Wyniki wyszukiwania dla słów: pieprzyki znamiona zdjęcia




| Zdjęcie 18... temu panu oko ktoś chyba podfonarzył, tak się cień
układa...

Ma takie znamię ;-)


Acha, czyli jak ja pieprzyk przy nosie :)

| A tak w ogóle - muszę kiedyś zobaczyć coś takiego z bliska, zawsze mnie
to
| interesowało :)

A to zapraszam - jak chcesz to odezwij się na priv to powiadomiejak
bezie coś ciekawego.


Oczywista. Jeśli tylko czas pozwoli, to nawet pójdę - cóż, praca przeważnie
po południu do późna w nocy, nawet prawie do północy.
W razie czego zagadam z dziewczynami (kierowniczki), czy z głównym, to
myślę, że puszczą.

Fajnie, że mogłem choć zdjęcia obejrzeć i wyobrazić sobie, jakby to było,
gdybym się tam znalazł "na żywo" :) Zrozumieć coś, poznać, o czym się tylko
z radia i TV słyszało - czyż to nie fajne? :)



Dziś po DŁUGIEJ przeriw poszedłem w końcu do fotografa... Zdziwiłem się
bardzo, bo po zrobieniu kilku fotek, fotograf poprosił, zebym wybrał sobie
najlepsze i za pomocą Adobe Photoshopa tak je obrobił, że mógłbym startować
w wyborach Mister Poland :-)
Bawiłem się kilkakrotnie PS, ale szczena mi opadła jak fotograf chciał mi
usunąć pewne znamię z twarzy (pieprzyk) :-) Oczywiście na szczęście tylko na
zdjęciu :-) :-)


Dziś po DŁUGIEJ przeriw poszedłem w końcu do fotografa... Zdziwiłem się
bardzo, bo po zrobieniu kilku fotek, fotograf poprosił, zebym wybrał sobie
najlepsze i za pomocą Adobe Photoshopa tak je obrobił, że mógłbym startować
w wyborach Mister Poland :-)
Bawiłem się kilkakrotnie PS, ale szczena mi opadła jak fotograf chciał mi
usunąć pewne znamię z twarzy (pieprzyk) :-) Oczywiście na szczęście tylko na
zdjęciu :-) :-)


He he he :)
To chyba już normalna praktyka. Wychodzi taniej niż wizażystka :)


Ja bardzo niedawno (ok. 1,5 miesiąca temu) usunełam pieprzyka w Demedzie u doktora Berkana. Pierwsza wizyta, na której obejrzał znamię kosztowała 100 zł. Na nastepny tydzień umówiłam się na zabieg (300 zł + 70 zł badanie histopatologiczne). Wykonuja go w znieczuleniu miejscowym, nic się nie czuje. Przez dwa tygodnie przemywałam szwy woda utlenioną, potem poszłam na zdjecie szwów (bezpłatne). Potem smarowałam bliznę - zgodnie z zaleceniem - Linomagiem, a dzisiaj zacznę stosować Contratubex.


Ja miałam osobiście wycinanego pieprzyka 2 lata temu w Opolu w klinice onkologicznej-zabieg 15min. na sali operacyjnej,znieczulenie miejscowe, rozmawiają z tobą,pytają jak sie czujesz, wycinają,zaszywają i mówią aby przyjechać z tydzień n na zdjęcie szwów.Oprócz tego robią badania czy znamię było groźne czy też nie. Nie polecam na lato-ponieważ nie można sie po tym opalać ani kąpać na basenach itp. ok 2 miesięcy .

hmm no mam trochę większych pieprzyków na plecach ale i tak je sobie usunę


kilka na plecach? wspolczuje... a bylas u dermatologa? bo moze niekoniecznie trzeba usuwac, badanie wskaze, czy kwalifikuja sie do usuniecia, czy nie ja mialam usuniety jeden (znamie dysplastyczne z mozliwoscia przejscia w czerniaka), z plecow wlasnie i powiem, ze to beznadziejne miejsce na taki zabieg, bo skora na plecach jest jednak dosc napieta i jesli nie chcesz miec duzej blizny, to musisz chodzic non stop wyprostowana, lopatki sciagniete do typu itd. powiem szczerze, ze to dosc utrudnia zycie... a jak nie, to rana sie rozlezie i blizna bedzie szeroka, a wez pod uwage, ze wycina sie zawsze z tzw. marginesem... ja przyznam szczerze, ze po zdjeciu szwow, to juz nie mialam nerwow i zaczelam sie ruszac normalnie, bo mnie szlag trafial od tego ciaglego uwazania - efekt: blizna z deka szeroka... no ale juz trudno..

[ Dodano: Czw Sty 12, 2006 10:58 pm ]

BOLKOWA współczuje problemów z cerą, Paweł też am mnóstwo pieprzyków i znamion, boję sie o niego. A tą maść W. mial, jak zrobiła mus ie taka plamkę na szyjce, która nie chciała sie zagoić.
Zdjęcia ciuszków prosimy!

Anabela Igorek boski , no i to "Atu"

xena współczuję rwy, bidulko.

Joanna
śniłaś mi się dziś w nocy
byłam u ciebie ,robiłam ci ręczne pranie,smażyłam wątróbkę bo ciebie bolały plecy
umarłąm ze smiechu!

AGA27 napisałaś ze codziennie powinien robić, co oznacza, ze lepiej z makijażem niz bez Co u chłoipaków, ostatnio tak mało piszesz.

Kejtus bratwoej wypadł dysk czy coś takiego. Mówia też o przepuklinie, ale ja sie na tym nie znam.

W sumie ten pomysł z życzeniami mi się podoba, booc zasem przegapię urodziny kogoś znajomego z ciężąrówek,albo starających się.

po pierwsze w serialu makeup zakrywa takie rzeczy, a po drugie znamiona/pieprzyki to sa rzeczy ktore caly czas powstaja, coraz nowsze (jesli ktos ma do nich sklonnosci), wiec mogla go nie miec kiedys a pozniej po np slonecznych wakacjach sobie wyskoczyl. Na zdjeciach widac tez ze Peta ma piegi, m.in. na plecach, a pamietam ze np w lfn miala czysciutkie plecki - chociazby w odcinku z jurgenem kiedy michael zdejmowal jej nadajniki. Wiec albo makeup, albo z wiekiem sie porobily.

1

taa... masakra. Straszne jak można sobie życie uprzykrzać. Pisałam ostatnio o wycinaniu znamion i czerniaku. Moje znamię się łuszczyło więc byłam przekonana o najgorszym... a do tego miało w środku czarną kropeczkę, co po wielu opisach wyszukanych w necie idealnie pasowało pod czerniaka. Więc...okazało się, że był to zwykły pieprzyk,, piszę to żeby się nie sugerować zdjęciami z neta i nie nakręcać zbytnio w oczekiwaniu na wyniki, choć sama wiem jak to działa Teraz mam inne problemy, inne wizje i tak w nieskończoność. Chwila spokoju i znów wyobraźnia zaczyna szaleć. Staram się wmawiać sobie, że to tylko w mojej głowie..że to moja psychika mnie dręczy a Ja Jestem zdrowa, ale wszyscy wiemy, że to działa tylko na chwilkę lub poprostu od dnia zależy :)

Ja zdecydowanie wole chłopaków ala BILLOSŁAW:D heh... osobiście uważam, co dowspominanego wyżej pieprzyka koło ust, że lepiej byłoby mu bez... Mam tam jedno jego zdjęcie, gdzie jest chyba zapudrowany i wyglada lepiej, ale to jest jakies znamie i ten... nie bedzie klona Billa zadnego dzieki temu:D Oczy, dłonie, PALCE, usta... i szyjka ostatnio zauwazyłam ze mu tak żyłki wychodza jak spiewa... mmmmmmmmm... ufielbiam:)

Witam, trochę później niż zwykle...dzisiaj byłam z mężem w klinice, gdzie chirurg dermatolog usuwał mu... nawet nie wiem jak to nazwać znamię, pieprzyk zdjęcie szwów za 2 tygodnie, ale wkurzona jestem, bo mąż chodził wcześniej do dermatologa w rejonie i mówiła mu żeby tego nie ruszać, natomiast po konsultacji w klinice stwierdzono, żeby usunąć...dzisiaj chirurg powiedział: " ale sobie pan wyhodował nowotwór"...mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze, zresztą nie dopuszczamy innej opcji ...
kasiakuc chyba dziś ma wizytę u lekarza...
Margaret zdrówka dla ciebie i Olgi...
Łukasz trzymaj się chłopie...
kiga jakie plany na dziś
Ziarenko wypoczywaj na łonie rodziny, ostatnio bardzo ciężko pracowałaś....
kicia jak dobrze, że znowu jesteś z nami
miłego dnia dlawszystkich...

Melduję, że wciąż żyję:)
Przy wycinaniu pieprzyka nie czułam zupełnie, zupełnie nic, tylko zastrzyk ze znieczuleniem piekący był, ale do przeżycia.
W ogóle spodziewałam się, że to tak myk i wycięte, a tu położono mnie na stole, tą wielką lampą jak na prawdziwej operacji po o czach dostałam...
Trochę przy "cerowaniu" martwiłam się, gdy pielęgniarka stanęła nad chirurgiem: "Ale to za luźno jest... za luźno. Nie będzie się trzymać." "Będzie, będzie" "Nie, jest za luźno" "No dobrze" I zaczął szyć od nowa;) Po wycięciu wyrostka miałam założone 5 szwów, a tu po 5mm pieprzyka 3;]
Następnego dnia byłam na kontroli, orzeczono że wszystko ok, zmiana opatrunku i pozwolenie na kąpiel już następnego dnia. Miałam tylko chronić bliznę plastrami.
Z racji mojego wyjazdu na formularzu "zaświadczenie" dostałam tekst mniej więcej "Proszę o zdjęcie szwów". I rzeczywiście w przychodni w Mikołajkach już zwykła lekarka mi je wyciągnęła i tez nic nie bolało. Teraz mam bliznę większą niż pieprzyk był, ale myślę, że jeszcze to z odrobinę zblednie.
Także wycinania pieprzyków nie trzeba się bać.

Przy okazji pytanko jeszcze.
Chirurg stwierdził, że jeśli mi jeszcze jakiś pieprzyk przeszkadza, to będziemy dalej ciąć.
Czy są jakieś negatywne tego strony poza tym, że może się źle goić takie cięcie?
Ogólnie mam ich sporo, ale aż tak mi nie przeszkadzają. Mam coś takiego w głowie, by zbędnych ingerencji w ciało unikać:] Póki co planuję pozbyć się już tylko jednego znamienia, które rzeczywiście ciągle podrażnia się paskiem od torebki.


Nonsens.  Zdaje  sie,  ze  nie  przeczytales  dokladnie,  lub  w ogole
pobieznie, albo chcesz zniechecic innych do czytania (to ostatnie jest
najbardziej  prawdopodobne).  Jest bardzo wiele dowodow i duza czesc z
nich jest wlasnie tam opisana. Podstawowy - zapomniales o "znaku ludzi
czesto  zabieranych  na  poklad  UFO",  sprawdzales ten znak u siebie,
kolegow,  rodziny  ? Nie ? Tak myslalem...


A ja akurat to opowiedzialem znajomej o okupacji ziemi przez ufoli i zaproponowalem
zeby zdjela spodnie zebym mugl sprawdzic znak. Potem patrzyla na mnie jak  na
jakiegos poje.. wierzacego w ufole, a ja chcialem tylko zobaczyc jej nogi i moze
troche ja podotykac. No wiec niemowcie nikomu o ufolach bo natym tylko stracicie.
Jak by ktos was sp[ytal to niema ufoli.

Ja tez na poczatku czytania
myslalem,  ze  to bujda. Jak zobaczylem znak na nogach kilku znajomych
osob  tez  nie  moglem  uwierzyc.  Przeprowadzilem niedawno test MIR i
teraz  chodze sobie po swiecie - wierzacy.


A sprawdziles czy masz implant? masz?

Generalnie to ja tez czesto
mam   watliwosci,   ale   jak   u   licha  wytlumaczysz  oznakowane  i
zaimplantowane 1/3 spoleczenstwa, no jak ?!?!?


Powaga chcesz wiedziec? To zawali wizje twego swiata. Otuz ten znak jest wynikiem
jakiejs dziwnej genetycznej mutacji. mutacja niejest grozna, dlatego sie
rozpowszechnia w populacji. Znak zwykle wystepuje na tej samej wysokosci i ta
znamie jest czesto dzidziczne(wedlug praw genetyki opisanych prze mendla). Wiec jak
pytasz czemu jest ten znak to ruwnie dobrze mozesz zapytac czemu niekturzy maja
piegi na twarzy a inni nie, albo pieprzyki na plecach.
czy na powaznie uwazasz ze wszystkie monografie podpisane nazwiskiem pajaka

zespul, ludzi prawie tak genialnych jak ja.

JPS. Wszystkim polecam lekture tego rozdzialu, ja sprawe bardzo uproscilem, a
Jkazdy moze sie sam przekonac jakimi kretymi drogami bladzi mysl
Jufospiskologa.

Ja tez polecam, byc moze dojdziecie do innych niz JHN wnioskow.


ruznie to bywa, i tak jak ktos niewierzy to nieprzeczyta.
pozdrawiam


Zagraniczne media: jak odróżnić polskiego premiera od prezydenta?

Zagraniczne media mają poważny problem. I czasem się mylą

Prawdziwą plamę dał znany portal internetowy World News (www.wn.com) zbierający artykuły z różnych światowych mediów. Zamieścił obok siebie dwa zdjęcia prezydenta Kaczyńskiego - jedno z podpisem `Nowy polski premier uzyskał wotum zaufania` i drugie: `Polski premier obiecuje prowadzić lepszą politykę zagraniczną`.

Niektórzy postanowili wybrać z problemu inaczej. BBC na swoim portalu umieściła zdjęcie prezydenta i premiera, jak podają sobie ręce. Natomiast brytyjski dziennik `The Times` artykuł pod tytułem o braciach Kaczyńskich zilustrował fotografią Jacka i Placka z filmu `O dwóch takich, co ukradli księżyc`.

Błędu z pewnością nie popełni największy czeski dziennik `Mlada Fronta Dnes`. W czwartkowym artykule o nowym rządzie czytamy: - `Nie rozróżnicie ich łatwo, ale sami Polacy już się tego nauczyli. Lech ma w przeciwieństwie do Jarosława znamię na lewym policzku. Teraz sztuki zauważania takich szczegółów będą musieli nauczyć się też politycy zagraniczni`.

- Rozpoznajemy ich dzięki piegom - mówi Stanislav Drahny, szef redakcji zagranicznej dziennika. Na pytanie czy jego gazeta kiedyś popełniła błąd, umieszczając zdjęcie nie tego Kaczyńskiego, co trzeba, wyraźnie uradowany odpowiada: - Raczej nie. A nawet jeżeli tak się stało, to nic o tym nie wiemy, bo nikt się nie zorientował.

Redaktorka Liis Poll z estońskiego dziennika `Postimees` zakłopotana odpowiada: - Zawsze uważnie przeglądam podpisy zdjęć. Czytałam kiedyś szczegółowy opis, czym ci panowie różnią się od siebie. Jeden z nich ma, zdaje się, pieprzyk. Kiedy widzę ich obu na zdjęciu, to mniej więcej domyślałam się, który jest prezydentem, a który premierem. Ale kiedy na zdjęciu jest tylko jeden z nich, jestem bezradna.

Największą jak dotąd wpadkę związaną z polskimi politykami bliźniakami miał jednak dotąd izraelski dziennik `Jerusalem Post`. Kiedy półtora roku Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy odwiedził Izrael, dziennik pod wywiadem z nim zamieścił zdjęcie... Teda Kaczynskiego - słynnego amerykańskiego seryjnego mordercy, który wysyłał pocztą ładunki wybuchowe i zabił trzy osoby. Dziennik natychmiast przeprosił Kaczyńskiego, a ten przeprosiny przyjął.

&#8195Bella co noc odwiedza kasyna kryjące w swych zakamarkach ekstrawaganckich mężczyzn zniewolonych modnymi krawatami ze zdjęciem urodziwej blondynki w opasłym portfelu. Dumnie krąży między niestabilnymi stołami, podkreślając każdym uderzeniem obcasa swą niewymuszoną niezależność. Zalotnie kręci krągłymi biodrami pieczołowicie owiniętymi krzykliwą czerwienią atłasowej sukni. Dama kier wśród obślinionych, pełnych pożądania mężczyzn. Rozdaje przetasowane z namaszczeniem karty. Nokautuje tych, u których strach już przy grze wstępnej zagęszcza wzburzone podniecenie. Są dla niej niczym odpady. Bella uwielbia mieszać z błotem. Bella kocha mężczyzn. Kocha przygniatać ich swoją zmysłowością, obezwładniać, wskazywać palcem ich miejsce. Kobiety fatalne mają uśmiech demonów i oczy szatana. Bella zagryza wargi naznaczone szkarłatem. Odgarnia bujne loki zdobiące jej twarz o iście latynoskiej urodzie. Obserwuje kątem oka pospiesznie ściekające strużki śliny biznesmenów. Uśmiech się ironicznie, jak zawsze. Drwi z ich pożądania i obawy przez żonami krzątającymi się w ich burżuazyjnych mieszkaniach. Kąsają niespokojnie rozedrgane sumienia, by zweryfikować, czy nadal wypluwają nagromadzone wyrzuty. Obezwładnia ich wilgoć odurzającego potu. Bella upaja się ich nędznym widokiem oraz szkocką whisky zamówioną na ich koszt. Sprawnie tasuje karty, wykluczając przy każdej partii jednego mężczyznę.
&#8195Odchodzą z opuszczonymi, ciężkimi głowami, złamani w krzyżu porażką, z monologiem oczu zdradzającym zniweczoną szansę. Wskazówki zegara leniwie pokonują swój odwieczny dystans. Ołowianym krokiem powracają do swoich żon i dzieci śladami przetartymi przez poprzedników. Całują żonę w czoło, liczą dzieci, starannie myją splugawione dłonie, ukradkiem spoglądają w lustro na twarz drania. Uśmiechają się niepewnie. Do Belli, której skrawki pozostały pod powiekami ciągle żywe, rozpalone. Prężą muskuły, podążając do kuchni, pseudoraju pań domu. W naznaczonych szarością żonach poszukują fragmentów Belli. Szkarłatne usta, pieprzyk nad wargą, ciemne, błyszczące oczy i długie, gęste rzęsy. Piękno niepotrzebujące oprawy. Mimowolnie przeobrażają się w największych kłamców świata. Obnażają żony z fartuchów pamiętających przedmałżeńskie czasy, zdobiąc je czerwonym atłasem, uwypuklającym krągłość bioder. Sycąc głód, sycą pożądanie. Ich własna Bella serwuje pikantne spaghetti, przyprawione szczyptą wrodzonej pikanterii. Początkowo nieśmiało wyciągają spragnione dłonie w kierunku pośladków Belli. Czują się przy nich bezpieczni. W końcu są u siebie. Spaghetti stygnie, podczas gdy ich podniecenie osiąga stan wrzenia, stan gotowości. Bella przywiera do ciała mężczyzny. Przywłaszcza sobie przestrzeń między jego silnymi udami. Poruszają się rytmicznie, zmysłowo, powoli. Jak nigdy. Mężczyzna unosi się na wyżyny swych umiejętności. Oblewa go pot noszący znamię erotyzmu. Bella, z trwogą na twarzy, wykonuje wyuczone ruchy. Zagryza szkarłatne, pełne wargi do krwi. Jej ciało wije się, faluje, opada. Pozostaje słodko gładkie, jedwabiste, tak obce szorstkiemu zarostowi jej partnera.
&#8195Stygną.
&#8195Mężczyzna wstaje, ubiera spodnie. Bella rozprasowuje dłońmi powstałe zagniecenia sukni. Niepewnie zbliża się do kuchennego blatu, czując pod nagimi stopami chłód podłogi. Chwyta tasak. Całuje jego srebrzyste, połyskujące ostrze. Zostawia na nim pocałunek. Wdzięczy się, obserwując jak w lustrze, swoje odbicie. Mąż mruczy pod nosem. Bella obejmuje jego kark szczupłymi ramionami. Czule dotyka jego pulsujących warg. Misternie godzi tasakiem w jego szyję, celując w delikatnie drgające żyły.
&#8195Zamiera.
&#8195Mężczyźni otwierają oczy z resztkami snu pod powiekami, mieszając jawę ze snem.

Rozdział. Wyobrażenia

Narracja psychoterapeuty, mowa o pacjencie i poradach dla wspomnianego pacjenta, który utracił żonę, odeszła od niego.
W desperacji chce nie tylko zabić żonę, ale rownież psychoterapeutę, gdyby temu nie udało się przekonać pogrążonego w rozpaczy, aby żyć dalej, choćby z szansą na lepsze.

Od teraz będą fragmenty - myśli narratora, czyli psychoterapeuty:

Teraz przyjmuję prawie wyłącznie facetów, zwykle z tym samym problemem: Ona odchodzi po latach, najczesciej całkiem słusznie, a On jest na etapie przejściowym między pierwszym gniewem a ostateczną tęsknotą, jeszcze „jest skłonny jej wybaczyć i przyjąć z powrotem”, choć juz zdaje sobie sprawę, że gotów odbyć drogę do Canossy na rowerze o kwadratowych kołach, by wróciła. I choć już wie, że ona nie wróci nigdy, jeszcze nie miał odwagi sobie tego powiedzieć – dlatego przyłazi do mnie, zawsze przychodzą, żeby usłyszeć z moich ust to, co sami się boją nazwać.

Aż wszystko się zamknęło odgłosem silnika, żona odjechała, sąsiad musiał się odnaleźć jako kawaler z odzysku....
...Nawet nie wypadało mi go skasować. Wziąłem go pod włos, matematycznie, że tak powiem.Twierdzi pan, ze sie zatracił w tej miłosci. No to teraz, kiedy pan stracił miłość, powinien pan odzyskać siebie. Tak mi wychodzi z rachunków...
Powiada pan, ze sie pan źle czuje? Pan się w ogóle nie czuje, pan stracił samopoczucie, nie ma pan czasu żyć, bo pan cierpi.
..Pan to musi pamiętać – kiedy pan ją kochał, kiedy ją zdobywał: każdy krok zbliżał pana do niej, czas płynał tylko w jej stronę, dzielił się na ten spędzony z nią – liczony normalnie, i ten, który upływał między waszymi spotkaniami – odliczony. Potem, kiedyście już ze sobą żyli, kiedy jej obecność była stanem permanentnym, przestał pan odliczać. Oczekiwał pan od niej, a nie wyczekiwał jej. Liczył pan na nią, zamiast odliczać minuty do jej powrotu.
...Właśnie w bezpowrotnej utracie tkwi cały posmak, musiał pan jej zaznać, żeby zobaczyć z zewnątrz to wasze nieznośne ciepełko, od ktorego pan wtedy tak się chciał uwolnić. To jasne : ciepło można poczuć, tylko znając chłód, te stany nie funkcjonują w pojedynkę; pan nie zaznał zimna od tak dawna, że ciepłem zaczął gardzić.
..Wie pan, co to znaczy dojść do siebie?....
...Rozpacz osamotnienia to jest odpowiedź duszy okradzionej z konkretnej, jedynej i niezastąpionej współobecnosci. Człowieka nie mozna zastapić; nie wróżę niczego dobrego mężczyznom, którzy w kolejnych związkach szukają odtworzenia kogoś, kto odszedł bezpowrotnie. Nowa partnerka nie wcieli sie w pierwszą miłość, bo ta – przefiltrowana przez pamięć – oszustkę – trwa jak ikona, do której się przyrównuje następczynie. Pamięta pan swoją pierwszą miłość ? ....
..(Lufa drgnęła)..
...przypomni ten Ten pieprzyk,Tę bieliznę, To znamie, natychmiast czuję się brak jeszcze większy, bo w fotografii nie ma Tego zapachu, Tych gestow, Tego glosu. ...
... ze współmałżonkiem się spało nie po to, żeby o nim śnić. Śni się tylko o kimś, z kim się być nie może; chyba że się śni o kimś, z kim się rozstało. Jeśli byliście ze sobą naprawdę, to zdecydowaliście się na prawdę – prawdę odkrywaną dobrowolnie, ufnie, choć z niepokojem, czy aby ona nie zniechęci, nie odczaruje uroku. Widzi pan, zawsze przychodzi taki moment, w którym nastroszone godowe pióropusze linieją, trzeba wtedy od razu je zdjąć w całości, żeby nie narażać się na stopniowe, wstydliwe obnażanie prawdy o sobie osobie drugiej, tej najważniejszej z Drugich.
..zbladł...
..nie powinien pan się zamykać przed ludźmi, niechże pan kogoś zaprosi do siebie, cierpienie łatwo rozchodzi się po gościach....
....Wstał i powiedział, że mu wystarczy…
Powiedział, że chce jeszcze zobaczyć, jak to jest, kiedy sie boję. Wymierzył we mnie.
....
Kurważeż jego mać, strzelił do mnie!!!



Imię: Jose / Tom
Nazwisko: Gómez Dávila / Chomsky
Ksywka/pseudonim: Taksówkarz
Wiek: 47 lat
Płeć: mężczyzna
Zawód: Taksówkarz

Siedzenie nr: 15a
Narodowość: Amerykanin
Miejsce zamieszkania: Stany Zjednoczone, Nowy Jork
Stan cywilny: żonaty
Rodzina: żona Meryl (42 lata), syn Robert (21 lat)
Wykształcenie: średnie
Wyznanie: katolicyzm

Wygląd: Średniego wzrostu, przystojny mężczyzna w średnim wieku z charakterystycznym pieprzykiem na prawym policzku.
Budowa ciała: dość szczupły
Wzrost: 178
Waga: 72
Kolor oczu: zielone
Karnacja skóry: biała
Znaki szczególne: znamię na prawym policzku
Grupa krwi: A Rh+
Choroby/dolegliwości: rozdwojenie jaźni
Ubiór: Zazwyczaj marynarka, biała lub czarna koszula, czasem krawat, spodnie garniturowe. Czasami oczywiście także ubrania sportowe.

Atrybuty:
Siła - 11
Zręczność - 13
Wytrzymałość - 14
Mądrość - 13
Inteligencja - 17
Charyzma - 12

Charakter: Jose jest typowym mężczyzną w średnim wieku, którego nie rozpoznalibyście na ulicy. Przeciętny obywatel, wykonujący swoją pracę, kochający mąż. Uprzejmy, przyjacielski, ale potrafiący przekonywać ludzi, inteligentny. Skromny. Romantyk. Trochę rozkojarzony, dużo gestykuluje. Tom jest jednak całkowitym jego przeciwieństwem...
Największa zaleta: uczciwość
Największa wada: druga osobowość
Lęki/słabości: Boi się zmian, zaburzenia codziennego trybu życia.
Nawyki: Notowanie większości rzeczy w dzienniku, częste przepraszanie...
Marzenia: Umrzeć jako dobry człowiek]
Hobby: jogging, gotowanie, samochody, modelarstwo
Znane języki: b. dobrze - hiszpański, angielski; dobrze - niemiecki, francuski; słabo - polski
Wiedza specjalistyczna: prowadzenie i naprawa samochodów, mechanika

Talenty:
- Spostrzegawczość
- Dobry słuch

Umiejętności (z listy):
- Inżynieria (p) [zamiłowanie modelarstwem, makietami]
- Leczenie (p) [podstawowe szkolenia jeszcze ze szkoły, które później musiał czasami doskonalić]
- Łowienie ryb (p) [forma spędzania wolnego czasu]
- Pływanie (p) [rzadkie wizyty na basenie]
- Zielarstwo (p) [wielka pasja matki]
- Walka wręcz (p) [krótka przygoda z kursami taekwondo]
- Orientacja w terenie (p) [niewyjaśnione ]
- gotowanie (p) [nauka na własnych błędach]

Umiejętności (inne):
brak

Leciał do Sydney, ponieważ: tymczasowo utajnione
Przebywał w Los Angeles, bo: tymczasowo utajnione
Kilka słów o przeszłości:

Ojciec był Hiszpanem, który przybył do Stanów chcąc zrobić inżynierską karierę. Matka - Amerykanką polskiego pochodzenia. Jose przyszedł na świat w roku 1959. Był jedynakiem. Mimo to w rodzinie wydatki często były większe niż koszty. 12 lat później mały chłopak, z charakterystycznym pieprzykiem i wyraźnym zamiłowaniem do motoryzacji był świadkiem sceny, która zmieniła całkowicie jego życie. Jego oraz wielu innych osób. Wchodząc do pokoju ojca stał się przypadkowym świadkiem samobójstwa. Upłynęło wiele lat zanim stwierdzono, że mniej więcej w tym czasie narodził się człowiek znany w niektórych kręgach jako Tom Chomsky. Buntownik, nie znoszący sprzeciwu, zachłanny, pragnący rządzić innymi, myślący o sobie. W połączeniu z wrodzoną inteligencją Jose, stał się kimś kogo nikt nie chciałby spotkać na ulicy. Problem tylko w tym, że Tom żyje od - przyjmijmy - 25 lat w ciele skromnego, nowojorskiego taksówkarza, kochającego męża, porządnego obywatela...

Zdjęcie całego bohatera:

Większość z nas ceni sobie piękną opaleniznę i nic w tym dziwnego, ładnie opalona kobieta czy mężczyzna wygląda dużo zdrowiej i atrakcyjniej. Opalając się na solarium czy też bezpośrednio na słońcu należy zachować zdrowy rozsądek i nie wydłużać niebezpiecznie czasu oddziaływania promieni UV na naszą skórę. Istotne jest umiarkowanie i dobra profesjonalna ochrona poprzez stosowanie specjalistycznych kosmetyków przed każdorazowym opalaniem. Nasza skóra przy opalaniu bardzo się wysusza i niekiedy brzydko łuszczy. Moim początkowym wizytą na solarium towarzyszyły zwykłe balsamy, oliwki i masła np. Ziaja. Panie z obsługi solarium nie widziały w tym nic złego, o dziwo!
Całe szczęście sama zaczęłam interesować się profesjonalnymi kosmetykami solaryjnymi i dowiedziałam się, że stosowanie przed opalaniem czego popadnie jest bardzo złym pomysłem.
Zwykły balsam, masło czy oliwka nie ochroni naszej skóry nawet w najmniejszym stopniu tak jak specjalnie przeznaczony do tego specyfik.
Swój aktywator Exclusive Bronze otrzymałam w prezencie i muszę powiedzieć, że miałam dużo szczęścia otrzymawszy akurat ten produkt.
Jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona.Z czystym sumieniem polecam
Powiem Wam, że jeszcze w wielu solariach obsługa jest niezorientowana w kwestii bezpiecznego opalania. Osoba mająca pierwszy kontakt z solarium może zrobić sobie straszną krzywdę w momencie, gdy jest zupełnie "zielona", jeżeli chodzi o czas opalania, obsługę łóżka solaryjnego czy kosmetyków do opalania. Najgorsze jest to, że niekiedy
personel danego solarium nie poczuwa się do obowiązku doradzenia nowemu klientowi, czy też co gorsza nie posiada w ogóle potrzebnej do tego wiedzy. To jest po prostu straszne Ale wróciwszy do głównego wątku: korzystanie z solarium będzie dla nas bezpieczne w momencie, gdy dobierzemy sobie odpowiedni do swojej karnacji preparat.
Seria Exclusive Bronze podzielona jest na cztery poziomy: poziom pierwszy
przeznaczony jest dla osób o bardzo jasnej karnacji, początkujących, poziom drugi jest dla osób z lekko ciemniejszą karnacją, poziom trzeci dla tych z pewnym podkładem opalenizny
i poziom czwarty dla już intensywnie opalonych,ale chcących jeszcze pogłębić odcień skóry.Także w serii Exclusive Bronze znajdzie się dla każdego coś odpowiedniego Należy pamiętać, że opalając twarz stosować kosmetyk przeznaczony tylko do twarzy. Exclusive Bronze oczywiście posiada takowy w swojej ofercie. Kierując się zdrowym podejściem do opalania i będąc zaopatrzonym w
profesjonalny kosmetyk solaryjny możemy w pełni korzystać z dobroczynnej mocy promieni UV , które to poprawiają nam samopoczucie i wygląd naszej skóry.
Wygrzewanie się na solarium szczególnie doceniamy w zimne, ponure dni, kiedy to najbardziej tęsknimy za słońcem. Światłoterapia jest doskonałym relaksem.
Opalajmy się z głową i zawsze z profesjonalnym, dobrze dobranym do naszej karnacji aktywatorem. Wybierając solarium, do którego będziemy uczęszczać, zwracajmy uwagę na personel, w szczególności posiadaną wiedzę, czystość sprzętu i pomieszczeń, poziom techniczny łóżek na solarium. Zdaję sobie sprawę, iż to ostatnie nie jest łatwe do sprawdzenia, ale czasami już na pierwszy rzut oka widać, że dany sprzęt już wiele przeszedł i jego stan pozostawia wiele do życzenia.

Na koniec jeszcze kilka krótkich, lecz istotnych dla bezpiecznego opalania rad :

1. przed opalaniem należy zawsze zmyć makijaż, nie mieć na skórze perfum czy dezodorantu, zdjąć wszelką biżuterię
2. zawsze stosować okularki ochronne
3. używać specjalnych kosmetyków solaryjnych, nigdy z filtrami przeciwsłonecznymi, takie stosujemy opalając się na słońcu
4. opalając się na solarium dobrze jest pomalutku się obracać, nie leżeć przez całą sesję plackiem.
5. po opalaniu odczekać troszkę z prysznicem. Po umyciu się dobrze jest zastosować specjalny balsam po opalaniu, pomaga on podtrzymać opaleniznę
6. rozpoczynając sesje w solarium najlepiej opalać się kilka minut, co dwa, trzy dni, potem stopniowo wydłużać minuty (ale bez przesady), dla podtrzymania opalenizny dobrze jest odwiedzić solarium 3-5 razy w miesiącu.
7. nie należy chodzić na solarium w momencie gdy stosujemy leki hormonalne np. tabletki antykoncepcyjne, może to spowodować plamy na skórze (patrz na ulotkę leków)
jeżeli na naszej skórze są znamiona, dużo pieprzyków i zmian na skórze lepiej się wstrzymać z opalaniem lub skonsultować to z lekarzem.

początek kolejnej książki lub opowiadania, którego nie będę miała siły dokończyć (jeśli kiedykolwiek coś bym wydała to byłby to zbiór "osiem początków i ani pół końca" ;)
pozdrawiam, czekam na opinie.

Znalazł mnie pan w trudnym położeniu – z glonem w ustach, nad brzegiem morza. To historia, która zdarzała się wielokrotnie, każda jednak różni się szczegółami. Mój rower był biały i piękny, na czole miałam niewielkie znamię w kształcie żelazka. Zwłok kochanka nie odnaleziono. Mój kochanek nie mógł stać się topielicą, ponieważ nigdy nie pozwoliłabym zzielenieć temu ciału. Dwa najważniejsze momenty mojego życia są rozpoznaniem. Jedno pan zna, zdarzyło się nad wodą, gdy otrzepywał pan z piasku moją napuchniętą twarz. Inne miało miejsce w małym barze orientalnym, w dusznym, nadmorskim mieście, gdzie pracowałam jako mistrz sushi. Moje pierwsze, kluczowe rozpoznanie odbyło się więc wśród morskich owoców. Miało chudy nos i wielkie, zbyt duże oczy.
Wypatrzyłam pewnej letniej nocy kota, obserwującego dwa nietoperze ganiające się nad rzeką. Siedziałam na mostku, one zataczały pode mną ósemki, a kot kulał na tylną łapkę. Zaczął padać deszcz. Krople widziane na tle lampy ulicznej wyglądały jak płatki śniegu. Wpisałam ten obraz w koło. W nocny, powtarzalny cykl kota, nietoperzy i śniegu padającego w środku lata. Ów obraz był jednak wyłączną własnością jasnorudego kota, co kulał. Nie było na mnie miejsca pod tym mostkiem. Zazdrościłam.
Kobieta, wielkookie rozpoznanie, brała swoimi smukłymi, opalonymi dłońmi nigiri z halibutem, niezgrabnie zanurzała je w sosie i zjadała trzema kęsami. Rozglądała się z niepokojem i przed każdym łykiem wody zerkała na mnie, wstydliwie się uśmiechając. Zastygłam z ręką zanurzoną w pojemniku z ryżem i oglądałam mój ruchomy obrazek, kobietę, której chciałam robić sushi. Gdy zjadła ostatni płat marynowanego imbiru, spadł śnieg.
Wielkie białka jej oczu, ryż pachnący słodkim octem, śnieg sypiący z nieba. Moje białe kółko.
Komórka ustawiona na wibracje drgała pod łokciem kobiety. Zdawała się celowo dusić sygnał, przyciskając telefon coraz silniej do blatu stołu. Uśmiechała się przy tym na ten uwierający sposób, w którym z pewnością wyczułby pan brak pełnego panowania nad ustami. Podeszła do mnie, wrzuciła komórkę do kieszeni spodni. Patrząc na nią, nerwowo wycierałam wilgotne dłonie w papierowy ręcznik. Chciałam ją zabrać barowi orientalnemu. Miastu i niepogodzie.
- Tu się nie da oddychać – zabrała włosy za uszy, pokazując brązowy pieprzyk na lewej skroni. Do jej dłoni przykleiły się dwa ziarenka ryżu, delikatnie je zdjęłam.
- Potrzebuję jakichś tabletek na spokój. Lub równoległego świata, gdzie będę jeść trawę, trzy kalorie dziennie, pięknie malować.. – zawiesiła głos i zrobiła niewielki krok w tył. Rozpłakała się nieśmiało, delikatnie.
Usiadłyśmy na wysokich stołkach barowych, zamknęłam drzwi na klucz. Nalałam nam Coli i nastawiłam cicho radio. Zacisnęła w pięściach pałeczki, wypuściła z siebie głośno powietrze i w jednej chwili się uspokoiła.
- Nie byłam w domu od trzech dni. Zostawiłam dwa koty, muszą być głodne. Jeden nazywa się Niebo, drugi Skłon. Są bardzo głodne.
Wyciągnęła z niewielkiej, przetartej torby klucze i położyła je na swoim udzie. Niezgrabnie pogłaskałam ją po ramieniu.
- Nakarmię koty. Chciałabyś czegoś jeszcze?
Zrobiłam jej pyszne maki z węgorzem, zapiła je herbatą z prażonym ryżem. Niebo umarł z wycieńczenia kilka dni później, w lecznicy, obok orientalnego baru.
Wkrótce zamieszkała w moim małym, jednopokojowym mieszkaniu z ładną kuchnią.
Proszę myśleć, że miała na imię En.

cdn (bo i już częściowo go mam).