelnie przedstawiony plan został zwolniony tylko z jednej
przyczyny - za zatrudnienie bydgoszczan. Sprawa jest na tyle
oczywista, iż z tego, co wiem, niedługo wpłynie do sądu stosowny
pozew.

Bydgoszczanie mają dokumenty i dowody na potwierdzenie swoich
słów. Dodam, że dokumenty nie "sfabrykowane" przez działającą
obecnie w wielkim pośpiechu komisję "śledczą". Władze miasta
wprost przyznają się do dyskryminacji, nawet jeśli pozytywnej.

Na koniec, dla dodania całej sprawie pikanterii, konferencja, na
której spotkali się po raz pierwszy zwolnieni "bydgoszczanie" z
Ślósarkiem “Rynek pracy w Unii Europejskiej: Perspektywy
zatrudnienia tłumaczy”, która odbyła się 14 marca 2003 roku w
Toruniu, była objęta honorowym patronatem przez Prezydenta
Torunia Michała Zaleskiego, Prezydenta Bydgoszczy Konstantego
Dombrowicza, oraz Wojewodę Kujawsko-Pomorskiego Romualda
Kosieniaka. Konferencji, która miała być widomym znakiem, iż w
obliczu rychłej integracji na skalę europejską stare
resentymenty nie mają miejsca.

Pan Prezydent Zaleski naprawdę pięknie przemawiał na otwarciu
konferencji.

W planach na ten dzień był Gdańsk. Był. :)
Rzut oka na mapę i szybka zmiana planów: będzie Grudziądz i Chełmno!
PKP 4:59 z Piły do Bydgoszczy (6:23), stamtąd o 7:31 do LAskowic Pomorskich (o
8:20) i dalej do Grudziądza: 9:41- 10:11
W Chełmnie nie ma stacji PKP, dlatego dalsza część podróży będzie PKSem (dworce
około 5 minut od siebie w linii prostej), Grudziądz- Chełmno np. 11:30- 12:30
lub 12:00- 13:30.
W Grudziądzu nie ma przechowalni bagażu na żadnym z dworców (niestety) ale na
szczęście Dyżurny Ruchu z PKS zgodził się przechować "większego garba". :)
Godzinka na Grudziądz to zdecydowanie za mało: mnóstwo zakamarków, detali
architektonicznych, miejsc. Jednak co zobaczyłam i co sfotografowałam to
moje! :)
Chełmno: skończył się film w aparacie, a szkoda, bo starówka, mury, etc. warte
conajmniej filmu! :)
Godzinak z minutami to również niezbyt wiele na to miasteczko.
To są właśnie minusy podróżowania spontanicznego, pod wpływem emocji chwili.
Ciężko zobaczyć wszystko dokładnie, a część tylko zaostrza apetyt na to, by
wrócić, by spędzić co najmniej dzień, by wchłonąć chociaż troszkę atmosfery
danego miejsca.
Cóż...
Szybciutki powrót do Grudziądza (14:40- PKS), jeszcze szybsze odebranie plecaka
(z dużym podziękowaniem za przechowanie), i bieeeeeeeeeeegiem na PKP do
torunia, by stamtąd do Olsztyna.
Cud Boski i skrzypce udało się! (PKP do Torunia odjazd 15:41, a PKS Chełmno-
Grudziądz jedzie ca godzinkę...- ten ciut przyspieszył...)
Grudziądz- Toruń 15:41- 17:06, Toruń- Olsztyn 18:48- 21:00
Są późniejsze połączenia, ale schroniska kończą przyjmowanie gości o godz. 22ej
i dlatego musiałam tak właśnie.

OLSZTYN- pierwszy rzut oka i ... pięknie tu jest!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Do wszystkich palantów oraz ludzi mądrych...
Pytanie dotyczy Rzeszowa, co my Lublinianie sądzimy o Rzeszowie, a nie
porównania tych miast, czy rzucanie obelg do kilku innych jeszcze miasteczek,
czy miast wojewódzkich.
Rzeszów to miasto ładne w centrum, z przyjemnymi uliczkami, ludzie sympatyczni
i wredni w takiej samej proporcji jak w całej Polsce, czyli ani na plus, ani na
minus. Palantów rozumiem przez tych zakompleksionych "człowieczków", którzy
odbierają prawo miastom do bycia stolicami województw itd. itp. Każde miasto ma
do tego prawo i nadaje się do tego. U Gdańszczan kompleksy przejawiają się
nienawiścią do woj. kujawsko-pomorskiego (chcieliby mieć je w
swoim "królestwie") i do Warszawy, która wsadziła Elbląg do pomocy Olsztynowi
(a to riposta dla tego zarozumiałego Olsztynianina), który jest zbyt mały i za
biedny, żeby "pociągnąć" samodzielnie województwo. Dla was zakompleksione
ćwoczki z Lublina, mam inną ripostę..."mądrzy" to wy nie jesteście (ja też, bo
ja też jestem z Lublina, ale mam inne zdanie i umiem czytać pytania tak mi się
wydaje), jak możecie porównywać to miasto z Rzeszowem? Z Krakowem? Z Olsztynem?
Jak was pytają co sądzicie o Rzeszowie, to powiedzcie co sądzicie o Rzeszowie
pod kątem Rzeszowa, a nie Lublina. Po co ta bezsensowna i idiotyczna gra "kto
jest lepszy"? A gó.. jesteśmy lepsi z naszym zapyziałym miastem (kocham je i
szanuję i niesamowicie mi się podoba <mieszkam tymczasowo w Gdańsku i cholernie
tęsknię do Lublina>), syfiastym dworcem PKS i pięknym PKP. Co z tego, że mamy
jedną z piękniejszych starówek w Europie (takiego charakteru nie ma żadna
inna), skoro władze mają to daleko w ... tyłku i nic z tym nie robią, co z
tego, że mamy XVII, XVIII i XIX wieczne, prześliczne pałace, skoro nikt o nich
nie wie spoza Lublina? Co z tego wszystkiego, że jest to śliczne, urocze i
przytulne miasto, skoro dajemy taką wizytówkę jak to forum chociażby? Czy nie
lepiej docenić to co można zobaczyć i poczuć w Rzeszowie, Poznaniu, Wrocławiu,
Zaklikowie i Krężnicy Jarej niż porównywać i twierdzić, że wszystko to dziura
beznadziejna, a Lublin to pępek świata? Ja się cieszę z każdego pobytu w
Rzeszowie, poznałem tam sympatycznych ludzi, kilka ciekawych miejsc, a Lublin w
sercu moim zostaje nietknięty. Czy nie lepiej powiedzieć dobrze o Rzeszowie?
Zasługuje na to, uwierzcie. A jak ktoś zada pytanie, co sądzicie o Lublinie, to
wtedy się popiszcie, ale nie porównując, tylko opisując. Pozdrawiam serdecznie
Rzeszowian i polecam to miasto do zwiedzenia i nie tylko...

Swego czasu jeździłam tam rok po roku na wakacje.

Świętouść to camping, na którym można tez wynająć domki (ale bardzo drogo) oraz
przystanek PKS. Oto cała miejscowość.
Camping jest fajny, duży, są dwa budynki z sanitariatami, kiosk ruchu,
spożywczak, jakaś świetlica z TV. Może się coś jeszcze ostatnio "okociło", o
czy nie wiem. ;-)

Ogromny plus za ciszę i spokój.
Jeszcze większy za pustą, dużą, piaszczystą, czyściutką plażę i czyste morze,
piękne klify.
Nad morze z ośodka bezpośrednie zejście - nie trzeba daleko dźwigać klamotów -
bo tego zawsze dużo - koc, parawan...

Jak odejdziesz kilka metrów od zejścia na plażę będziesz miała puściutką plażę,
bo goście campingowi rozkładają się głównie koło schodków.
Acha! Zapomniałabym. Po drugiej stronie drogi w lesie jest jeszcze czasem jakaś
kolonia lub obóz harcerski, ale nawet jak na te dwa ośrodki to jest i tak
wystarczjąco plaży.

Do Międzywodzia jest chyba z 5 kilosów, tam jest więcej ośrodków, sklepów,
smażalnie, Poczta - takie małe miasteczko i nawet można zalew (ten, który jest
w Kamieniu Pomorskim) zobaczyć i siąść na małym pomościku.
Dalej z 5 km jest Dziwnów - już duże miasto i jest tam wszystko, stacja
benzynowa, port, księgarnia...
Potem z 5 - Dziwnówek - mała mieścina z ośrodkami, kilka smażalni, nic
ciekawego.

Polecam!
Ja tam nie jadę tylko dlatego, że namiot i przyczepa już mi się znudziły, wolę
domki, ale tu za drogie.
Nie ukrywam jednak, że Świętouść to dla mnie zawsze ideał i raj i takiego
miejsca jak to ciągle szukam...

Jak masz jeszcze jakieś pytania, pisz na priva.

Kaskada na trzecim miejscu w Poznaniu
Super, że tak piękny sport jak Rugby rozwija się i w tym mieście.
Oby tak dalej i mam nadzieje, że urzędnicy stolicy pomorza
zachodniego w końcu się ogarną i zobaczą na co należy przeznaczać
pieniądze i komu udzielać pomocy!!!

"Nothing lasts forever..." by Jayin
A propos wątku "Kolejna kamienica znika..." oto taki cytat:

***
Była raz sobie w Łodzi taka mała kamieniczka. Z balkonem. Niezamieszkała,
obdrapana, z tablicą: "Do wyburzenia". No, to wiadomo, że za jakiś czas jej
nie będzie. Świadomość przemijania zakodowana, bo uprzedzona informacyjnie.
Brzydka była, ale za czasów swej kamienicznej młodości musiała być bardzo
urokliwym domem - i coś z tego uroku zostało jej nawet w tej brzydocie
opuszczonej.
Co dzień widziałam i kamieniczkę i balkon. A na balkonie stała nawet skrzynka,
w której - mimo braku mieszkańców - z uporem rosły wciąż jakieś kwiatki. Takie
znajome miejsce, o którym można było sobie pomyśleć "Ciekawe jak tam się
mieszkało? Kto tam żył?". Zwyczajnie - dywagacje urbanistyczne.

Aż nagle ("nahle!" rzec by nawet można) - kamieniczkę wyburzają. Teraz są same
gruzy, niedługo nie będzie już nawet ich.

Balkonu i kwiatków na nim już nikt nie będzie oglądał.
Smutne w jakiś sposób, chociaż od początku było wiadomo, że kiedyś ta
kamieniczka zniknie.

"Nothing lasts forever
even..."
***

Taki tekścik znalazłem na stronie Jayin, obecnie mieszkającej i pracującej w
Łodzi (w Stołecznym Mieście Uć, jak to ona pisze). Pochodzi z Pomorza i
nieustannie do niego tęskni. Mówi, że Łódź dość często nastraja ją smutno, ale
(i to warto docenić!) jeśli gdzieś opisuje nasze miasto to właśnie pod kątem
tego co dobre, nietuzinkowe, pozytywnie zaskakujące, a czasem piękne :)

Okazało się, że ten tekst mówi właśnie o kamieniczce na rogu Zielonej i
Wólczańskiej!

Gość portalu: Lechita napisał(a):

> Wcale nie jest tak ze Polski poza Wielkopolska nienawidze. Jest wiele super
> ciekawych i przepieknych miejsc w Polsce. Gory, mazury, morze. Polska to
> piekny kraj. Niestety wszystkim rzadzi ogromny pasozyt. Warszawa. To miasto-
> pasozyt wyssalo juz z calego kraju ogromna kupe pieniedzy. Caly kraj zmuszony
> jest utrzymywac wszawke. Wszawka wtraca sie do doslownie wszystkiego. Bierze
> pieniadze, blokuje inwestycje, kradnie firmy. Pora wreszcie sie obudzic. Dla
> Wielkopolski nie ma wielkiej przyszlosci w III RP. Musi powstac albo
> Federacja suwerennych polskich regionow, albo Wielkopolska powinna sama
> postarac sie o suwerennosc jesli Slask i Pomorze nie stana po naszej stronie
> w konflikcie z wszawka.
>
> Wielkopolska to region o bogatej przeszlosci. Piasci pochodza z Wielkopolski.
> To jest kolebka naszego narodu. Wielkopolska to tez kolebka etosu pracy.
> Kiedy w Wszawce panowaly (i caly czas panuja) korupcja i cwaniactwo,
> Wielkoposlka zyla (i zyje) praca i prawem. W Polsce Federalnej Wielkopolska
> miala by dobra przyszlosc. W Polsce gdzie wszystkim rzadzi pasozyt wszawka
> Wielkopolska wielkiej przyszlosci nie ma.
>
> Wielkopolska. Jak powinna wygladac suwerenna Wielkopolska?
>
> Geografia i administracja: Wracaja do Wielkopolski miasta ktore byly nam
> odebrane aby nasz region oslabic. Wraca Gorzow i Wielkopolska ma granice z
> UE. Wraca Bydgoszcz. Glowne miasta to Poznan, Bydgoszcz, Gorzow, Kalisz,
> Konin, Leszno, Gniezno. Stolica w Poznaniu. Panstwo Wielkopolskie mozna
> podzielic na woj. Bydgoskie, Poznanskie, Gorzowskie, Ostrowskie.
>
> Herb: Stary Orzel piastowski Mieszka I i Bolka Chrobrego, wielkich
> Wielkopolan.
>
> Jezyki: Polski i Gwara Poznanska. Gware poznanska trzeba zaczac uczyc w
> szkole. Niestety nasza gwara zanika, trzeba cos zrobic zeby nastepne
> pokolenia jej nie zapomnialy.
>
> Hymn: Nie mam pomyslu na hymn wielkopolski. Na starej ludowej muzyce sie nie
> znam, ale cos ladnego sie znajdzie. Albo cos nowego.
>
> Flaga: Bialo-czerwona z piastowskim orlem.
>
> czekam na wasze opinie i propozycje.

Ble, ble, ble...Lechita, czy czasem nie przedawkowałes któregoś z przypisanych
ci przez lekarza leków?

Czytam Wasze posty i myślę sobie, że uczciwość wymaga bym opisał okoliczności
naszego przyjazdu na Roztocze, bo z pewnością miały one pewien wpływ na to jak
się tam czuliśmy i jaka była percepcja Roztocza. Po pierwsze całkowicie nie
udał nam się pierwsza kwatera w Zwierzyńcu, byliśmy niezadowoleni do tego
stopnia, że po jednym dniu uciekliśmy stamtąd i pojechaliśmy do Suśca. Tam
udało nam się wynająć pokój na cztery tylko dni w Ośrodku należącym do PKP, tuż
na skraju Puszczy Solskiej. Warunki w Ośrodku były porządne. Wieczorami
otwieraliśmy okno i wdychaliśmy niesamowity zapach lasu, ale to skończyło się
po tych czterech dniach i nie mogliśmy już znaleźć zadowalającego nas miejsca
do zamieszkania; albo były zajęte, albo nam nie odpowiadały. Drugą
okolicznością, i myślę, że bardziej znaczącą była nieciekawa pogoda. Padało
dość obficie i były takie dni, w których temperatura osiągała raptem 17 stopni.
Tak więc nie było nam dane doświadczyć tych wyjątkowo słonecznych dni tak
charakterystycznych dla Roztocza.
Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że miejsce albo się czuje i lgnie do niego albo
nie. Zdarza się tak, że jakaś krainę albo się kocha od pierwszego wejrzenia,
albo niechęć jest duża, że nie chce się tam wracać. Albo odkrycia następują
powoli, sukcesywnie. Niemniej jednak są pewne obiektywne cechy, które należy
widzieć. Do takich cech na Roztoczu, gdy porównuję je do Dolnego Śląska,
Małopolski, Pomorza Gdańskiego, zaliczam niewielką ilość zabytków, a jeśli już
są raczej zaniedbane. Niestety, to samo odnosi się do roztoczńskich miast, o
czym już pisałem. Nie ma na Roztoczu miasta, które można by porównać do
Wrocławia, Krakowa czy Gdańska, a nawet mniejsze miasta Dolnego Śląska takie
jak Świdnica, Jelenia Góra, Legnica, prezentują się znacznie lepiej niż Zamość
czy Zwierzyniec. Ale jadąc na Roztocze wiedziałem o tym, jechałem dlatego
raczej dla walorów przyrodniczych. I tu, przyznaję, lasy na Roztoczu są piękne,
także przez niewielką ilość ludzi. Brakowało mi jednak jezior, a inne akweny
nie zachwycały mnie. Stawy Echo cieszą oko, ale daleko im do stawów w Dolinie
Baryczy (na Dolnym Śląsku). Nie zachwyciły mnie również słynne szumy, choć
wędrówka trasą szumów była bardzo przyjemna. Zapomniałbym jednak napisać o
miejscu, które mnie zachwyciło, absolutnie urzekło – Zagroda Guciów. Ludzie,
którzy to miejsce stworzyli osiągnęli, moim zdaniem wręcz doskonałość, czuliśmy
się tam wyjątkowo dobrze, nawet przez moment myśleliśmy o wynajęciu pokoju, ale
ceny... Ale nie zamierzam skreślać Roztocza z mapy moich podróży, może po
prostu nie nadszedł dla mnie jeszcze właściwy czas...

minuta po - czyli jak upadł mit..
"zaraz po nas będzie milano, a potem chłopaki z extasy"

I szydzić będzieta. Niestety po 15 minutach (w 2 turach) koncertu wymiękłem jak
serek liliput w hucie katowice i wyszedłem. Szukałem długo tego wielkiego,
monumentalnego i pięknego show, o jakim zwykły mówić o tym koncercie nasze
media na długo przed. Szukałem i szukałem ale jedyne co znalazłem to jakiś
dziwny koncert ze scenografią godną Pomorskiego Festiwalu Dico-Polo. Na scenie
jakiś śmieszny człowiek dumnie wygrywający melodyjki jedna ręką. Za nim chór na
modłę "Gregorian Chants", i ni z gruszki ni z pietruszki natapirowany
gitarzysta o wyglądzie młodego Satrianiego (na dodatek podobnie grajacy -
zgroza).
Sam śmieszny człowiek zapewne był zagranicznym muzykiem, bo Ci z lubością
powtarzaja zawsze w każdym miejscu w jajkim grają że:
"jesteście cudowni, kocham Was!!", "Kocham ........ (tu nazwa odpowiedniego
kraju, regionu, województwa lub powiatu)", "zawsze mam tutaj najlepszą
publiczność" etc. Masa bzdur, które porywaja tłumy do ekstatyczno-
spazmatycznego krzyku i odwzajemniania nieszczerych uczuć. Ten straszno-
śmieszny wykonawca popełnił nawet utwór poświęcony polakom. I tu ma u mnie
plusa. Pod pozorem pięknego gestu, przemycił melodię naiwną, pompatyczną i
skomplikowaną jak, przysłowiowa budowa cepa. Widać człowiek ten zna się trochę
na sztuce krytycznej... Ale zaraz, zaraz przecież ten człowiek to Jarre. Ten
Jarre, którego Oxygen i Zoolook słuchałem namiętnie ze "szpuli" skrzętnie
nagranej przez ojca z "mini-maksu". Sprawdzam program - rzeczywiście koncert
Jarre'a... Idę posłuchać Maanamu.

Do pagaja:
Owszem Pagaj, Jarre odwalił kawał dobrej roboty, zarówno pod względem muzycznym
jak i "propagatorsko-racjonalizatorskim". Zawsze tworzył muzykę zgrabną i
przyjemną (co dziwi szczególnie, że jest uczniem Pierre'a Schaeferra). Jednak
to co pokazał dzisiaj przeszło granicę dobrego smaku. Nie wiem czy jego rzekomo
spontaniczne wybuchy entuzjazmu do Polski i Polaków były szczere czy nie (ja
uważam gościa za sprawnego koniukturalistę) ale jedno jest pewne - każdy kto
potrafi odciąć emocję od rozumu (choć na chwilę) i spojrzeć krytycznie na
muzykę, określajac jej walory artystyczne (a nie emocjonalne czy sentymentalne)
powinien być owym "show" rozczarowany.

CZekam na krytykę (nie jestem Jarrem;)

Finał III Szaradziarskich Mistrzostw Pomorza
Dnia 14 czerwca (niestety w dniu rozgrywania finału Szaradziarskich
Mistrzostw Polski) odbył się także finał regionalnej imprezy, którą
KKS "Diagram" współorganizuje z lokalnym dziennikiem i macierzystym
Klubem Garnizonowym. Do rywalizacji stanęło 30 (z 37 zaproszonych)
miłosników rozrywek umysłowych, którzy zmagali się wcześniej w
pięciu korepondencyjnych rundach publikowanych jednoczesnie w Głosie
Koszalińskim, Głosie Szczecińskim i Głosie POmorza (region Słupski).

Klub przygotował jak zwykle, na 90 minutowy finał, zeszyt turniejowy
zawierający 16 zadań, za które można był uzyskać maksymalnie 115 pkt.
TYm razem w zamierzeniu twórców zadań sprawdzalismy "rzemiosło"
szaradziarskie umieszczając w diagramach tak popularne słowa
jak "nadawa", "radula" ;)) pewien kłopot sprawiły także krzyżóweczki
tematyczne (szczególnie imiona żeńskie w piosenkach). PDF zeszytu
będzie do pobrania za tydzień na stronie diagramu (www.klub-
diagram.za.pl)

A teraz wyniki najlepszych:
Po raz drugi pod rząd zwyciężył Bronisław Sztandera z Polic z
wynikiem 109 pkt, który wybrał mistrzostwa regionalne zamiast
Mistrzostw Polski i wyjechał z Koszalina z pięknym pucharem i
wypasioną kuchenką mikrofalową ;)) Tylko pół punktu mniej miał Jerzy
Siadak ze Szczecina. Pewnie do tej pory wyrzuca sobie, że zbyt
szybko oddał pracę, ponieważ przeoczył puste miejsca w jednym z
diagramów ;)Musiał więc zadowolić się odtwarzaczem DVD.
Taką samą nagrodę uzyskał debiutant z Koszalina - odkrycie
mistrzostw - Marek Górski z wynikiem 98 pkt. Na czwartym miejscu
uplasowała się ubiegłoroczna wicemistrzyni Basia Zubkiewicz (90,5
pkt), która wyprzedziła pierwszego mistrza Pomorza - Jana Wójcika z
Kępic (88,5 pkt)

Zdaniem organizatorów atmosfera imprezy, która przebiegła dość
sprawnie, była bardzo dobra. Przedstawiciele sponsorów oraz KLubu
Garnizonowego, byli zbudowani zapałem szaradzistów, którzy otrzymali
pamiatkowe gadżety (dyplom finalisty, wydawnictwa Głosu - zestawy
encyklopedii i muzyki na CD) i deklarowali udział w kolejnej takiej
imprezie ;)

Wiem, że wielu szaradzistów z Polski ostrzyłoby sobie zęby na tytuł
mistrza, ale eliminacje rządzą się swoimi prawami ;)))

zla analogia
absztyfikant napisał:

> Przegladajac smutny portal Pomorze Zachodnie znalazlem zdjecie Dwoch Wiez w
> peerelowskim wydaniu. Niewatpliwie wybitne to dzielo. Swiadczy o dobrym smaku
> owczesnych decydentow. Wieze te pieknie sie wpisuja w architekture miasta,
> tak pieknie komponuja sie z dotychczasowa zabudowa, ba, sa filarem
> szczecinskiego genius loci.
>
> Mysle, ze projektanci Dwoch Wiez na Bramie Potowej czerpali obficie z wzorcow
> wypracowanych w slusznie minionej epoce.
>
> Dwie Wieze (u dolu zdjecia) :
>
> www.pomorzezachodnie.pl/images/szczecin/imagepages/00022.php

To jest zupelnie nieadekwatna sytuacja. Plac Grunwaldzki byl zachowany w 80%.
Jest tam dokladnie taki sam uklad jak po wojnie. Najpiekniejsze kamienice w
miescie i to wszystko bez zmian.
Postawienie tych 2 klocow bylo barbarzynstwem.

Z Brama Portowa jest zupelnie inaczej. Tam nie ocalal ani jeden budynek z tych
ktore okalaly plac. Bardzo zmienil sie uklad ulic - teraz sa to szerokie 2-3
pasmowe arterie. Jesli bomba trafilaby jeszcze w Brame Portowa to byloby to
takie samo miejsce jak Plac Rodla. Zeby doprowadzic do przedwojennego stanu
(oczywisty absurd) trzebaby wyburzyc i przebudowac ze 2 ha terenu.
Obszar Bramy to nie jest juz przedwojenny Stettin. I jeden niewielki budynek w
srodku nie moze dycydowac o calej jego urbanistyce. Zreszta wieze bylyby dla
niego tylko i wylacznie korzystne. Znacznie bardziej od kogutkow i kioskow albo
nawet jakichs naroznych 3-4 pietrowcow. Jest okazja zrobic wielki krok w
przyszlosc i ukszatltowac kawal przestrzeni miasta, zamiast tylko latac to co
bomby podziurawily.
Nie zmarnujmy tej szansy.

Polska zaduma!
Mówimy że jesteśmy chrześcijanami, że miejsca w których pochowani byli ludzie
stają się miejscami uświęconymi. Wszyscy ludzie! Mówimy o tym, że nic tak nie
wiąże z miejscem w którym przychodzi nam żyć to są groby bliskich na
cmentarzach. Takie groby każda polska rodzina ma po całym świecie i oczekujemy
że miejsca pochówku naszych najbliższych będą uszanowane. Potępiamy
dzisiejszych gospodarzy dawnych polskich kresów, że dopuścili do zaniedbania
starych cmentarzy!
Tyle, że te słowa wypowiadane przez wielu z nas nijak mają się do
rzeczywistości, do naszego rzeczywistego zachowania. Polikwidowaliśmy wszystkie
cmentarze dawnych mieszkańców Dolnego Śląska, Pomorza, Mazur. Porobiliśmy na
niektórych dawnych zmentarzach osiedla, stacje benzynowe, parkingi. Możemy
twierdzić, że to nie my, że to tamten zbrodniczy system dążący do zatarcia
historii. Niemniej obserwując zachowania się wielu z nas przy likwidacji tychże
cmentarzy, czy też pozostałościami po niejednokrotnie zabytkowych nagrobkach
nie zauważyłem zbytniego szacunku dla majestatu śmierci, niejednokrotnie piękna
danego miejsca.
Niedawno uczestniczyłem w ramach Wszechnicy Karkonoskiej cyklu spotkań
organizowanych przez jeleniogórskie BWA w dyskusji o miejscach w których
żyjemy. O "genius loci" danego miejsca. Były wypowiedzi o tym co nas łączy z
tymi ziemiami na których przychodzi nam żyć, o tym co żeśmy jako napływowi
zniszczyli, jak też powoli wtapiamy się w te ziemie, jak szukamy czegoś
wspólnego z poprzednimi mieszkańcami tej krainy. Były głosy radykalne, były
głosy tonujące. Wszyscy rozeszliśmy się potem w poczuciu niedopowiedzenia,
dyskusja w każdym z nas dalej trwała.Zauważyłem, że dyskutanci którzy mają
rodziny, którzy mają groby najbliższych na tutejszych cmentarzach podkreślają
ten fakt jako element więzi z Jelenią Górą (w tym miejscu przyszło nam
dyskutować). Był dyskutant, zresztą moderator tego spotkania, wywodzący się z
rodziny żydowskiej(nie było to żadną tajemnicą) który zupełnie odrzucał to, że
groby mogą łączyć z ziemią zamieszkania. Mogę jego podejście zrozumieć, jego
najbliżsi zniknęli, nie ma tak jak i nie ma dla niego praktycznie miejsca w
którym oni leżą- trudno to wskazać. Dla normalnego życia, dla spokoju ducha
musi on tak myśleć, uważać (tak przypuszczam).
My nie! Na szczęście nie!

A co tam, przeczytajcie jeszcze mój artykuł z NOWOŚCI

Idylla w parku
Park Miejski na Bydgoskim Przedmieściu ma już 180 lat l jest jako całość jednym
z toruńskich zabytków. To są płuca tej części Torunia, to jest miejsce
spacerów, zabaw dla dzieci. Nie można zezwalać na jego postępującą dewastację i
zdziczenie, a dzieje się to tak szybko i... po ciemku.
Latarnie w całym parku są nieczynne od dłuższego czasu. Pijaczkowie
przyzwyczajają się do anektowania parku na wieczór. Na parkowych ławkach
pojawiają się wraz ze zmierzchem, a panująca pustka zachęca ich do picia tam
alkoholu, demolowania tego, co w parku pozostało. A pozostało niejedno.
Najpiękniejszą materialną pamiątką romantyzmu, z którego park się wywodzi, jest
piękna marmurowa ławka poświęcona
Friedrichowi Schillerowi, a postawiona tu w 1909 roku w 150-lecie urodzin
poety. Obok niej zasadzono lipę, a miejsce to, jak na ironię losu, nazwane
zostało Idyllą... Dziś odbywają się tam małe libacje. Zamiast lipy stoi
nieczynna latarnia.
Podczas gdy w Lodzi ustawiono ławkę Tuwima, a jeszcze gdzie Indziej ławkę
Gałczyńsklego, nasza toruńska ławka Schillera - zasikana, brudna i pomalowana
sprayem - zapada się powoli w ziemię. W otworach pozostałych po portrecie
filozofa tkwią plastikowe korki od tanich win. Jakiś poczciwina zaszpachlował
największy ubytek w marmurze betonem.
Wielokrotnie alarmowałem o losie i stanie ławki. Wraz z Wojtkiem Jaruszewskim
zrobiliśmy
Fot, JACEK CHMIELEWSKI
dwa lata temu na tym miejscu
performance pt. „Kulturkampf". W „Gazecie Pomorskiej" umieszczono alarmującą
notatkę wraz z dużym zdjęciem na pierwszej stronie. Szkoda, że bez
najmniejszego odzewu. I nie mam pretensji do panów, którzy na ławce siedzą i
piją alkohol. Dla nich to po prostu miejsce do siedzenia, nie mają świadomości.
Ale, jak się zdaje, w naszym mieście mieszka trochę ludzi światłych, ludzi
kultury, konserwatorów dzieł sztuki. Zdaje się, że na UMK jest nawet Wydział
Humanistyczny? Może jeszcze nie jest za późno na zupełną kompromitację.
A jak się już nic nie uda zrobić, to może niech chętni czytelnicy
odwiedzą „Idyllę"? Umówimy się na jakiś ciepły sobotni wieczór, pośpiewamy „Odę
do Radości" razem z tamtymi panami przy tanim winie. Ja stawiam.
, JACEK CHMIELEWSKI

Gość portalu: renia napisał(a):

> szukam jakiegos fajnego miejsca na wyjzad integracyjny dla 7 osob,
> gdzie gdzie mozna oprocz picia jeszcze cos zobaczyc ;o)
Polecam Darlowo w zachodniopomorskiem. To stare 16 tys. miasto. Swego czasu
stolica Danii, Norwegii Szwecji i Pomorza. Tutaj na zamku mieszkal i urzedowal
krol Eryk I-szy zwany pozniej ostatnim Wikingiem Baltyku. Jako nieliczne miasto
w polsce mozemy poszczycic sie tym, ze w murach naszego miasta spoczywa krol.
Jego grobowiec miesci sie w zabytkowym kosciele. Jest wiele innych ciekawych
miejsc do zwiedzania. Mamy tez w naszym miescie piekny Aquapark. Jesli chodzi o
integracje, to moi znajomi od kilku lat przyjezdzaja na spotkania integracyjne
do Darlowa. Polecaja wspolne wyprawy na polowy dorsza. Z poufnych zrodel wiem,
ze Darlowo ma najlepsze lowiska do wedkowania. Kazdy zlapie wielkiego dorsza,
ktorego, jesli taka bedzie jego wola, bedzie mogl zjesc popijajac zimnym
piwem.Wyjazd w morze kosztuje od 120 do 160 zl od osoby. Wlasciciel kutra
zapewnia wyzywienie, napoje , sprzet wedkarski i przynety. Wyprawa trwa caly
dzien i ludzie swietnie sie bawia. Nawet osoby, ktore nie wedkowaly wczesniej
byly bardzo zadowolone (nie jestem wlascicielem kutra ani wspolnikiem, nie mam
tez znajomych, ktorzy sie tym zajmuja - pisze to, zeby nie byc posadzonym o
reklame). Organizowane tez sa splywy kajakowe rzeka Wieprza - tez dobry sposob
na integracje.Jesli chodzi o nocleg to jest w czym wybierac. Wszystko zalezy od
gustu i zasobnosci kieszeni. Nie bardzo moge polecic moj pensjonat, gdyz w
ofercie mamy studia przeznaczone dla 4 osob ale w pokoju dziennym jest
dwuosobowa wersalka. Jest co prawda mozliwosc dostawienia lozka ale to
nieznacznie zmniejszyloby komfort naszych gosci. takie studio to
sypialnia+pokoj dzienny+aneks kuchenny + lazienka. Aneks kuchenny jest bogato
wyposazony (lodowka,mikrofalowka,kuchenka el.,czajnik, naczynia i sztucce itp).
na wyposazeniu jest telewizor i radio. Parking na terenie ogrodzonej posesji.
Duzy ogrod 2500m. do dyspozycji naszych gosci. W przygotowaniu kort trawiasty
do tenisa. Za plotem naszego ogrodu jest boisko, gdzie mozna grac w gry
zespolowe w ramach integracji. D centrum miasta jest tylko 600 metrow a
jednoczesnie jest "cicho jak w kosciole". Gdyby Panstwu odpowiadal nasz nowy
dom (pierwszy sezon) to zapraszam na www.MorzeColumbus2000.nadmorze.pl lub
kontakt z moja zona pod 604427602 lub 94 314 2439 lub
columbus2000@poczta.onet.pl ja integruje sie w Nigerii skad przesylam gorace
choc deszczowe pozdrowienia. Zycze milej i udanej integracji, niekoniecznie w
Columbusie 2000 ale na pewno w Krolewskim Miescie Darlowo. Krzysztof Wasiuk

Jestesmy już na trzecim miejscu w Kujawsko-Pomorskim. Gratulacje dla wszystkich
i tak trzymajcie. Niech nasze forum sie rozwija i umacnia w siłę naszego
pięknego miasta. Wyprzedzimy wszystkich i bedziemy the best

GDAŃSK naszym celem... czyli jak wydano 1 mln $
witam wszystkich z objazdu rowerowego trójmiasta. to co tu zobaczyłemm,
głeboko przeżyłem! nie powiem że cała infrastruktura jest na 6 z + ale i tak
spokojnie mogę wystawić `ziomalom` z pomorza 5 za całokształt.

po 1.zacznę od ścieżki poprowadzonej bulwarem nadmorskim - od gda. do sop.
około 4 km. ale jakie ! w gdańskiej części jest nawet 40 % kostki nie
frezowanej, a w sopocie biegnie dwupoziomo z chodnikiem wydzielonym pasem
zieleni i murkiem z drzewami. są miejsca gdzie człowiek lata dosłownie z
mewami gdy równo z poziomem oczu szybują. urokliwość ścieżki na 6 bo nie ma
nic piękniejszego niż poziom morza jest widoczny z nad poziomu ścieżki.
całośc generalnie piekna i bez progów, przejeścia dla pieszych odgrodzone
spec. bramkami gdzie muszą sie zatrzymać.

po 2. ulica hallera. podobnie oddzielona pasem zieleni lub /uwaga!/ szerokim
na 3 kostki brukowe obniżeniem terenu/?!/. skutkuje to tym że pieszy spadając
z chodnika od razu zorientuje sie że nie jest u siebie. całośc/ok. 3km/ w
asfalcie oczywista. jako że 3/4 ściezki jest w aleji lipowej mozna sie
czepiać wieczorem gdy ciemno jest - ale ja mam lampę i mi to gra. ocena - 5 +

po 3. aleja rzeczpospolitej.początek z 5 km średni/od piastowskiej do pętli
zaspa/ ale potem - miodzio - rowerzysta jedzie po czerwonej
nawierzchni/zaasfaltowanej/ na równi z chodnikiem ale odgrodzonej w
newralgicznych punktach dziesiątkami metalowych bramek. jedzie sie jak z
płatka gładką nawierzchnią aż do city. ocena 5.

wszystko to w skali 1 - 6 oczywista. mogę jeszcze wymieniać piękne nowe
prostopadłe połaczenia z bulwarem nadmorskim o szerokości 3 - 3,5 metra
zrobine z niefrezowanej kostki oddzielone pasem zieleni od pieszych ale
starczy. to co tu widzę przyprawia mnie o krajanie serca - myśląc o
beznadzieji stołecznej. tak wydano milon usd z grantu GLOBAL ENVIRONMENT
FACILITY/ agendy UNDP - ONZ/.

i na koniec konkluzja dwojaka. nie sieje tu bynajmniej propagandy ale cos w
tym jest. a mianowicie:
1. prezydentem gdańska jest drugą kadencje prawicowy PAWEŁ ADAMOWICZ który
uwaga/!!!/ nie posiada SAMOCHODU! - no coments.
2. całość infrastruktury powaliła mnie na kolana - mozna cały dzień poruszać
sie ściezkami z gda do sopotu a nawet do gdyni/ale już plażą/ nie żegnając
sie z morzem! a nie słysząc blachosmrodów. nic dodać nic ująć.
po krakowie który nas wyprzedził już dawno w kulturze teraz gdańsk nas
wyprzedził w infrastrukturze.

serdeczności z miejsca bez g(a)lasów tobo(ł)asów i innych odpadów
stołecznych...

ciesząc sie nadal z frontu gdańskiego/ gdzie nie ma masy krytycznej!/

czajnik

jestem w zwiazku z najwspanialszym albańczykiem na świecie..kocham
go nad życie..polacy nie umywają się. On jest prawdziwym
mężczyzną..nigdy się przy nim nie boję.. Zdobył mnie
na "obojętnośc"! znamy się od sierpnia 2007 a do grudnia myslałam,
że mu na mnie nie zależy..było wręcz przeciwnie..nie potrafie się na
niego gniewac dłużej niż 3 minuty..on jest dla mnie jak
chłopak,narzeczony,przyjaciel,ojciec,brat,psycholog,adorator,bohater,
kumpel,..jest niesamowity..najbardziej kocham jego poczucie
humoru..bardzo inteligentne..ale różnic jest sporo..w sensie różni
się od polaków..w kuchni nie pomorze..w pracach domowych też nie..
(ja nie narzekam bo kocham wykonywac te prace dla niego), nie
okazuje uczuc w miejscu publicznym..(na poczatku myslalam ze moze
sie mnie wstydzi albo chce uchodzic za singla-ale oni tacy po prostu
sa..).. Oni nigdy nie zapomna kobiety, ktora zlamie ich serce lub
ich rzuci.. (zawsze beda one dla nich szczegolne i nie sposob z nimi
konkurowac)..wazne dla nich jest aby ich przyjaciele i rodzina
akceptowali i lubili dziewczyne.. pokochaja dziewczyne ktora bedzie
przy nich w trudnych syt zyciowych,na ktora mozna liczyc..i ktora
potrafi stworzyc dom..kochaja gdy moga sie pochwalic dziewczyna
podczas imprezy..dlatego podczas wyjsc trzeba wygladac jak
gwiazda..ale nie wulgarnie..jesli dekold to nie krotka
spodniczka..lubia gdy kobieta jest pewna siebie..ale nie wymadrza
sie w towarzystwie..trzba ich chwalic wsrod kolegow..ale mozna sie z
nich posmiac sam na sam..np..ze brzuszek im rosnie(wiekszosc z
albanczykow ma obsesje na punkcie wlasnego ciala-chca byc piekni jak
mlodzi bogowie)..co najwazniejsze oni musza myslec ze to oni zdobyli
kobietę!ja jestem na 100% przekonan ze ja zdobyłam mojego ukochanego
swoja cierpliwoscia,poswieceniem,czuloscia,zartem,tym ze czasem
potrafilam sie ugryzc w jezyk i niekomentowac nie ktorych jego
zachowan..i nie bylam zazdrosna o jego kolezanki(nie cierpia
zazdrosci i kontroli)..ale pozwalam mu myslec ze to on mnie
zdobyl..zawsze mu to powtarzam..on pierwszy mi powiedzial ze mnie
kocha..choc ja wiedzialam to juz od jakiegos czasu to nic nie
mowilam....polecam każdemu związek z albańczykiem..moża się czuc
przy nich jak prawdziwa kobieta..x

Odpowiedń na pytanie czy się to opłaca nie jest łatwa. Koszty to jedno, w miarę
łatwo możesz je oszacować. PO drugiej stronie masz (musisz mieć) dochody.

W naszym wypadku bardzo dlugo wachalismy sie.Moja zona byla bardzo sceptyczna.
Ona optowala za domem w Niemczech, ja za pensjonatem w Polsce nad morzem.
Ryzyko bylo duze.
Albo dorobek 15 lat pracy w Niemiec strace, albo bede mieszkal w moim domku
bedac do konca zycia kucharzem
albo zaryzykuje.
Byl 2001.Zaryzykowalem.W 2001 straty, nie duze ale straty
W 2002 bylem w bilansie na prawie zero
Zeby sprawa byla jasna nie kombinowalem z inwestycjami, tak zeby nie bylo
dochodow i placic mniejszy podatek
Jak tu zdobyc klientow, tych ktorych zlatwialem bylo za malo.
Poczatek 2003 wydrukowalem 10000 ulotek i rozprowadzilem je po Hamburgu.
Powiem tylko tyle- wygralem 307 klientow wiecej, a faktycznie ok 2000 nocy.
Po prostu, wkurzylem sie i zainwestowalem bardzo malo w reklame w dzielnicach,
gdzie mieszka klasa srednia i dziadki.
Znalazlem adresy organizacji niemieckich z Pomorza i Nadmorza i wyslalem piekne
foldery z paczkami z wyrobami miesnymi i alkoholowymi z tamtych rejonow.
Zostalem zaparoszony w dwa miejsca.
Obecnie moja najstarsza cora,ktora ukonczyla fizjoterapie, siedzi od dwoch lat
w Polsce i nie chce za diabla wracac.Masuje dziadkow.Zona jest tam 2 albo 3 dni
w tygodniu.
Ja robie dalej jako kucharz i juz od tego roku mamy ten nasz wymarzony domek
tutaj.
w 2003 zrenditowalo sie w 23%, w 2004 36%(bardzo droga byla dzialka)
Od tego roku ciagne na duzy plus
Przyciagnac klienta powinno sie wg
AIDA
Attention
Information
Desire
Action
Wydrukuj najpierw 10000 ulotek i kilkaset folderow zrob strone internetowa.
Daj uczniakom zarobic( rozrzuca te ulotki za pare groszy) a student zrobi ci
homepage
Zeby klient pozadal twojego hoteliku musisz go przyciagnac
- albo robisz dla singli(moj kumpel rozwodnik, ale z Kanady, wrocil do Polski
otworzyl pensjonat dla singli-czlowieku ile kobitek jako wlasciciel wyrywa),
gdzie sie ludzie poznaja
- robisz dla wedkarzy, grzybiarzy, itd-wybierasz grupe.
Ja wybralem starcow, czesc korzysta z masazy za "smieszne pieniadze" jak na
niemieckie warunki.Sa to starcy z Polski,ktorzy spieprzyli przed Ruskimi w 45 i
ludzie starsi juz Polacy, ale tacy co wyjechali do Reichu w latach 70 tych albo
80 tych.
Powodzenia.Fakt jest, ze konkurencja olbrzymia, ale przebic sie zawsze mozna.