Wyniki wyszukiwania dla słów: piersi znanych polek

Kraszan, Twoje porównanie bardzo obrazowe, coś w sobie ma. Jednak katar czy
rozwolnienie nie jest tak wstydliwą sprawą jak kombinacja problemów natury
psychologicznej i ginekologicznej. Zdroworozsądkowo patrząc chowanie głowy w
piasek jest wstępem do problemów w związku. Trzeźwe myślenie jednak nie ma
szans gdy zaczynają grać pojawia się tabu.
Dam Ci inny, bardziej drastyczny, przykład takiego chowania głowy w piasek.
Lekarze alarmują, że bardzo często rak piersi u Polek wykrywany jest z późno, w
nieuleczalnym stadium rozwoju. Powodem tak późnej diagnozy jest wstyd kobiet
przed pójściem do lekarza i strach przed złymi wynikami. Mimo, że wiedzą o
problemie często dostatecznie wcześnie bu się ratować nie idą do lekarza do
czasu gdy pojawia się ból. A tu chodzi przecież o życie! Wśród znajomych znam
takie przypadki.
Nie wygrasz z głęboko zakorzenionymi lękami, nawet jeżeli są bardzo
destrukcyjne.


Ja chodziłam do Matki Polki na szkołe rodzenia w grudniu 2004 r. (synek urodził
sie 5.01.2005 r.) Drugi raz bym chyba nie poszła. Uczęszczałam z meżem. Wyglada
to tak:
1. Sześć spotkań raz w tygodniu na 9:30 do ok 12:00.
2. Było ok 20-25 osób (połowa dziewczyn z mężami, ale tylko na pierwszym
spotkaniu i jak zwiedzaliśmy porodówkę, w zwykłe spotkania 3-4 facetów)
3. pani prowadząca nie za bardzo miła, wręcz surowa i pyskata
4. zajęcia dosc nudne, trochę ćwiczeń(skłony przysiady , dla panów pompki),
ćwiczenia oddechowe (i tak mało mi pomogły przy porodzie- nie ma na nie czasu,
nawet sie o nich nie myśli wtedy) nic specjalnego, potem wykład pani położnej
na temat: głównie karmienia piersią, trochę o porodzie i pielegnacji dziecka.
5. na pewno nie było mowy o takiej rzeczy, której bym wcześniej nie wiedziała
6. szkoła rodzenia jest oczywiście gratis
Pozytywne strony to:
1. mogłam zobaczyć inne mamy w tym samym okresie ciąży
2. zwiedziłam porodówkę (największy chyba plus!!!)
3. prawie po każdych zajęciach dostawaliśmy torbę z gratisami od
przedstawicieli handlowych dla dziecka
NAJGORSZĄ DLA MNIE WADĄ TEJ SZKOŁY BYŁO WPOJENIE, ŻE NIE WOLNO DAWAĆ DZIECKU
NIC OPRÓCZ CYCA, BO NIE BEDZIE CHCIAŁ PÓŹNIEJ JEŚĆ. TAK TEŻ ZROBIŁAM, TYLKO
PANI NIE PRZEWIDZIAŁA, ŻE MOGĄ BYĆ SYTUACJE LOSOWE, ŻE PO MIESIĄCU LUB DWÓCH
MOGĘ NIE MÓC JUZ KARMIĆ (MUSZĘ IŚć NA OPERACJĘ)A MAŁY NIE CHCE ZAAKCEPTOWAĆ
ŻADNEGO SMOKA i TAK DO DZIŚ , A MA JUŻ 4,5 MIESIĄCA A JA CIERPIĘ.
Nie znam innych szkół rodzenia, ale podobno te płatne są dłuższe i ciekawsze.

karmienie piersia za wszelka cene????
witam serdecznie!
jestem mama alergika, ale na razie niestety nie znane mi sa produkty na jakie
uczulone jest moje dziecko. od paru dni, za namowa lekarza jem tylko buraki i
ryz. i czekam.
w miedzy czasie podczytuje sobie to forum.
i tak sie zastanawiam, jaki sens ma katowanie sie, jedzenie dwoch tzrech
prosuktow na krzyz? czy matka ktora nie ma na nic sily, bo i z czego ma je
brac, dobzre wypelnia swe martczyne obowiazki? czy juz nie lepiej w
drastycznych przypadkach, kiedy dziecko uczulone jest prawie na wszystko,
przejsc na butelke? i prosze nie piszcie, ze tak sie robi dla wlasnej wygody!
na zabawe z dzieckiem, na przewijanie, na noszenie czy tez na zwykle ale
czeste gu -gu trzeba miec sily, a nie sadze ze ryz , wolowina i herbata (bo i
o takich przypadkach tu przeczytalam ) te sily daja!!
kocham bardzo moje dziecko, ale kocham i siebie! nie chcaialbym za
parenascie lat byc bez zebow wlosow i ze slabymi koscmi! bo zadne lekarstwo
ani tabletka nie zastapi mi norlmalnego jedzenia!
a moze ja po prostu nie nadaje sie na pelna poswiecenia matke polke?
uwazam , ze wazna jest milosc jaka sie daje dziecku, a nie to czy sie je
karmi butla czy piersia...

Szanowna PaniDanko!
Domyslam sie, ze poszlas spac i juz nie czytalas mojej odpowiedzi na Twoj post,
ze stalas obok jakich Polakow i czy przez to juz nie jestes Zydowka, albo oni
juz nie sa Polakami. Wiec teraz powtarzam, z uzupelnieniami.

To jest skandal, hanba i Rassenschade. Jak moga Zyd i Polak nawet pzryznawac
sie do wzajemnej znajomosci? W nowym rzadzie LPR, jesli taki powstanie, (Boze,
daj, aby nie!)bylabys wzywana na rozmowe i grozily by konsekwencje karne. Tak,
po cichu, ja tez znam kilku Zydow i nawet Zydowek (blagam, nie donies na
mnie!!!)Oni sa calkiem normalni, nawet nie wygladaja inaczej. Wiem, ze sa
uczciwi, bo inaczej nie przyjaznilbym sie z nimi. W moim srodowisku takie
ksenofobiczne postawy, jakie czyta sie w FA w ogole nie istnieja. Nikogo to po
prostu nie obchodzi, nikt nikomu do rozporka nie zaglada. Czy w otoczeniu
Polakow pzrestalas byc Zydowka? A czy Ty kiedykolwiek przestalas byc Polka?
Poczucie narodowosci zalezne jest od wychowania w pewnej kulturze, od jezyka,
ktorym sie od dziecka poslugiwalo,od wlasnego poczucia przynaleznosci, bez
weryfikacji przez ojca Rydzyka, czy pana Giertycha. Moja corka, urodzona w
Stanach, mowi w domu tylko po polsku, a czuje sie zarowno Polka, jak i
Amerykanka.
A propos bicia sie w piersi:

Sztautynger napisal kiedys:
Gdy w pokutniczy nastroj wpadne
Bije sie w piersi
W cudze, w ladne.
On tez mialby calkiem przechlapane u "prawdziwych Polakow". Masz racje, ze
nalezy sie bic w piersi za nawet reagowanie na watek jakiegos bydlaka. Ja
chetnei bym sie sam w nie bil, ale problem w tym, ze ja nie mam ladnych piersi.

Pozdrawiam


Niemasz wcale racji to o Czechach nikt we swiecie nic nie wie jakbys zapytala
Amerykanina o Czechy to ci powie Ivana Tramp i to wszystko, Polakow na swiecie
zna kazdy, nie tylko dzieki negatywnym rzeczom, mysle ze napisalas to
tendencyjnie moglas chociaz o Chopenie i polskich meblach i jedzeniu sobie
przypomniec, i musze ci jeszcze napisac ze Polacy slyna dosc z pracowitosci
nawet mysle ze Czesi to przyznaja, nie mowiac o urodzie polskich kobiet ta jest
znana na calym swiecie,Czeszek jest moze wiecej modelek, ale mysle ze dlatego
bo sa wyzsze czesciej niz Polki, ja natomiast w urodzie Czeszek za bardzo nie
gustuje prosze sie nie obrazic, sa dla mnie przewaznie zbyt masywne i wielkie
przez to wg. malo kobiece, na ich plus musze dodac ze maja czesto duze piersi i
ladne. Wg. mnie polska powinna promowac na swiecie sie wiecej mamy na pewno co
zaoferowac swiatu, ale niektorzy chca widziec tylko negatywne rzeczy i glupi
politycy nam psuja opinie...

Proszę o poradę dot Polki w W. Brytanii
Witam, może ktoś coś doradzi, pomoże. Sprawa wygląda tak. Moja
koleżanka mieszka w Anglii, wyszła za mąż w Anglii za Polaka, mają 2
miesięczne dziecko. Jednak mąż jest alkoholikiem, wielokrotnie ją
bił (raz złamał szczękę). Nie daje jej na utrzymanie, ona słabo zna
angielski, coś tam zarabia ale niewystarcza nawet na czynsz i nie ma
za co wykarmić dziecka (niestety nie może karmić piersią).
Może ktoś wie, co ma zrobić żeby dziecku załatwić dowód bez zgody
męża (bo on na to nie pozwala), gdzie ma się udać żeby wnieść sprawę
o rozwód, gdzie ma się starać o alimenty (on pracuje w tym samym
mieście), a przede wszystkim gdzie ma iść prosić o pomoc, tłumacza,
kto powie gdzie i co załatwić.

Przeczytalam Twoje posty i mam jedno wrazenie: ze chwalisz Danie, bo tam akurat
jestes a Polska to tylko be i fe. "zapomniał wół jak cięleciem byl??? Dlaczehgo
kazdy Polak jak tylko wyjedzie za granice od razu psioczy na swoja Ojczyne????
Byc moze wizyty 2 razy do roku to za mało by poznac kraj i by moc go
krytykowac.
Nie uwazam, zeby Polska byla az takim ciemnogrodem.. Wg ostatnich badan
najwieksza ilosc "przypadkowych niechcianych ciąż" jest wsrod nastolatekw
ANglii a to przeciez rozwiniety kraj. Jezeli kobieta pyta na forum o to co jej
wolno w ciazy to nie dlatego ze jest ciemna i niedouczona tylko moze po to by
poznac opinie innych kobiet, ktore przeszly juz przez to co ja czeka.
Poza tym nie porownuj sytuacji Polski i Danii, gdyz pod wzgledem ekonomicznym i
gospodarczym nie jestesmy na tym samym poziomie wiec nie ma takich samych
mozliwosci. Piszesz, ze w Danii soki sa zakazane bo dzieci maja dziury w zebach
ze tylko mleko matki: kiedy jakies 20 lat w Polsce karmiono piersia a Zachod
mial mleko w proszku to tez nazywano nas ciemnogrodem a teraz nagle wrocili do
starych tradycji i jest ok:).
a co do kobiet po czterdziestce- nie generalizuj. Znam obiety po 40 tak zadbane
i NATURALNYM kolorem WLOsów, ze sie polowa ulicy za nimi oglada. Dziwne ze na
calym swiecie POlki sa uznawane za piekne kobiety, zadbane i eleganckie czego u
Dunkach nikt nie mowi. Czyz nie jest to zastanawiajace?

> A co do urody Kandadyjek,lub ich brakow... popatrzcie sami w lusterka....
Prawda jest taka ze Polacy wieszaja psy na wszystkich i dowartosciowuja sie
kosztem innym nagminnie.... psioczac na wszystko dookola < N_M

Bardzo sluszna obserwacja, ktorej Polakom na obczyznie trudno jest sie wyzbyc i
to nie przysparza im przyjaciol, bo to wraca do autora jak bumerang.

Najglowniejsza cecha Polek dla Polakow jest to, ze znaja jezyk ciala i jezyk
mowy i pisma, ktore to cechy wyssali z piersi matki. Nie znaja tychze cech u
Kanadyjek/czykow i to jest jedna z barier przez ktora trzeba przejsc.
Ponadto dochodza obyczaje kulinarne. Ogolnie rzecz biorac to Polki sa bardziej
zadbane fizycznie, co robi dobre wrazenie na mezczyznach. Z mojej obserwacji
wynika, ze Polki mniej zra i wiecej chodza piechota, co pozytywnie wplywa na
stan zdrowia fizycznego i psychicznego - mimo, ze czesto sa mniej zasobne
materialnie, to maja lepsze samopoczucie swojej wartosci. Wartosc kobiety
wstepnie mozna ocenic na podstawie ilosci posiadanych kosmetykow.

Kanadyjki od dziecka sa przekarmiane niezdrowym komercjalnym jedzeniem jako
rozrywka towarzyska na poczatek, a potem to pozostawia slady w talii i
biodrach. jesli jeszcze dodamy do tego nawyk kupowania/strojenia sie z
kosmetykami wlacznie to mozna zauwazyc, ze sa wytapetowane w nadmiarze a dla
nowoprzybylego emigranta z Polski, taka zabawa wydaje sie byc kosztowna, wiec
siegaja do wlasnych zrodel - czyli Polski - i slusznie.

Co do MATKI POLKI - spytajcie Waszych mam, cioc i Babc: ile z nich karmilo
piersia dluzej niz 2 miesiace!Zdziwicie sie, jak wiele osob tzw. 'starszego
pokolenia'zna sie tylkona butelce. W tamtych czasach byla wrecz moda na butle,
podobnie jak na nie-noszenie, nie kolysanie i inne takie rzeczy!(osobiscie to
odczulam, bo nikt z rodziny nie mogl zrozumiec, dlaczego mi zalezalo na
karmieniu piersia). Osobiscie tez juz karmie butla i dziecko jest wspaniale,
zdrowe, nadzwyczaj rozwiniete itd., (co nie znaczy, ze mi minal zal za
karmieniem,ale to juz moj problem)
Ta przyslowiowa matka polka wcale nie karmila piersia. MOze dzis - skoro taki
jest trend...

karmienie nocne - tyle, że ja się nie wysypiam:(
córka ma 10 miesięcy. Sama odstawiła się od piersi w dzień, je wszystko co
potrzeba łyżką i pije wodę. Persią karmiona jest w nocy i nad ranem.
Zastanawiałam się nad odstawieniem, ale zrezygnowałam, bo sa upały.
W dzień nie ma problemów, zasypia sama, albo trochę tulona. Pierś już od
dawna nie jest uspokajaczem, usypiaczem itp.
Ale nadchodzi noc i zaczyna się polka.
Od urodzenia spała w swoim łóżku, jak skończyła 6 mcy to wylądowała w moim,
bo nie miałam siły jej odkładać. Teraz, już od dłuższego czasu budzi się
kilkanaście razy w nocy. czasem na pierś, a czasem na płacze - nie znanego
pochodzenia. Zęby przeszła bezboleśnie. Kwestia gorąca też nie, bo budziła
się tak jak było chłodno. Wiem, że piersiowe dzieci mają w szczycie
kuluminacyjnym pobudki co kilkanaście minut, ale u mnie trwa to już ładnych
parę miesięcy.

Próbowałam:
dać kaszkę na noc, gęstą jak beton - poprawa na kilka dni.
wyprowadziłam się z pokoju - poprawa na kilka dni.
Teraz po zjedzeniu kaszki o 20.00 potrafi się obudzić na pierś już o 22.00.
Jaka jest tendencja? Będzie lepiej? Będzie gorzej? Co robić? Jestem
wykończona.

osobiscie uważam, że forum długie KP i blog stanikomania to są moje
największa odkrycia internetowe minionego roku. Karmie juz 20m i
ktos kto mnie nie zna mógłby powiedziec, że mój biust na tym NA
PEWNO ucierpiał, zwłaszcza wiedząc, że przed porodem nosiłam stanik
80D/E (z wielkim trudem znalezione), że mam obwiłse piersi do pasa i
pies z kulawą nogą na mnie nie spojrzy (nie obrażając psów , a co
dopiero facet. przez pierwsze pół roku karmienia uzywałam fatalnych
staników dla karmiących, które prawdę mówiąc nie nadawały się do
innych celów niż szmatka do scierania kurzu. miały zbyt szerokie
obwody i NIE MIAŁY FISZBIN, no bo przecież "jak sie karmi to nie
mozna" (klejny mit).
tymczasem z chwilą gdy odkryłam swój Własciwy Rozmiar (65 HH, czyli
okolice polskiego 65 J/K) wreszcie poczułam, że wszystko jest na
swoim miejscu, nic sie nie wylewa bokiem, ramiączka się nie wrzynają
w ramiona, a piersi już nie dyndaja smutno tylko mają kształt dwóch
okraglutkich jabłek
także fizula, spójrz prosze nieco bardziej przychylnym okiem na
społeczność biuściastych i koniecznie zweryfikuj swój rozmiar bo
ponoć ok. 90% Polek nosi niewłaściwy
dzieki temu że lepiej wygladam, mam kolejny argument do walki z
przeciwnikami długiego kp, którzy uważają, że karmienie odbiera
kobiecie urode
każda z nas zasługuje na ten komfort, zwłaszcza że jako karmicielki
wypełniamy tak wspaniałą misję wykorzystując do tego najpiękniejszy
atrybut kobiecości, czyli piersi

> perfekcyjnie lolu, ja nie znam ani jednej takiej idealnej kobiety, ktorej
> natura regulowala ilosc pokarmu do apetytu niemowlaka, gratuluje.
> Przy piersi dziecko zazwyczaj sie nie najada, czesto usypia po czym budzi
sie
> za chwilke i chce znow jesc, lyka wiecej powietrza. Wazny jest pokarm to
fakt,
> ale przeginasz troche z rola piersi w odzywianiu.

Rose, wybacz,ale to co piszesz nijak sie nie ma do rzeczywistosci,naprawde.
Dziecko sie nie najada? Sa sposoby by je obudzic jak zasypia.powietrza za duzo
łyka jak pokarm za szybko napływa, równiez jest sposób by temu zaradzic.poza
tym dziecko po karmieniu tak sie uklada by tego powietrza sie pozbylo.
Nie chce tu uchodzic za jakas specjalistke , matke polke, ale naprawde
wystarczy poczytac na ten temat i nie ma zadnego problemu.
Kiedys nasze matki instruowamo o koniecznosci karmienia co 3 godz., ze pokarm
kobiecy jest za wodnisty, nie ma to jak kaszka manna dla dziecka- bzdury
totalne.Moze czerpiesz informacje od osoby która stosowala takie praktyki?
Karmiac dziecko na zadanie ustawiasz organizm by produkował tyle pokarmu ile
trzeba- jak jest za mało to czesciej karmisz i jest go wiecej.
Rola pokarmu naturalnego jest nie do przecenienia, w interesie wyłącznie
producentów jest by napychac dzieci sztucznymi mieszankami.Mleko krowie niech
piją cielaki, a nie dzieci.

Marek Kowalczyk spojrzał w lustro. Wyszczerzył do siebie zęby i wycedził:
- Znajdę na cię sposób, gnido męczeńska.
Po trzech latach drapania się po głowie, jeżdżenia tramwajami linii nocnych i
dziennych, podsłuchiwania w maglu i na targu, oglądania kulturotwórczych
programów w TVP2 o porach nie do wytrzymania dla pisarza bardziej masowego oraz
wykonywaniu podobnie męczących czynności, jak wstawanie w południe i ponowne
wieczorem, kąpiel raz na dwa tygodnie, uporczywe noszenie odzieży no-logo i
butów z bazarku wietnamskiego, to wszystko więc w stanie natchnienia Marka
zmieniło tyle, co nic.
Jego stan świadomości dalej był męski, niestety.
A narratorem jego powieści niszowej miała być kobieta.
Taki był wymóg wydawcy, który też, co prawda, to prawda, siedział w niszy, ale
jakby na innej półce.
"SZEWC ZABIJA SZEWCA bum ta rara, bum TARARA!" zagrzmiało nad uchem Marka. Już
miał rzucić o ścianę butelką POLE STAR, ale... nagle coś zaiskrzyło.
Nie - STAR POLE. Staropolanka. Woda, nie wóda, ekologiczna, nie syntetyczna,
uzdrawiająca, nie niszcząca... taak...
Oddychał już pełną piersią.
- Gdzie tu jest najbliższy komputer? - zapiszczał wysokim głosem. - Tam musi
być jakieś życie!
- Gdy nie ma dzieci w domu, to jesteśmy niegrzeczni... te, baba, idziesz z
nami? - usłyszał Marek z korytarza. Sąsiedzi najwyraźniej zapraszali go na
przechadzkę do którejś ze znanych im knajp.
To niesłychane, pomyślał, mam już kobiecą intuicję, to teraz spróbuję pójść z
nimi i wczuć się w rolę kobiety upodlonej.
- Już idę, koledzy, poczekajcie, tylko wezmę...

CDN, mam nadzieję

witam, pytasz czy takie kobiety istnieją? oczywiście ze tak! chciałem już
napisać ze to średnia statystyczna polka, ale musze sie poprawić:) bo mimo ze
jest takich kobiet troche to i tak są one nie przeciętne! a swoja drogą to też
nigdy nie gustowałem w blondynkach :) tak wogóle to dla mnie ideałem kobiety
jest moja dziewczyna więc ją opisze:
włosy: szatynka, długość prawie do ramion:)
oczy: jasne, nie wiem jak je określić ale sliczne są.
buzia: no co tu duzo mówić zadnych ostrych kształtów, taka fajna:)
nos: taki malutki, delikatny...
pierśi: na rozmiarach sie nie znam, ale takie idealne, nie jest kobietą płaską,
ani też pamelą anderson (swoja drogą brzydka jest pamela!)
nogi: wiadomo ze szczupłe
styl ubierania: luz super jak ona sie ubiera, jeansy, swetry, lub bluzeczki.
nie lubie kobiet w dresach, dres na boisko!
ząbki: równie piękne jak cała reszta
wzrost: najpiękniejsze 167 cm jakie widziałem!
więc jak widzisz ja też opisałem swój ideał tylko ja ten ideał juz widziałem...

pozdrawiam michał

kassita napisała:

> mi juz raczej nie urośnie :( skonczyłam już 21 lat a ostatnie wzrosty
> zaobserwowałam jakieś 5 lat temu. od tamtej pory nic się nie zmieniło.

A przepraszam masz już jakieś wykarmione dzieciątko na koncie? ;)
Bo to tez miewa wpływ i zeby było smieszniej nie od razu po zakończeniu
karmienia tylko np. po kilku latach - u mnie tak bylo :)

>> mam 73cm pod biustem i 83 w miuście, nosze 75A. może to niektórych zdziwić,
ale jak mierze staniki, które mają w rozmiarze 70 to mi jakoś ciasno:/ a może
tak ma być??

Jak znam dziewczyny z LB to proponowałyby nawet 65 zapinane na "najluźniejsza"
haftkę, ale wszystko zależy od budowy - jeżeli jesteś bardzo szczupla i nie masz
ani odrobiny tłuszczyku na żebrach, to rzeczywiście to 70 powinno być dobre, bo
przy 75 to według mnie zapięcie masz gdzieś prawie pod szyją :(
Ja jestem "matka-polka" ;) i jeszcze do niedawna przy moich wymiarach 95/122
kupowałam 90D i oczywiście zapięcie pod szyją a piersi górą uciekają aż świst
idzie. Po wnikliwej lekturze Lobby_Biuściastych zaczęłam mierzyc i obecnie
doszłam do 80H - wyobrażasz sobie: 15cm różnicy, ale ja jestem kobita przy
kości, to jest co ściskać, a i tak mogę Cię zapewnić, że wyglądam o niebo lepiej
ściśnięta niż z luźnym obwodem, no i najwazniejsze - biustonosz nigdzie mi nie
jeździ, nic mi nie wylatuje :)
Poprzymierzaj jeszcze trochę, może nie trafiłaś na odpowiedni model.

Bozenko, jakze inne mam wrazenia z Greenpoint. Mieszkajac w Kalifornii przez 8
lat i nie majac prawie zadnego kontaktu z Polonia, bedac w NYC postanowilismy
odwiedzic Greenpoint.
Wrazenia bardzo depresyjne.Slady dawnej swietnosci w ciekawych ale zaniedbanych
budynkach. Boisko sportowe z napisami na bramie ,po polsku i angielsku, ze
wnoszenie alkoholu wzbronione. W poblizu pomnik ks. Popieluszki z zadeptanymi
chwastami i dwoma pijanymi rodakami glosno wrzeszczacymi ( o 10tej rano) k...,
ch... i cos tam jeszcze. Ok, od razu poczulismy sie jak w Ojczyznie "kochanej".
Sama ulica szara, smutna. Ludzie siedzacy , stojacy tu i tam. Smutne twarze.
Panie sprzedajace nielegalne kopie filmow, muzyczne kasety. Co bylo pozytywne?
Ceny w restauracjach. Wspaniale jedzenie i obsluga. Szczuple Polki i w
sukienkach.
Tak ze w sumie bylo to jak wyprawa w przeszlosc. Taki skansen. Nie rozumiem po
co emigrowac do USA i tam mieszkac. Chyba wolalabym zostac w Polsce.Czysta
teoria. Ja bym nigdy nie mieszkala na Greenpoint. Jest to Polski-Harlem.
Wierze ze jak sie nie zna innej Ameryki to mozna sie do tego przyzwyczaic.
Odetchnelam pelna piersia jak stamtad wyjechalam.

Matka Polka
I teraz juz panowie macie "kompletny" obraz Rramony. Matka Polka pokazala
piersi abyscie mieli pewnosc ze potrafi wykarmic przyszle pokolenia. No bo
przeciez nie o to chodzi aby sobie podbic popularnosc u facetow. Kto nie
zrozumie ze intencje byly czyste a ramona pozostala "skromna" mazurska
dziewczyna ten kiep:)) Ona po prostu zna swoja wartosc a przyszla sie tylko
bawic do baru a nie po zloto. Zadnych kalkulacji hahahahaha.

ZGADZAM SIE Z TOBA W 100%.MR BLAIR JEST BARDZO LUBIANY PREZ BRYTYJCZYKOW.NIE
ZNAM SIE NA POLITYCE A NAWET SIE NIA NIE INTERESUJE ALE ZAUWAZYLAM JEDNO ZE
JEST ON BARDZO INTELIGENTNA I SPRAWIEDLIWA OSOBA. A CO DO WIEKSZOSCI POLAKOW W
LONDYNIE TO NIE MAM POJECIA KTO DAL IM POZWOLENIE NA WJAZD TUTAJ.CZASEM PATRZAC
NA NICH AZ WSTYT SIE PRZYZNAC ZE JESTEM POLKA.NIGDY SIE TEGO NIE WSTYDZILAM I
NIE BEDE SIE WSTYDZIC ALE TEGO RODZAJU SYTUACJE AZ ZAPIERAJA DECH W PIERSIACH-
PIJANI I BLUZGAJACY NA WSZYSTKICH.JESTEM W LONDYNIE JUZ 3 LATA -NIE NARZEKAM BO
WIEM ZE W POLSCE JEST GORZEJ.MUSZE PRZYZNAC ZE BRYTYJCZYCY W POROWNANIU DO
INNYCH NARODOW NP.FRANCUZOW-OKROPNOSC-SA BARDZO POMOCNI I WYROZUMIALI.NIE
WIEDZA O NAS PRAWIE NIC.CZESTO SA ZDZIWIENI SLYSZAC O NASZYCH PROBLEMACH ALE
SLUZA POMOCA.ZAMIERZAM WROCIC DO POLSKI-BYC MOZE ZA ROK-DLATEGO ZYCZE WSZYSTKIM
MILEGO ZWIEDZANIA IDUZO PRACY W
LONDYNIE.

Niestety jest to prawda :( Mi po ciąży zostało 5 kg nie za nic nie mogę ich
zrzucić, mimo że jem raczej mało, nie obżeram się słodyczami a ruszam się
chyba bez przerwy bo ciągle tyle jest do zrobienia. Rozstępy mi się nie
zrobiły ale pamiętaj, że zalezy to wyłącznie od genów - jednej się zrobią,
innej nie chocby nie wiem co robiła. Faktycznie piersi wyglądają okropnie ale
tak działo na organizm kobiety ciąża - spytałam się lekarza, twierdzi, że po
porodzie piersi zmieniają się nieodwracalnie, chyba tylko operacja plastyczna
może im pomóc. No i jeszcze wielki żylak na prawej nodze - też pomóc może
jedynie zabieg. Tak więc drogie kobietki - jeżeli chcecie powrócić po ciąży do
dawnego wyglądu szykujcie pieniążki, bo do tego dojdą preparaty na celulitis
(90% kobiet go w ciąży nabywa) - basen, siłownia, aerobik - to też nieźle
kosztuje. Ja osobiście znam tylko jedną osobę, na której ciąża nie pozostawiła
żadnych śladów - urodziła dwoje dzieci i wciąż idealnie wygląda, reszta
niestety ma różne "defekty". Nie chce nikogo przerażać ale wydaje mi się, że
kobiety często się do tego nie przyznają, że coś straciły na urodzie. Może
dlatego, że panuje u nas wciąż kult Matki Polki, bezgranicznie poświęcającej
się. Dziecko jest najważniejsze a dbanie o siebie to przecież takie tam
głupoty...

Julio, jesli chodzi o przeczucie co do plci to ja mam preczucie od dnia zero
minus dwa Bylam na Cyprze i siedzialam z kolezanka na balkonie i ogladalysmy
wschod slonca po calonocnej imprezie i nagle powiedzialam: Cindy, jestem w
ciazy i to chyba jest chlopiec. Ona zaczela sie smiac i powiedziala: Pola Bear
you are maaaad i obie zaczelysmy sie smiac jak glupie. Za dwa dni zrobilam test
( w dniu spodziewanego okresu ) i pojawily sie dwie kreseczki. 12 grudnia
idziemy z Lubym na USG dowiedziec sie czy chlopiec czy dziewczynka. Jesli
chlopiec to nie bede zaskoczona ale mile połechtana ze mam dobra intuicje, a
jesli dziewczynka to bede skakac pod sufit ze taaaaaaaaaka niespodzianka..!!!
Dam Wam znac od razu oczywiscie..
Ja tez czuje pierwsze ruchy, baaardzo delikatne, babelki ale nie babelki...
kiedy budze sie w srodku nozcy czuje je najintensywniej. Brzuch mi urosl,
przytylam 6 kilo...Piersi mam ogromne, z B do D przeskoczylam, nie wiem co ja
zrobie z tymi rozstepami, mam juz caly biust poorany- w wieku 22 lat..oj oj..
no i jakby nie bylo leze juz dwa miesiace w lozku...co usprawiedliwia moje
tycie..bo sposob jedzenia sie nie zmienil. Zero miesa, malo tluszczu, stek z
lososia od czasu do czasu i obowiazkowo jajka na sniadanie zeby dostarczyc
protein. I duuuuuuuuuzo zielonego i owocow jak zawsze Chociaz ostatnio
skusilam sie na wegetarianska pizze- ale fatalnie sie potem czulam... Oj
zazdroszcze wam ruchu, tesknie za silownia, za rolkami.. juz sie nie moge
doczekac kiedy lekarz powie- jest ok Polka, mozesz wyjsc na spacer

Tos 123 to zlodziej. Zgadzasz sie z tym stwierdzeniem? Czy mam prawo tak o
tobie powiedziec nie znajac cie nawet, tylko dlatego ze ktos inny kradnie? Nie
uogolniaj. Nie rozciagaj winy na wszystkich. Dlaczego mam walic sie w piersi
za czyjes winy??? Niczego w zyciu nie ukradlam, a jestem Polka. I jestem z
tego dumna jak to mowie. Nie robmy sobie sami krzywdzacych stereotypow.

Ja mam 30 lat, tez jakies 8 lat na pigulkach, z przerwami co prawda. Jak
poszlam pierwszy raz to bylam taka madra bo sie wczesniej naczytalam, recepte
na pigulki dostalam od razu, zapytalam o badania- pani doktor stwierdzila, ze
nie sa konieczne bo jestem mloda i zdrowa. Wspomnialam o rodzinnej sklonnosci
do zylakow - pani doktor na to, ze to sa nowoczesne pigulki z mala zawartoscia
hormonow i beda dla mnie w sam raz. Jeszcze mnie wzrokiem zgromila, ze sie tak
wymadrzam. A pani doktor znana, szanowana i jeszcze do tego prywatnie
oczywiscie poszlam.
Teraz mieszkam za granica i tu jest jeszcze gorzej! Sa specjalne kliniki
planowania rodziny, darmowe, oglnodostepne, majace promowac swiadoma
maciezynstwo. Wyglada to tak, ze zachodzisz na taka wizyte, odbywa sie krotka
rozmowa z lekarzem, po czym dostajesz 3 miesieczny zapas tabletek. ZA DARMO! I
jeszcze torbe darmowych prezerwatyw jak chcesz. Zadnych badan! Ani piersi, ani
ginekologicznego. Po 3 miesiacach przychodzisz po nowa recepte, pani doktor
pyta czy wszystko w porzadku, mowisz, ze wszystko w porzadku i dostajesz
nastepny darmowy zapas na 6 miesiecy. I torbe prezerwatyw. Aha, a w gabinecie
na polce leza po prostu stosy pudelek jednego i tego samego leku, ktory jest
hurtowo wydawany wszystkim pacjentkom.
Z jednej strony jest super, bo jak sobie przypomne ile w Polsce wydawalam na
wizyty u ginekologa i pigulki to az wlos staje na glowie.
Z drugiej strony podejscie tutaj jest strasznie niefrasobliwe. A mimo wszystko
maja najwyzszy wskaznik nastoletnich ciaz w Europie!

Powiem ci dlaczego to wazne(przynajmniej dla mnie). Otoz uwazam, ze czlowiek
inteligentny, po zapoznanu sie z jakimis lekturami(wszystko jedno z jakiej
polki), poddaje je krytycznej analizie( mysli i ocenia). Pewne stwiedzenia
uznaje ,pewne budza jego watpliwosci, od innych sie odcina. Ktos, kto przytacza
wypowiedz innego np:...Kwaśniewski po złożeniu przysięgi prezydenckiej położył
na lewej piersi prawą rękę z uniesionym ku górze kciukiem, "co jest znanym
wszystkim masonom od drugiego stopnia wtajemniczenia znakiem wierności". -
powinien wiedziec( po uprzednim przemysleniu), czy w to wierzy , czy to go po
prostu smieszy.

jak zadbać o SIEBIE w czasie ciąży i po porodzie
Odeslano mnie z innego forum do Was wiec stąd moje pytanko
Szukam porad (stron www, gazet) na to jak dbać o siebie w czasie ciazy, ale
nie chodzi mi o zdrowie odzywianie tylko o wyglad. Staram sie obecnie o
dziecko, wszyskie porady ntdzidzia juz znam chyba na pamiec, jednak potrzebuje
informacji jak zadbac osama siebie - czyli jak uniknać rozstepow po ciazy, co
po porodzie zrobic zeby brzuch wrocil szybko do normalnych rozmiarow, czy
piersi w czasie ciazy faktycznie sie powiekszaja i jak tego uniknac (juz mam
wystarczajaco duze ) itd itd. Jednym slowem ostatnie co chce to zapuścić się
w czasie ciazy i stac sie zaniedbana matka polka...
Mozecie mi w zwiazku z tym polecić jakies strony które mowią o tym o czym
pisze wyzej?

Kręgosłup wieczorami nieznacznie daje znać o sobie.
Natomiast spuchnięte mam dłonie i cały czas drętwieje mi prawa dłoń,już się
przyzwyczaiłam.Ze spaniem na razie jest dobrze.Najgorzej jest ze schylaniem
się,ubieraniem i oddychaniem.Brzuszek jest nadal wysoko,mam pólkę
pod piersiami-szklankę można śmiało stawiać.Jestem też rozdrażniona,swędzi mnie
skóra,a wieczorem nie mogę znależdz sobie ani miejsca,ani pasującej pozycji!
Czasami szlag mnie trafia i już chciałabym jechać rodzić,ale lepiej niech będą
jeszcze w brzuszku, który jest też obolały od kopnięć i ciężaru.Jak pomyślę,że
jeszcze tyle czasu,a w sumie niewiele to jestem przerażona tym co może być
pózniej!Mieszczę się w jedne spodnie,a nowych nie ma sensu kupować bo w każdej
chwili mogę odjechać!

ciekawe pytanie...nie wiem czy znam na tyle Polek tutaj, aby wyciagnac
konkluzje na ten temat..ale jezli chodzi o kobiety to jest mi to bardzo bliskie
i moge powiedziec, ze nawet w tak zdominowanym srodkowisku przez mezczyzn jakim
jest "upper management" widze wiecej kobiet, ktore nie tylko "poswiecaja sie"
pracy ale rowniez zakladaja rodziny i wychowuja dzieci. Niestety burden i
stereotypy, ze to matka musi siedziec w domu, wciaz pokutuja i tak np. w
wyborze na gubernatora mojego stanu, partia zdecydowala sie pominac w reelekcji
kobiete i wysunela kandydature mezczyzny jako sileniejszego. Glownym powodem -
obecna gubernator zostala matka blizniakow, wiec za bardzo byla "rozdarta"
pomiedzy karmieniem piersia a praca. Mimo ze jej maz siedzial w domu, nagonka
na te kobiete byla taka ze, ma siedziec i karmic piersia a nie myslec o pracy.
Nigdy przedtem nie wiedzialam niczego az tak jawnie porowujacego kobiete do
mlecznej krowy (((

jak dbac o SIEBIE w ciazy i po ciazy
Dziewczyny z gory przepraszam ze mozecie uznac ze to pytanie nie na to forum,
ale licze na to ze zrozumiecie mnie ;)
Strasznie tu duzo forow, wiec padlo na to ze pytanie zadam Wam :) - szukam
porad na to jak dbać o siebie w czasie ciazy, ale nie chodzi mi o zdrowie
odzywianie tylko o wyglad. Staram sie obecnie o dziecko, wszyskie porady nt
dzidzia juz znam chyba na pamiec, jednak potrzebuje informacji jak zadbac o
sama siebie - czyli jak uniknać rozstepow po ciazy, co po porodzie zrobic zeby
brzuch wrocil szybko do normalnych rozmiarow, czy piersi w czasie ciazy
faktycznie sie powiekszaja i jak tego uniknac (juz mam wystarczajaco duze ;(
) itd itd. Jednym slowem ostatnie co chce to zapuścić się w czasie ciazy i
stac sie zaniedbana matka polka...
Mozecie mi w zwiazku z tym polecić jakies strony które mowią o tym o czym
pisze wyzej?

Tez mi sie wydaje, Polko, ze warto sprobowac zostawic dzieci z mezem. Szkoda
tego wszystkiego co juz wlozylas w to przedsiewziecie.

Ja mojego tez nie docenialam dopoki dopoty nie musial czegos zrobic przy
dziecku.
Przy odzwyczajaniu Kamilki od zasypiania przy piersi to on ja zaczal usypiac i
teraz jest w tym o niebo lepszy ode mnie. Poza tym wprowadza innowacje w tym
temacie. Ostatnio udalo mu sie kilka razy zostawic Kamilke sama w pokoju zeby
samodzielnie usnela, a dzis uspil ja bez smoczka. Mnie nigdy nie usnela po
wyjsciu z pokoju a bez smoczka nawet nie porobowalam, bo to nasz rytulal.
Oczywiscie Ty znasz najlepiej swojego meza, ale moze po prostu go nie
doceniasz ;-)?
A moj tez nie byl zachwycony tym, ze bedzie musial sie bardziej angazowac.
Teraz juz do tego przywykl i jest to dla niego normalka.
Wiadomo, ze z reguly faceci sie do tego nie pala.

Powodzenia.

ooo omdlenia też znam. Ja mam z natury niskie cisnienie i skónnosc do omdlen
przy zmianach pozycji. W ciazy to się nasiliło. Najgorzej jak się zapomnę i
przykucnę w sklepie gdy oglądam towary na niższych półkach, potem wstaję i
czarno, mroczki i mąż mnie trzyma.
Piersi też bola i taaaakie ciężkie są

...zobacz co piszą na ten temat ciążowe polki:
W ciąży nie wolno pić mocnego alkoholu, naparów z wielu ziół, nie przesadzać
z mocnymi herbatami i kawami. Tyle. Raz na jakiś czas można sobie pozwolić na
pół szklanki lekkiego piwa albo na lampkę wina, byle nie więcej.
Z całą resztą można się nie wygłupiać. Napoje gazowane mogą zaszkodzić dziecku
ale nie w ciąży, tylko przy karmieniu piersią, bo sprzyjają powstawaniu kolek.
Pomijam to, że mają znikomą wartość, ale trujące przecież nie są! Kobiety w
ciąży mają dzikie zachcianki i apetyty na rozmaite rzeczy. Znałam taką, co pół
ciąży szamała śledzie i grzybki. I też jej nie zaszkodziło, ani dziecku. Nie
wiem skąd ta panika, tego nie wolno, tamtego nie wolno. Wolno prawie wszystko!
Byle nie przesadzać. No chyba że ciąża jest zagrożona, wtedy konsultować się z
lekarzem.

I TAK TRZYMAĆ KOXANAKI

Zaklinaczka...
Oglądałam i postanowiłam wdrożyć w życie część dotyczącą samodzielnego (i
samotnego (() spania Tosi w łóżeczku. Ponieważ wczoraj Tosia spała w ciągu
dnia tylko 40 minut, więc zasnęłą już o 19, przy piersi oczywiście, po czym
odłożyłam ją do łóżeczka.
Wybraliśmy się z mężem do kina na 20.45, a Tosia spała do naszego powrotu o
23.15. Po czym zaczęła się polka. Js ryczałam razem z małą, brałam na ręce, gdy
zapłakała. Gdy się uspokoiła próbowałam ją odłożyć do łóżeczka, co ją
natychmiast budziło i ponownie zaczynał się płacz. Gdy brał ją na ręce mąż,
krzyczała "mama ma", co w wolnym tłumaczeniu - polegając na obserwacjach -
znaczyło, że mamy nie ma."Walczyliśmy" z mężem do 3.30, o której to godzinie
Tosia zasnęła przy mojej piersi i pozwoliła się odłożyć.
Ufff, ciężko było i zobaczymy co nam przyniesie kolejna noc. Trzeba mieć wiele
wytrwałości w sobie, żeby niejako odpępnić dziecko.

Zapomniałam wczoraj napisać, że Tosia uwielbia pomarańcze. Wiem, że jest za
młoda, ale... ja też byłam karmiona pomarańczami, gdy tylko udało się je
rodzicom zdobyć. A pomarańcze smakują Tosi bardziej niż jabłka. Ot, masz babo
placek.

Aniu-amatyldo. Tosia uwielbia podziwiać kolejne etapy prania, choć na rzeczonym
zdjęciu występuje nie nasza pralka.

Frytkal - telefony, o które pytałaś widziałam jakiś czas temu w Akpolu w
Gdańsku. Ceny nie pamiętam.

Miłej niedzieli życzymy wszystkim mamom, mniej lub bardziej znanym.
Monika ze śpiącą przy piersi Tosią

Rowniez podziwiam fabelle,ale nie podzielam jej sposobu wychowania
corki.Po pierwsze musze pracowac i na zmiane z mezem Anglikiem
opiekuje sie corka.Po drugie pracuje na nocki i niestety nie zawsze
jestem w formie na dlugie pogawedki z corka i dlugie zabawy, nie
mowie ze nie chcialabym.Swoje zmagania opisuje w blogu zalozonym od
niedawna.Corka duzo mowi,niestety wiecej po angielsku.Bije sie w
piersi - jestem wyrodna Matka Polka,pracuje,mam swoje
zainteresowania i nie jestem idealna.Gdyby mi bylo dobrze w Polsce
nigdy bym z niej nie wyjezdzala i nie mialabym problemu z
wychowaniem wielojezycznym.Mialam bardzo trudny start w zyciu i tak
naprawde dopiero zaczelo mi sie ukladac tu, w UK.Dlatego moje
podejscie jest tez inne,rodzicow "wyksztalciuchow" nie mam.Chce by
corka znala polski,zeby znala swoje korzenie,ale staram sie nie
popadac w niezdrowa obsesje, co nie jest latwe,bo jestem ambitna.To
forum jest dla mnie duzym wsparciem.Pozdrawiam

Trochę pod wpływem tematu "butelkowego"
Presja na karmienie piersią to jeden ze stereotypów, które stosowana sa przez
wzorcowe "matki - Polki" do nekania tych mniej udanych. Przypina nam się
miano wygodnych i leniwych. A jak wygodne sa nocne karmienia butelką, to
tylko mozna sie dowiedzieć w praktyce.
mnie osobiście mierzi jeszcze jeden stereotyp: CESARKA - to przejaw
wygodnictwa i "bogactwa" matki. Według wielu kobiet, które miały to szczście,
że rodziły naturalnie panuje pogląd, że CC załatwia sobie kobieta, która na
to stać i nie chce się męczyć. Owszem znam takie przypadki. Ale sama
osobiście przeszłam dwa razy CC i nikomu tego nie życzę. Boli jak diabli -
przeciez masz rozciety brzuch; Dochodzisz do siebie duzo dłuzej; Tworza się
zrosty w jamie brzusznej i czasami są przyczyną kłopotów; Na brzuchu masz
ohydną bliznę; podejmujesz ryzyko znieczulenia; Jesli założa ci narkozę nigdy
nie słyszysz pierwszego krzyku swego dziecka;
W OCZACH MATEK RODZACYCH SIŁAMI NATURY, ZAWSZE BĘDZIESZ:
wygodnicka; " toś się nie nacierpiała", nie wiesz co to ból, gorsza bo co z
ciebie za kobieta, skoro nie potrafiłaś urodzic własnego dziecka...etc.
najbardziej zabolał mnie karcący komentarz z ust pediatry zastepującego naszą
lekarkę, że chyba nie płaciłam za CC. A wystarczyło zajrzęć do książeczki
małego.
GORACO POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMY TE WZORCOWE I TE MNIEJ UDANE - jak ja.

forumowy rachunek sumienia

Nareszcie coś konkretnego.

Luci, nie znam żadnej encykliki, tudziez innego dokumentu papieskiego.
Nie czytałam książek z cylu "Pielgrzymki do Polski", chociaz dwie takie mam na
półce, dostalam w prezencie.

Biję się w pierś, wstyd się przyznać, ale taka jest prawda.

Homilie papieża znam tylko z przekazow TV i radia, ogladałam wszystko co
możliwe.

Nigdy nie byłam w Watykanie.
Byłam na spotkaniu podczas wizyty w Toruniu, ale przyznaję, niewiele z tego
wynioslam, ponieważ dostało mi się miejsce gdzieś na końcu tłumu.
Widziałam z bliska przejeżdzającego papieża. Byl bardzo zmęczony, jakby
nieobecny.
Później pamietam tylko depczący się tłum w tramwaju, a nazajutrz dzień jak
co dzień.
Nie zauważyłam żadnej zmiany w zachowaniu się ludzi z mojego otoczenia,
środowiska, czy też na szczeblach 'wadzy', po kolejnych pielgrzymkach JPII.
Żadnej zmiany na lepsze, wręcz odwrotnie. Wszechobecny wyzysk ludzi, korupcja,
złodziejstwo itd.

Zgadzam się z wartościami głoszonymi przez papieża, przede wszytskim
nt aborcji, eutanazji, homoseksualizmu, sprawiedliwości spolecznej, godnego
życia, znaczenia rodziny, uczciwego wykonywania swoich obowiązkow.
Staram się żyć zgodnie z powyższym.

Nie rozumiem tego wszytskiego co się teraz dzieje, tego 'pospolitego ruszenia',
nie rozumiem w zestawieniu z codziennym dotychczasowym życiem wokoło.

Więcej grzechow nie pamietam:)

Chętnie poczytam opinie nt dokumentow papieskich innych forumowiczów, tych
bardziej swiatłych.

pozdrwaiam

Nie jesteś jedyna. Ja gdy dowiedziałam się o ciąży (planowanej) pierwsze co
pomyślałam to " co ja zrobiłam - tego już nie da się cofnąć" i czułam się jak
wyrodna matka. Potem jednak zaczęłam się cieszyć, chociaż nadal mam obawy co do
zmiany które zajdą w moim ciele, życiu a także w relacjach z partnerem. Myślę
jednak że chociaż wszystko będzie inne to nie znaczy gorsze no i dojdzie mały
człowieczek którego kocham i który będzie nas kochał. No i tylko czasem jak
oglądam zdjęcia z romantycznych wakacji we dwoje to .... (no ale liczę
troszeczkę że dzięki babci takie chwile jeszcze się zdarzą.
Chyba po prostu nie jesteśmy typowymi Matkami Polkami które tylko z dzieckiem
przy piersi czują się szczęśliwe. Znam nawet takie dla których mąż służy
jedynie do celów prokreacyno - finansowych a poza tym mógłby nie istnieć.

"jesli karmisz, to w pierwszym miesiącu nie wolno jesc prztworów z
mleka krowiego, wiec jogurty to chyba niezbyt dobry pomysl?"

Pierwsze slysze i czytam, ze nie wolno przez miesiac jesc zadnych
przetworow mlecznych (czytaj: serow, mleka, jogurtow, kefirow,
twarogow ...). I to my byc ZDROWA zbilansowana dieta matki
karmiacej? Otoz WOLNO jesc wszystko - dieta eliminacyjna na zapas
powoduje wiecej szkod niz pozytku. W szpitalu gdzie rodzilam jogurt
podawano z owocem na kazdy podwieczorek lub do kolacji.

A wracajac do watku: ja mam dwoje dzieci, meza, dom i nie wyobrazam
sobie postepowac tak, jak autorka watku. Wyszlam ze szpitala w 5
dobie po porodzie, w domu czekal na mnie straszy syn, ktory tez
potrzebuje mamy (choc mial wowczas juz 8 lat). Nie robilam
zadnych "zapasow" dla mojej rodziny. Byl czas na gotowanie,
sprzatanie, przyjmowanie odwiedzin (bardzo sie cieszylam, gdy ktos
przychodzil), zrobienie zakupow, posiedzenie w necie, czytanie,
spacery z malenstwem, odrabianie lekcji ze starszym synem. Gdy mala
miala 1,5 mca wrocilam do pracy na 1/3 etatu. Mamy niedaleko tylko
babcie (10 km), ktora staralismy sie nie obciazac dodatkowymi
zajeciami. Nie jestem matka-Polka, nie mieszkam w Polsce.
Czytajac watek tytulowy mialam wrazenie, ze od momentu narodzin
dziecka istnieje tylko ONO i problemy z nim zwiazane. Nie znam
osobiscie ani jednej matki, ktora karmila swoje dziecko 24 godziny
na dobe(piersia) i nie miala czasu na nic wiecej (nawet na
ugotowanie makaronu i przyrzadzenie sosu z paczki).

> wywalić wszystko (są czereśnie, ale robaczywe jak 150, 4 morele
> poskręcane i na wpół uschnięte, jakies krzaki z mirabelkami,

Czy Was wszystkich pokręciło?
Czereśnie są robaczywe, morele uschnięte, bo nikt o nie nie dbał. Bez
chemii nie będziesz miała ogrodu (nawet trawy).

> jabłonie wygladające na dzikie i 3 orzechy na tylnej granicy).
>
Najpierw spróbuj jabłek, a potem oceń, czy dzikie. Orzechy 30- letnie
można przerobić na tarcicę (piękne schody, podłoga w sypialni, blat
stołu, półki.....). Na wycięcie będzie czas.

> - porządek robimy my i zostawiamy konkrety do kominka

Gałęzie można spalić (i pewnie się spalą w trakcie budowy), ale
kłody...

> I teraz co? Budowac się planujemy 3 lata.

Za długo. Niepotrzebna strata czasu i pieniędzy. A jeszcze, jak
rzeczywistość wydłuży...

> Jak będzie juz wytyczony dom i znany teren "bezpieczny" planujemy
> zasadzic kilka drzewek z tyłu działki, zeby zdążyły trochę urosnąc

Na skraju, w donicach, żeby można było przenieść/przesadzić.

> drzewek to temat najgorętszy,tak jakby nic innego nie było ważne,

Bo ważne :)

> teściowa się uczepiła jednej czereśni ze ma zostac i pewnie ja
> własna piersią będzie bronic;)

...i ma rację :)

A może zarówno białe kobiety w jednym przypadku i Polki w drugim mają np. pełniejsze piersi, bardziej kształtne twarze, lepsze figury, żyją w bardziej dostatnich kulturach (to oczywiście nie dotyczy Polek) itp.?

Ja przyznam szczerze, że nie wiem, czy to geny, czy kultura i nie podejmuję się tego rozstrzygać. Z bardzo prozaicznego powodu: nie znam tych badań. A przyczyn i uzasadnień może być bardzo wiele...

A ja myslałam, że to tylko u nas nie było za ciekawie. Mała tak się wierciła,że
uderzyła się w szczebelki, wzięłam ją na ręce żeby utulić no i zaczęło
się...Budziła się co 2 godz a nad ranem co godz czyli jak wcześniej!!Już też
zwątpiłam w skuteczność tej metody!!!Ale jeszcze dziś spróbujemy może będzie
lepiej. Najagorsze jest to, że moja mała ma malutki żołądek i wieczorem zje
nie więcej niż 130 ml kaszki bo jak jej wciskam więcej to wymiotuje. A pierś od
początku nauki daje jej dopiero nad ranem -teoretycznie roczne dziecko nie
powinno jeść w nocy ale zastanawiam się czy ona nie jest głodna. Pediatra
zaleciła mi nie karmić nocą i tak robię, ale poważnie zwątpiłam czy kiedyś to
dziecko będzie spało chociaż do tej 5!!!Ale podobnie jak ty jestem u kresu
wytrzymałości i wkurzają mnie głupie uwagi tych CUDOWNYCH MATEK POLEK MĘCZENNIC
noszących godzinami swoje dzieci i cieszących się,że są takie potrzebne!!!
Trzymaj się daj znać jutro ja też się napewno odezwę!!!!

sloik 190g to, o ile sie nie myle, ma dopiero zupka czy danie od 7mego m-ca.
Te "mlodsze" sloiki sa mniejsze, dopasowane do wieku, czyli na poczatku 130-150g
zupka, bo deserki sa chyba mniejsze.

Nie wiem czy jest gdzies napisane ile i co konkretnie powinno zjadac.
Bo jezeli chodzi o "co" to Ty wybierasz z tego co jest na polce w sklepie
(oczywiscie trzymajac sie zasady ze nowosci na bazie produktow znanych) i nie ma
znaczenia czy dasz zupke z kalafiorem czy z brokulem czy ze szpinakiem...Wazne
aby w odpowiednim momencie wprowadzic miesko i tu tez nie ma znaczenia czy to
bedzie kurczak, indyk czy krolik byle bylo od 6tego m-ca i przez dluzszy czas to
samo, aby wykluczyc uczulenie.
Jezeli chodzi o ilosc to ja sie sugerowalam tym ile mleka zjada.Czyli jak zjadal
150ml, to tyle samo zupki, teraz 180ml mleka i juz prawie 200ml zupki.

Przy karmieniu piersia sugerowalabym sie opakowaniami i zobaczyla czy takie 150g
to za duzo czy za malo.Dziecko samo Ci "powie", no chyba ze cos jej nie bedzie
smakowac, to wtedy nie zje nic;-)

Witam. Jestem mamą siedmiomiesięcznej Natalki Zawsze chciałam rodzić w małym szpitalu, więc wybrałam Szpital im. L.Rydgiera na ul. Sterlinga13. Mają certyfikat fundacji "Rodzić po ludzku". Jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru. Kiedy rodziłam, szpital był jeszcze przed remontem, ale od pażdziernika jest już po. W szpitalu są 2 sale porodowe, jedna z nich jest do porodów rodzinnych. Niestety płatna - 500zł. Ja skorzystałam i nie żałuję. Miałam super położną przy porodzie, ale tak naprawdę to wszystkie położne są w porządku. Lekarz tak naprawdę był tylko przy porodzie od momenia parcia, czyli w moim przypadku 15min. Moja doktor, która prowadziła ciążę i nie tylko, pracuje w Centrum Zdrowia Matki Polki, ale ja tam rodzić nie chciałam. Jednak jak byś chciała jakieś nazwiska lekarzy z Rydgiera, których warto polecić to pisz na priva, znam ze trzy nazwiska. Po porodzie też opieka w porządku, maluszek jest cały czas przy mamie, tylko na kąpiel zabierają. Szpital nastawiony na karmienie piersią, jednak trzeba czasami przypomnieć pielęgniarkom żeby nie dokarmiały dzidzi Jedny słowem miło wspominam cały pobyt w szpitalu, włączając w to poród Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania - pisz.
A to moje słoneczko
www.tickercentral.com/view/4cu1/2

A propos Brazylijek...
...znam ich troche i prawie wszystkie sa albo ladne, albo wrecz przesliczne. nic
dziwnego, ze sie dobrze oceniaja.

Ale niedawno dowiedzialam sie czegos, po czym po prostu oniemialam. Otoz w
Brazylii wszyscy rodzice, ktorych na to stac, funduja swoim corkom NA OSIEMNASTE
URODZINY operacje plastyczna. To taki standard jak u nas nie wiem, dac corce
pierwsza elegancka bizuterie i kase na urzadzenie imprezy. Pojdz kochanie i
sobie zmien nos, powieksz piersi, odessij tluszcz. Serio, zaniemowilam. W wieku
osiemnastu lat, kiedy dziewczynka wciaz widzi sama siebie przez pryzmat
nastoletnich kompleksow, i kiedy organizm wciaz sie rozwija.

A dzieje sie tak nie dlatego, ze rodzice sa sadystycznymi perfekcjonistami,
tylko dlatego, ze w tym kraju uroda kobiety ma potezne znaczenie dla calego jej
zycia. Kto wie, czy nie wieksze niz wyksztalcenie. Nie chodzi juz nawet o zycie
osobiste, po prostu dziewczyna brzydka lub przecietna jest bez szans na rynku
pracy.

To ja juz naprawde wole zyc w kraju, w ktorym byc moze nie wszystkie kobiety sa
doskonale, ale przynajmniej zadna nie ma uczucia, ze gdy zacznie sie starzec czy
nieco przytyje, to cale jej zycie legnie w gruzach.

A poza tym Polki sa w wiekszosci bardzo ladne, slysze to zarowno od
faceto-Polakow, jak i od innych nacji :)

Sa rozne rodzaje i style noszenia dzieci. Jedne maja tysiace lat inne zostaly
wymyslone w naszych czasach. Wiele metod wywodzi sie z tradycji chinskich,
hinduskich, koreanskich, japonskich, meksykanskich, indianskich. O tym wszystkim
mozna poczytac w www.peppermint.com. Jest tam tez porownanie tych metod i
produktow roznych firm. ***Nie znajdziecie tam zadnego Red Castle, ani innych
znanych z polskiego rynku firm. Moim zdaniem Red Castle powinna wycofac swoje
produkty*** Pare tygodni temu polecalem na sasiednim forum dotyczacym kolki
firme Didymos. Od 30 lat promuje ona bardzo prosta i elegancka metode noszenia
dzieci. Po wielu probach m.in. z Red Castle, zwykla plachta bawelny okazala sie
znacznie bardziej elastyczna, mniej klopotliwa, bardziej naturalna. Od ponad
miesiaca nie korzystamy ani z wozka ani z lozeczka Nasza coreczka ma nieco
ponad 3 miesiace. Przyczepiona do brzucha matki zawsze ma dostep do jej piersi,
latwo zasypia i z fascynacja w oczach przyglada sie wedrujacym ponad nami
drzewom. Wbrew roznym "zatroskanym matkom-polkom" nie udusila sie, nie
wykrzywila sie, nie polamala sie, swietnie sypia w nocy, jest urocza

Karolcia61 cytuje tutaj moje posty lecz nie przebrnela przez angloje
zyczna i wloskojezyczna dokumentacje. Sa rozne rozmiary takich chust-placht.
Najdluzsze pozwalaja przywiazac do siebie dziecko na kilkanascie sposobow: na
brzuchu, na biodrze, na plecach. Dlugosc powinna byc dobrana takze do wzrostu
noszacego rodzica. Niestety, nie znajdziecie w polskich sklepach ani u polskich
lekarzy miarodajnych i rzetelnych informacji. Naprawde warto poczytac materialy
zgromadzone na wspomnianych portalach. Jest takich portali wiecej

strasznie boli mnie ucho :(((
od tygodnia boli mnie ucho znam ten bol, niedokladnie wytarte ucho po
prysznicu i maly wiaterek na polku. bylam u lekarza zapisal antybiotyk i 1
dzien stosuje ale ucho nadal mnie boli. nie chce brac lekow przeciwbolowych
bo karmie piersia coreczke...co robic kiedy ten lek zacznie dzialac ( aha
czy mial ktos kiedys przetykanie ucha woda to tez mi sie szykuje? boli ten
zabieg?

gomory napisał:

> Najwyzej mnie wytna: wg mojej opinii zamiast pasztetu wyszla kupa.
> Ale ja sie nie znam, facet jestem. - Przyjmuję krytykę mężnie na piersi;)
> Zeby bylo merytoryczniej: okreslenie paszetet slyszalem tylko w
> stosunku do zaniedbanej, nieladnej kobiety, a nie zony ktora sie
> mezowi opatrzyla.- no to są dwie szkoły Twoja odnośnie zaniedbanych kobiet(i
tu nie mogę się zaliczyć) oraz szkoła bodajże Songo, lub Krzyśka- że to każda
partnerka po pewnym czasie(i tu się zaliczam, a jakże:)
> Jesli Twoje pisanie moze wplynac pozytywnie na postrzeganie swiata
> przez Polki to sie nie przejmuj np. mna i pisz dalej. _Dzięki, że chociaż Ty
mnie rozumiesz, wiedziałam,że na kogo jak na kogo, ale na zrozumienie i wsparcie
faceta w tej słusznej "sprawie"mogę liczyć.
Chociaż powatpiewam czy polskie zony nie poczuja sie dotkniete
> okresleniem "pasztety".- Jeżeli odbiorą to osobiście a nie jako pewną
konwencję, zabawę, żart, to oczywiście mogą, zależy jakie ktoś ma poczucie
humoru, no ale na to to już ja wpływu niestety nie mam.Pozdrawiam:)

Mój mąż nie znosi bałaganu, wszystko ma być na swoim miejscu i to odłożone od razu...odrobinę go tego odzwyczaiłam bo trudno jest biegać za rocznym dzieckiem i każdą zabawką, którą przestało się bawić od razu odkładać na półkę więc taki twórczy nieład czasami(czytaj często) udaje się nam przemycić....co chwilami doprowadza Go do szewskiej pasji.

Co do leżenia w wannie godzinami, sam po męczącej pracy potrafi wylegiwać się w niej więc oboje nie mamy z tym problemów.

Mazidła i kremy mają lekki zapach bo jak karmię piersią to intensywnych nie stosuję.

Zmywamy naczynia na zmianę a jak zostaną na następny dzień z kolacji to świat się nie zawali!

Sprząta i pierze mąż sam...uważa ,że robi to lepiej więc bronić mu nie zamierzam ani przez moment!

Potraw 7?...samych zup znam więcej ale niektórzy mają wybredne podniebienie i wszystkich potraw nie jadają.
Co do jedzonka to wkurza go pytanie które dość często zadaję z racji tego, że wszystkiego nie jada "Co Wam jutro ugotować na obiad?"...już widzę te ślipia ;-))))

Owszem nie mówię wprost, czego faktycznie nie lubi...ale czy każda osoba musi być wygadana?

Ubrałby mnie w króciutką spódniczkę, bluzkę z dekoldem do pępka i szpilki...żartuję... ale nie może już patrzeć na moje ulubione spodnie...nie każdy ma figurę jak modelka.

Perfumy wybieraliśmy wspólnie, mamy ulubione zestawy, których używamy na zmianę.

Rozwalają kapcie...przecież nie można być doskonałą w każdym calu! ;-))))))

Są złośliwe...a co tego też nie można???? ;-)

sabinac-0 napisała:

> Brakuje jeszcze tradycyjnego autorytetu moralno-politycznego w postaci
"zwyklej kobiety", ktora powie do kamery, ze nie potrzebuje parytetow a polityka
jej nie interesuje. Po czym zostanie odtrabione, ze parytety sa zbedne, bo
zwykle kobiety w osobie tej jednej, nie widza potrzeby ich wprowadzenia.

*Heheee :O) skad my to znamy co? Tamci mieli zawsze na podoredziu przadke z
lodzkich zakladow im. J.Marchlewskiego, ale ciekawe skad ci wytrzasna
przodownice pracy z Marchlewskiego, skoro zakladow juz nie ma(?):)))
Juz wiem, wspolczesna prawdziwa kobieta to taka z dziecieciem przy piersi, bo
tylko taka moze byc prawdziwa przodownica prawdziwych kobiet, ktorych godnosci
uwlaczaja parytety. Ze tez, popatrz Sabinko, nie uwlacza im ciagle spychanie na
polityczny margines - ze tez nigdy nie uwlaczala im nieobecnosc kobiet w
polityce, ciekawe co? Ale ja to rozumiem bo niby jakim cudem moze zonie domowej,
z dziecieciem przy cycu, moze uwlaczac jej nieobecnosc w polityce, skoro nigdy
nie wpadla na pomysl zostania politykiem? No bo niby jak by to wygladalo z tym
dziecieciem przy piersi i wyraznie zarysowanym brzuchem? Tyle tylko, ze
feministki nie maja zamiaru odzierac tych poczciwych matek polek z godnosci,
poprzez zaciaganie ich do Sejmu. Polityka nie jest dla nich wiec po coz te fumy?
Szkoda tylko, ze nie pomyslala jedna kretynka z druga, ze oprocz niej sa jeszcze
inne kobiety, ktore jak najbardziej zinteresowane sa kariera polityczna i im
parytety nie uwlaczaja.

Popatrz Sabinko jaka prosta zasada: uwlaczaja Ci parytedy - nie pchaj sie do
polityki. A one nie sa wstanie tego zrozumiec.

ja miałam duży problem z ulewaniem u moich maluchów - po prostu się
przejadały ;-) a ja matka Polka karmicielka nie żałowałam, ale do 6
miesiąca nie dopajałam niczym - żadnych herbatek, soczków a już broń
Boże wody z glukozą - uważam, że to zbrodnia. Jak zaczynasz u
dziecka kształtować chęć na słodkie od małego, to potem będzie miało
problem przez całe życie... Mleko mamy jest słodkie, ale od
innego "rodzaju cukru". Nie słodź, cukier nie krzepi... Karm piersią
hjak najdłużej, są setki badań, które potwierdzają, że karmienie
piersią wpływa na lepszy rozwój dziecka ;-) A czy dopajać po
ulewaniu? Obserwuj maluszka - ono Ci da znać, czy potrzebuje ;-)

niebezpieczeństwo jazdy busami
No i co (g)A(w)RONIE,powiesz?Czy nadal twirdzisz (w/g twych obliczeń) że jazda busem należy do bezpiecznych?Przeczytaj sobie moje ostatnie wpisy (wszystko to potwierdzone statystyki z ostanich dni!) i uderz się w piersi.Ale do rzeczy
Wypadek busa na autostradzie w Niemczech. 41-letnia Polka nie żyje
Zginęła jedna osoba - 41-letnia kobieta, a pięć zostało ciężko rannych. Poszkodowani trafili już do szpitala. Ich życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.
Polski bus nieznanych na razie przyczyn najechał na jadącego przed nim TIR-a. Niemiecka policja nie wyklucza, że kierowca mógł zasnąć za kierownicą.

To moment,który w kinach robił wrazenie na widzach
ave.duce napisała:

> www.youtube.com/watch?v=3NEqIPTL04E
> No!
>
> :p

A mnie się kojarzy z czterema alpagami.
Pamietacie okres niemal całkowitej prohibicji, jak miesięcznie była 1 flaszka na
kartkę na łeb, lub w alternatywie Brendy Maxim w peweksie za dolca?

Otóż w owym czasie pracowałem w firmie na I szym piętrze biurowca, gdy nagle
usłyszałem krzyk na klatce schodowej :Ludzie na górkę alpagi rzucili!
Błyskawicznie całe dwa pietra biurowca rzuciły się w kierunku górki.
Górka to był sklep spożywczy na górce w ośiedlu na Wawrzyszewie.
I Ja też oczywiście wśród tej swołoczy byłem.
Stanąłem w kolejce za..Ryszardem Filipskim, aktorem, który tak wspaniale zagrał
rolę majora Dobrzańskiego.

A teraz meritum sprawy.
Dawali po cztery alpagi na głowę (prawie jak obecnie u panaprezydenta)i pan
Filipski połozył kasę i wziął tak jak inni przed nim te cztery wina marki
Wino.Niestety nie miał żadnej siatki i pani sprzedawczyni mu włożyła między
zaplecione ręce na piersiach, a On dumny jak paw wyszedł ze sklepu ze "zdobyczą".

Następnym szczęśliwcem byłem ja.

Do czego to nas doprowadził ten komunizm.Jak by mnie ktos teraz zaproponował
alpagę to nie wiem jak bym zareagował.
A wtedy taki znany aktor to była naprawdę wyższa półka!

agentka_j27 napisała:

> Cycowa krucjata się zaczyna, niektórym matkom to chyba cyc już mózg zastępuje.
> Przypominam - myśli się głową a nie wymionami!!!
>
> Teraz do autorki wątku:
> Ja bym nigdy dzieciaka tyle tylko na piersi nie trzymała, poczekaj wyhodujesz
> anemię u siebie i u niej/niego - dzieciak wyciąga z ciebie coraz więcej soków,
> bo coraz więcej potrzebuje. Pewnie za miesiąc, dwa powrócisz na forum z
> problemem, że dziecko dławi się najmniejszą grudką, a przecież ma już 8
> miesięcy, ojoj. Albo, że nie akceptuje żadnych nowości, tragedia. Sama na siebi
> e
> ściągasz problemy, heh te matki polki od siedmiu boleści

Ot, mundra wypowiedź... Widać, że osoba, która to pisała "zna się" na rzeczy bo pewnie od początku butlą karmiła. I chyba zagrody pomyliłaś bo wymiona to dojne krowy mają-podwórko obok.

Tydzień temu wróciliśmy z Turcji. Byliśmy pierwszy raz i już wiem, że
nie ostatni. Wyjeżdżając do Turcji chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć i
dobrze się pobawić, nie zależało nam tylko na plaży czy basenach.
Jeszcze w Polsce z naszego biura podróży dostaliśmy namiary na Lenę z
Pacho Tours i oczywiście zdecydowaliśmy się skorzystać z oferowanych
przez Lenę wycieczek, bo ceny były zachęcające a i co się później
okazało obsługa bardzo dobra. Było po prostu super!
Byliśmy w łaźni tureckiej, coś wspaniałego, najlepiej pójść od razu w 1.
dzień zanim zaczniemy się opalać. Byliśmy też na Jeepach, jeszcze nigdy
tak się nie bawiłam jak tam, niespodziewany śmigus dyngus i kąpiel w
rzece, cudownie!!! W Kapadocji (obowiązkowo z wieczorem tureckim )
mieliśmy bardzo dobrego przewodnika Oktaja, który zna swoją pracę i
wykonuje ją bardzo dobrze. Polecam też Side - Aspendos i wodospady,
wycieczkę prowadziła Polka, która też ma dużą wiedzę.
Nasi sąsiedzi z hotelu też korzystali z miejscowego biura ale innego,
chyba coś z Jolcią było w nazwie, znajomi też pojechali na wycieczkę do
Side ale byli zawiedzeni, bo mieli po drodze wizytę w 2.sklepach i ktoś
tam coś kupował a oni czekali 2 godziny na nich. Nasza wycieczka była
zupełnie bez zakupów. :)
Koniecznie jedźcie też na Zielony kanion - widoki zapierające dech w
piersiach.
Jesteśmy bardzo zadowoleni i z wycieczek i z pobytu, szkoda, że czas na
wakacjach tak szybko leci. :(


Tydzień temu wróciliśmy z Turcji. Byliśmy pierwszy raz i już wiem, że
nie ostatni. Wyjeżdżając do Turcji chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć i
dobrze się pobawić, nie zależało nam tylko na plaży czy basenach.
Jeszcze w Polsce z naszego biura podróży dostaliśmy namiary na Lenę z
Pacho Tours i oczywiście zdecydowaliśmy się skorzystać z oferowanych
przez Lenę wycieczek, bo ceny były zachęcające a i co się później
okazało obsługa bardzo dobra. Było po prostu super!
Byliśmy w łaźni tureckiej, coś wspaniałego, najlepiej pójść od razu w 1.
dzień zanim zaczniemy się opalać. Byliśmy też na Jeepach, jeszcze nigdy
tak się nie bawiłam jak tam, niespodziewany śmigus dyngus i kąpiel w
rzece, cudownie!!! W Kapadocji (obowiązkowo z wieczorem tureckim )
mieliśmy bardzo dobrego przewodnika Oktaja, który zna swoją pracę i
wykonuje ją bardzo dobrze. Polecam też Side - Aspendos i wodospady,
wycieczkę prowadziła Polka, która też ma dużą wiedzę.
Nasi sąsiedzi z hotelu też korzystali z miejscowego biura ale innego,
chyba coś z Jolcią było w nazwie, znajomi też pojechali na wycieczkę do
Side ale byli zawiedzeni, bo mieli po drodze wizytę w 2.sklepach i ktoś
tam coś kupował a oni czekali 2 godziny na nich. Nasza wycieczka była
zupełnie bez zakupów. :)
Koniecznie jedźcie też na Zielony kanion - widoki zapierające dech w
piersiach.
Jesteśmy bardzo zadowoleni i z wycieczek i z pobytu, szkoda, że czas na
wakacjach tak szybko leci. :(

300 ml do szczęścia
A tekst o posypywaniu się talkiem pod biustem.. ze niby piersi
stykają się tam ze skórą pod piersiami.. to nie lepiej stanik
założyć? Przecież w staniku nie będą sie stykać ani ze sobą (lewa
pierś z prawą), ani ze skórą pod biustem. Poza tym przeciętna Polka
powinna nosić obwód 65. Sama mam 1,7m wzrostu, wazę 60kg czyli chyba
dosyć przeciętnie i staniki kupuje o obwodzie 60.(miska G) Znam
wiele kobiety które chyba 55 powinny kupować. (gdyby takie
produkowano). Nie znam natomiast żadnej która by nosiła 75A.
Musiałaby mieć około 83cm pod biustem i około 86.5cm w biuście.
Bardzo atletyczna sylwetka. Z cała pewnością istnieją takie kobiety
ale na pewno kobiet które powinny nosić rozmiar 60G jest więcej.
Dziwne to jest że inne gazety potrafią skorzystać z wiedzy
zgromadzonej na lobby biusciastych i stanikomanni, które znajdują
się na portalu Wyborczej a sama Wyborcza nie potrafi. Dobry artykuł
o stanikach wygląda np. tak:
www.pinezka.pl/content/view/2926/203/

NP. na oddziałach położnicznych są dwa podeścia
(przynajmniej z tego co wiem).

W Matce Polce można siedzieć ile dusza zapragnie, co skutkuje tym, że odwiedzanej jest miło, a reszta czuje się skrępowana, gdy obce rodziny zerkają kątem oka na kobiety po porodzie, uczące się karmić piersią, leżące zbolałe w różnych pozach itd.

W szpitalu im. Rydygiera wstęp do sal w ogóle jest zabroniony, więc rodzny czatują na korytarzu, siłą rzeczy widując świeże matki, gdy marynarskim krokiem w zaplamionych koszulach nocnych, z rolką papieru toaletowego pod ręką, drepczą powoli w stronę WC.

Znam kobiety, które rodziły i tu i tu, i narzekały (każda z osobna) na obydwa systemy.

Wydaje się, że w szpitalach powinny być jakieś świetlice, gdzie można swodobnie porozmawiać z mniej obłożnie chorymi. Do chorych bardziej obłożnie goście powinni mieć wstęp za pozwoleniem pielęgniarki/lekarza (czyli jednocześnie jako wyjątek od reguły, czyli pod określonymi warunkami).

Tako rzecze laik!

PS. Anegdotka z oddziału ginekologicznego. Na poranny obchodzie lekarz zwraca się do dopiero co przyjętej pacjentki: "Co masz dzisiaj dla mnie?" Zdumiona pacjentka: "Eee, a co mam mieć, eee, nie wiem, nic nie mam...". Lekarz: "Taaa? Zaraz zobaczymy - ściągaj majtki!".

Ja w zupełności zgadzam się z b.bratką.Kult Matki-Polki mnie
śmieszy;oczywiście,że matka jest potrzebna dziecku w perspektywie całego
życia,ale w takim samym stopniu potrzebny jest ojciec.Dla dziecka lepiej jest
jak ma uśmiechniętą,spełnioną również w życiu zawodowym czy chociażby w swojej
pasji mamę,a nie kobietę,która zrezygnowała dla niego ze swoich założeń czy
planów.Facet może równie dobrze opiekować się maluchem;różnica jest w pierwszych
kilku miesiącach;kiedy mama karmi piersią,a maluszek zna rytm jej serca z okresu
płodowego i działa to niego bardzo uspokajająco.Poźniej to już nawet nie
może,ale powinno być pół na pół z opieką w miarę możliwości.

Mam lekarza z MP i tam rodziłam pierwsze dziecko. Nie wiem czy zdecydowałabym
sie rodzić w "samej matce polce", ale Klinika Perinatologii jest naprawdę ok. W
pierwszej ciąży leżałam tam 3 razy i naprawdę nic temu oddziałowi nie mogę
zarzucić. Nie miałam tam znajomej położnej, rodziłam o 4 w nocy i trafiłam na
cudowna położną,wiem ze nadal tam pracuje i będe sie starała żeby znów była przy
mnie.
Na Perinatologii dzieci po urodzeniu lezą osobno i trzeba kawałek do nich
przejść, ale patrząc na to z perspektywy jest to niesamowita wygoda. Na
karmienie położne Cie wołają, są cały czas z dziećmi i do Twojej dyspozycji.
Uczą jak przystawiać do piersi, jak kapać, ubierać. Nie jest tak ze jesteś od
pierwszych chwil zostawiona sama z maleństwem i nie wiesz jak sie nim zająć. ja
tak naprawdę doceniłam ta pomoc tuz po porodzie i to ze nie musiałam być z
dzieckiem 24h bo było pod dobra opieką, chociaż wiem ze są mamy przeciwne
temu,żeby dziecko było osobno od mamy.
Nie mam porównania z innymi szpitalami, wiem, że w Koperniku jest malutki
oddział położniczy , podobno bardzo przyjemny i kameralny.
blisko domu mam Rydygiera, ale jakoś wolę szpital który znam.
Ostatnio moje 2 koleżanki rodziły w Madurowiczu i oboje dzieci wyszło do domu z
bakterią - Madurowicz to chyba ostatni szpital w którym chciałabym rodzic.
Może jeszcze odezwą sie inne łodzianki to sie wymienimy poglądami.
Ja będę rodziła na początku września.
pozdrawiam

Przypomnę - tobie też Jakubek że O.Rydzyk został oskarżony przez żydów w Polsce
tylko dlatego, że powiedział o nich Szantażyści, którzy chcą wyłudzić od nas
miliardowe odszkodowania.Bubel siedzi w psychiatryku za publikowanie żartów i
dowcipów o żydach.Czy znacie gdzieś w wolnym świecie podobne przypadki?
W USA młody żyd wydal komiks "Maus"akcja toczy się w świecie zwierząt w czasie
faszyzmu - Polacy są przedstawieni jako świnie - za pieniądze sprzedające dla
wilków "niemców" zajączki"żydów".Innym razem w Izraelu w komiksie o czasach
faszyzmu występuje dialog głównej bohaterki która mówi "jest brzydka i śmierdzi
to musi być Polka"Wiele,wiele,wiele innych mniejszych i większych aktów pogardy
drwin i manipulacji historią tylko w imię udowodnienia z góry przyjętej tezy.
Dlatego pytam co można jeszcze o nas powiedzieć, żeby wreszcie ktoś wstał i
powiedział dość.
jeżeli twoi krewni maja krew na rekach niewinnych, to niech teraz ich potomkowie
biją się w pierś i przepraszają, ale co z tymi milionami sprawiedliwych i
uczciwych Polakow co z nimi?!

Objechałem Hiszpanię, w ciemno, na przełomie czerwca i lipca, tj. przed
sezonem. Teraz warto chyba poczekać do września.
Pokoje 2os., poza Barceloną, były bez problemu, za 20-50 EUR.
Najpiękniej było w Nuevalos, w Pirenejach i w zatykającym dech w piersiach -
Garganta del Chorro (kiedy wreszcie Hiszpanie wyremontują Camino del Rey -
najpiękniejszą ścieżkę w Europie ???!!!).
Prawie wszędzie, poza plażami i pokazowymi zabytkami w miastach - pusto !
A'propos języka: choć polskiego samochodu nigdzie poniżej Barcelony nie
spotkałem, gdy na stacji benzynowej pomyliło mi się "lleno"{jeno}[do pełna] ze
słowem [lód], miły chłopak zapytał mnie, PO POLSKU, czy na pewno potrzebuję
lodu... A on polski trochę zna, bo choć Polska to lodowaty kraj, to Polki są i
bardzo piękne, i bardzo chętne...
Pzdr.

Sorry, ale matka-polka-karmiąca-piersią nie pozwala umrzeć dziecku z głodu, bo
karmi piersią.
W razie niemożności (jeszcze raz podkreślam - rzadkie przypadki!!!) karmienia
piersią pewnie przeszłaby na mieszankę lub powalczyła jeszcze o karmienie
naturalne karmiąc w sposób mieszany.
Nie słyszałam jeszcze o przypadku zagłodzenia dziecka na śmierć przez
"terrorystkę laktacyjną".
Za to wypisywanie bzdetów wołających o pomstę do nieba (jakich i w tym wątku nie
brak) jest niestety specjalnością "terrorystek butelkowych".
Ja się nie czepiam, jak ktoś karmi, dopóki nie dorabia do tego niekoniecznie
słusznej ideologii.
A może powinnam, bo dziwnym trafem (pewnie przypadek) wszystkie mi znane bardzo
chorujące dzieci były karmione butelką. I teoretycznie koszty ich leczenia w
jakiś tam stopniu obciążają mnie (a ja swoje dzieci karmiłam i nie chorują - też
pewnie przypadek, zaraz mi to ktoś wytknie). Ja za to mam niebezpieczne hobby,
więc można sypać na mnie gromy:-))), że też kiedyś obciążyłam statecznych
obywateli kosztem swojego kontaktu z oddziałem chirurgii urazowej:)

Jestem długo karmiącą matka w Niemczech. Odnoszę wrażenie, że tu
więcej informacji na ten temat, choćby już z tego powodu, że szkoła
rodzenia jest darmowa i wszyscy właściwie na nią chodzą. Ponadto
każda matka karmiąca ma prawo do opieki połoźnej tak długo jak
karmi. W praktyce połoźna przychodzi do domu tak długo, aż matka
czuje się pewna w karminiu.
Znam sporo matek karmiących długo i karmiących przynajmniej 6
miesięcy tylko piersia. Ale podejrzewam, że tez obracam się w takim
środowisku, bo w sklepach Milupy i Humany znikają z półek.
Dodam jeszcze, źe jest tu mnóstwo gru dla matek karmiących, gdzie
moga się spotkać i pogadać o karmieniu.

Tasiemiec :))
Niemleczny mój post będzie. Ale chcę Wam opowiedzieć jak dzisiaj
jadło moje piersiowe, 22-miesięczne dziecko

- I śniadanie: 5.30 mleko - 3 piersi
- drugie I śniadanie: 8.30 mleko - 3 piersi
- II śniadanie: 10.30 pół bułki z szynką i szczypiorkiem, kiwi
- w trakcie spaceru (ok. 12.00) cała wielka sucha buła zwinięta z
półki sklepowej
- po spacerze (ok. 13.00) NATYCHMIAST mleko, 2 piersi
- obiad zaraz potem - cały słoiczek bobovity (rzadki przypadek,
matka obiadu nie ugotowała) cielęcina z warzywami i czymśtam.
- po obiedzie (jakieś 20 minut później) kilka łyżeczek kaszy
gryczanej z białym serem i kefirem (podjedzone od matki)
- ok. 15 przekąska mleczna, 2 piersi
- podwieczorek - banan popity 1 piersią.
- kolacja, 19.00, micha kaszy krakowskiej z masełkiem (ok. 300 g.) +
dwie kopiaste łyżki mielonej wołowinki + cały ogórek kiszony.

W międzyczasie ze dwa kubeczki wody z galaretką z czerw. porzeczki,
trochę zwykłej wody, jakaś mandarynka, trochę "chipsów" jabłkowych.
Zaraz do spania będzie jeszcze mleko (jak go znam, min. 2 piersi).

Teraz mąż go kąpie. Młody wygląda jak balonik, z którego wystaje
chuda szyjka z dużą głową, dwa patyki - ręce, całość na dwóch
patykowatych nóżkach. Afryka, Etiopia, Kongo, Zair!!!
Miewa dni, że nie chce jeść (sporadycznie), ale częściej je tak jak
dzisiaj. Ma jakieś 88 cm, waży niecałe 13 kg.
Myślicie, że to tasiemiec? ;-D

Oda mundurowym...
Marszałkowi za 300 ofiar przewrotu majowego, generałowi za Wujek, bin_ladenowi
i innym abdullahom za wieże..., ginekologom za skuteczność....taka
polka-rokendrolka:

Za słowo kłamstwem splugawione
Za mundur bratnią krwią splamiony
Za ręce siłą rozłączone
Za naród głodem umęczony
Za oczy dziecka przestraszone
Odnoś swój triumf w partyjnej chwale
Naród dziękuje ci generale !

Za pogrom braci bez litości
Za honor wojska zbeszczeszczony
Za mękę strasznej bezsilności
Za ból rozłąki męża z żoną
Za łzy i rozpacz samotności
Ciesz się żeś działał tak wspaniale
Naród dziękuje ci generale !

Za połamane pałką kości
Za koszmar walki brata z bratem
Za nienawiści siew i złości
Za to, że żołnierz stał się katem
Za znów zdławiony świt wolności
Pomnik swych zasług wzniosłeś trwale
Naród dziękuje ci generale !

Za założone znów kajdany
Za zbrodnie łagrów w polskiej ziemi
Za fałsz przemówień wyświechtanych
Za podłość zdrajców między swymi
Za język prawdy zakazany
Wypnij na Kremlu pierś po medale
Naród dziękuje ci generale !

Naród śle swe podziękowania
Żeby ci były jak kamienie
Przyjm je pośpiesznie bez wzdrygania
Może obudzą twe sumienie
Bo generale nie znasz godziny
Gdy przed najwyższym dowódcą świata
Złożysz ostatni raport za swe czyny
Z piętnem Kaina - krwią swego brata...

itp.itd

Skąd się wzięła klątwa 75B ?
Jak już wszystkie wiemy, rozmiar 75B nosi (aczkolwiek niekoniecznie nosić
powinna ;-) znaczna część polskich kobiet i najszybciej znika on ze sklepów (i
na nasze nieszczęście równie szybko pojawia się nowa dostawa). Dlaczego tak
jest i kiedy to się zaczęło ? Czy ktoś zna jakąś sensowną przyczynę ? ;>

Zastanawia mnie jedna sprawa.
Po 1. Mnóstwo kobiet (przede wszystkim młodych) deklaruje, że ma rozmiar 75B.
Po 2. Wielu mężczyzn (o ironio, głównie młodych) twierdzi, że najlepszy
"rozmiar biustu" to (niespodzianka...) 75B (to sławetne 'bo idealnie leży w dłoni)

Jak to jest - Polki wmawiają sobie ten rozmiar, bo zachwalają go faceci, czy
może odwrotnie - niczego nie świadoma płeć przeciwna wierzy swoim dziewczynom,
że noszą 75B i zachwyca się ich piersiami (nawet jeśli w rzeczywistości mają
60E czy 70D upchnięte w za mały stanik)?

A może jest jeszcze inaczej?

Poluj dalej na R&P. Ja bym Ci polecała na podstawie swoich
doświadczeń oprócz Opulence jeszcze Isabellę, innych nie znam.

shop.ebay.pl/?_from=R40&_trksid=m38&_nkw=rigby+%26+peller+30f&_sacat=See-All-Categories

Za neutralne fiszbinowo uważane są staniki Fantasie (najbliższe
producencko i jakościowo R&P). Szczególnie godne polecenia są
modele: balkoniki Gabrielle, Cally, Belle(małomiseczkowiec!) oraz
Shannon i coraz rzadsze już Rimini, które mając side support,
zbierają piersi z boków i eksponują do przodu. Świetne są też
balkoniki Allure i Smoothing.
Ostatnio zostałam fanką Frei Retro Plunge - niebywale wygodny,
śliczny kulisty kształt piersi, prawdziwy plunge do głębokich
dekoltów.
No i jeszcze Masquerade robi dobry kształt (tylko Polki bym nie
polecała - dzioby).
Do Panache i Gossarda mam takie zastrzeżenia jak Ty i nie zamierzam
ich nosić.

A teraz moja wizja :)

Rok 2009. W znanym polskim radiu pojawia się cotygodniowa audycja "Porady
bieliźniarskie siostry Leokadii".

Głównym założeniem audycji jest przekonanie, że zdrowe piersi są nieodłącznym
atrybutem prawdziwej Matki Polki, więc nawet jeśli stan/wiek wyklucza posiadanie
potomstwa, należy dawać dobry przykład młodszemu pokoleniu, które bezmyślnie
dąży do wytworzenia u siebie, tfu, tfu, "sexi-buł".

Słuchaczki organizują protesty przed bazarkowymi sklepikami. Przerażone
zarzutami o niemoralność i antyrodzinną postawę sprzedawczynie zaczynają
naciskać na producentów i importerów i wkrótce na straganie można kupić za 30 zł
prosty, acz normalnie zabudowany, stanik o ściśliwym obwodzie i miseczkach w
zakresie A-R (żywa polska rozmiarówka).

Gość portalu: ballest napisał(a):

> Slezan , co do tezy, ze Wehrmacht byl gorszy jak SS???
> To sie mylisz, moj ojciec tez sluzyl w elitarnej jednostce, ktora np. Dywizje
> SS (Totenkopf) wyratowala z kotla na Illmensee.

wczoraj Polacy nienawidzili Niemcow - bo ci jedna Polka powiedziala.
tydzien temu Ramon udowodnil niezbicie ze nie uzywano nigdy nazwy Gliwice -
bo mu znajomy powiedzial , dzis ty znowu zaczynasz wszysto co dla Niemcow
wstydliwe pod dywan wymiatac bo- ci tato powiedzial jak bylo .
Jako znany i zaangarzowany historyk wiesz chyba jaka wage maja podobne
tezy i dowody.

>To sie mylisz, moj ojciec tez sluzyl w elitarnej jednostce, ktora np. Dywizje
SS (Totenkopf) wyratowala z kotla na Illmensee.

"tez sluzyl w elitarnej jednostce" ... hmmm mowa byla o SS
wiec to twoje "tez" daje troche do myslenia.
A tak nawiasem mowiac to odnosze wrazenie ze ty tak czasem jak nikt nie widzi
stajesz przed lustrem w mundurze ojca i glaszczesz pieszczotliwie medale na
piersi.

On tam widzial straszne rzeczy, co SS popelnily i to na froncie, nawet na
> kobietach, ktore tez mialy wlasne oddzialy.
> Oczywiscie kobiety te sie rewanzowaly, tak, ze byly coraz wieksze
okrucienstwa,
>
> kto z nimi zaczal, trudno sprawdzic.

no i popatrz ... "kto z nimi zaczal, trudno sprawdzic" ojciec naopowiadal ci
tyle
ciekawych rzeczy ..ale o tym kto zaczal nie wspomnial .
Ja mysle ze te kobiety zaczely ... wkoncu SS bym o to nie podejrzewal
a kobiety zaslynely w tej wojnie z okrucienstw ( oczywiscie nie Niemki )

> tam ale Wehrmachtu nie bylo.

Oj , a to ci ciekawostka ... to tam gdzie twoj ojciec walczyl nie bylo
Wehrmachtu?
Sami "elitarni" co?

> Wiadomo tez , dlaczego SS w Rosji takie okrutne bylo, z dwoch wzgledow
> 1. Dywizje SS skladaly sie czesto z obcokrajowcow (jak powyzej juz napisano)
> Osoby tam sluzace wyroznialy sie okrucienstwem, dlaczego? - bo byli ochotnicy
> ktorzy nie mieli nic do stracania

Obcokrajowcy jakich nacji byli w szeregach SS przy wkraczaniu do Polski
i nastepnie do Rosji ?
To Ukraincy w szeregach SS pacyfikowali Ukrainskie wsie?

> 2. AC - nie brala do niewoli SS-Mannow, wiec oni walczyli do konca i bylo im
> wszystko jedno, czy zgina czy nie, byle sie nie dac "ukatrupic" Rosjanom.
>
> - Wehrmacht tego problemu nie mial, bo tych brano do Niewoli.
>
>

vharia napisała:

> Wszystko ślicznie, tylko to nie pierwsza dyskusja na ww temat w tym gronie )

No cóz, ja raczej z doskoku, nie jestem stala grupowiczka ani czytelniczka.
Tyle, ze lubie klarowne sytuacje, jesli pierwszy post w watku (na tamtej
grupie) jest taki jak powyzej przytoczylam, to nie ma w nim mowy o sytuacji z
mama pólnaga miedzy pólkami w sklepie, tylko z kobieta, która karmila w
kosciele. I punktem zapalnym byl wlasnie ten kosciół (przynajmniej na poczatku).

Zreszta teraz juz nie karmie, ale jak pewnie mozna wyszukac zaliczam sie do
opcji z dlugim karmieniem. I tak jak mamy, które szybko odstawily sa moze w
jakis sposób potepiane przez "stare ciotki, które wiedza wszystko najlepiej",
to takie jak ja równiez, po roku karmienia narazone sa na rózne komentarze tych
samych ciotek, które zreszta maja argumenty równie trafne jak wyczytane w
pierwotnym watku
Oczywiscie dla Was moje doswiadczenia z karmieniem nie sa zadnym naukowym
dowodem, ale akurat moje dzieci sa w tej chwili szczuple, ale wysokie
(najstarszy syn jest jednym z czterech najwyzszych w trzech rownoleglych
klasach), najmlodszy jest drobniejszy niz dwaj starsi, ale i tak na bliansie
dwulatka byl to 50 centyl (starsi 95). Sa sprawni, zywi, madrzy (kazdy zgodnie
ze swoim charakterem i temperamentem), alergii tez nie maja. Najstarszy ma
pewne problemy zdrowotne, (jest po operacji wodniaka i zeza, ma przodozgryz),
ale nie ma to zwiazku z rodzajem karmienia. I w moim przypadku takie różne
próby zdyskredytowania karmienia piersia wygladaja troche zalosnie. Przy czym
nigdy, zadnej z mam które znam osobiscie, nie agitowalam w zaden sposób do
karmienia piersia. Jesli chciala sie poradzic, to w miare swojego doswiadczenia
cos tam mówilam, ale bez przesady. Ale faktem jest, ze wsród najblizszej
rodziny i znajomych tak z 70 % dosc szybko najpierw wprowadzala dokarmianie
mieszanka, a potem przechodzila na butelke. Ich sprawa, mialy swoje powody i mi
NIC do tego. pOwyzej roku karmilam chyba tylko ja.

Pozdrawiam - Ula

Jeśli chodzi o ginekologa - to dla mnie w rachubę wchodzi tylko i wyłącznie k-o-
b-i-e-t-a, nie wyobrażam sobie, aby jakis facet grzebał między moimi nogami,
nie wspominając już o tym, że niby w jaki sposób facet mógłby zrozumieć istotę
bóli miesiączkowych. Książkowa wiedza to dla mnie w tym temacie stanowczo za
mało. Jeśli kiedykolwiek będę w ciąży, to od samego początku będę wołać o
cesarkę z pełną narkozą, gdyż we wszystkich mi znanych przypadkach lekarze
odbierający poród byli facetami... Niewyobrażalne jak dla mnie...
Mam wstręt do mężczyzn-ginekologów.
Jeśli zaś chodzi o lekarzy jako takich, to preferuję we wszystkich nacjach (no
prawie), byle nie Polacy. Kiedyś, jeszcze w Niemczech, miałam incydent u
pewnego lekarza, rodem z jakiegoś kraju arabskiego, który studiował w Polsce i
ożenił się również z Polką, któremu za bardzo podobały się moje piersi podczas
badania mojego serca... Byłam zbyt zaskoczona i zbulwersowana, aby natychmiast
zareagować, jednakże jeszcze raz tam poszłam, aby sprawę wyjaśnić, a on mi na
to, że strasznie mnie polubił i...traktował jak córkę (miał jedną w moim
wieku), a nie myślał, że ja "taka wrażliwa".... Hmmm...
Po stracie dwóch zębów przez dwie dentystki Polki oraz jedna Niemkę,
stwierdziłam, że moje zęby będzie oglądał tylko dentysta-mężczyzna, absolutnie
nie z Polski. Nie jestem królikiem doświadczalnym. Tutaj jednakże raz musiałam
pójść do kobiety, nawet nie wyobrażacie sobie, ile nerwów mnie to kosztowało...
A teraz znów wizyta mi się kłania... O Boże, jak ja to przeżyję... Musze wybrać
nowego dentystę, jak sie okazuje nie każdy może zrobić koronkę w tym dziwnym
kraju, a ja właśnie taką musze mieć zrobioną... Strasznie się boję... ((